wtorek, 30 czerwca 2015

Moja torebka na lato...

...to mój ukochany minimalizm, który staram się wprowadzić w każdą dziedzinę życia. Telefon, niewielka torebka, ukochane okulary, trochę biżuterii i uniwersalny kosmetyk, który może być jednocześnie różem, cieniem do powiek i pozwoli wyczarować skórę muśnięta słońcem w kilka chwil. Nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba.









wtorek, 23 czerwca 2015

The Simple Life.

Złapałam się ostatnio na tym, że wciąż na coś czekam - wyprzedaż w Zarze, wakacje, lepsze czasy. Mało mnie w teraźniejszości, a doskonale każda matka swoich dzieci wie jak to tu i teraz pędzi. Bez wytchnienia, ledwo dając czas na zarejestrowanie wspomnień. W tym całym oczekiwaniu, mało tego, że przegapiam chwilę to tracę przede wszystkim radość z niej. Czas na zmiany. Czas rozgościć się w chwili obecnej i czerpać z niej garściami. Nawet bez wakacji w ukochanej Grecji, luźnego budżetu na szaleństwa wyprzedażowe i innych ekstrasów.  Obojętnie jak patetycznie to brzmi - jutro może się nie zdarzyć albo zdarzy się i wcale nie będzie inne od dzisiaj. Takich zmian życzę sobie i Wam!









piątek, 19 czerwca 2015

Małe, wielkie zawody kosmetyczne #1.

Piątek ogłosiłam w zeszłym tygodniu dniem ulubieńca. Dziś nieco na przekór (żeby nie było zbyt różowo) chciałabym poruszyć temat kosmetyków, które zupełnie się u mnie nie sprawdziły i do których raczej nie wrócę. Tak jak pisałam na profilu bloga na portalu Facebook, nieczęsto możecie spotkać u mnie tego typu wpisy. Nie lubię tracić czasu i energii na opisywanie zawodów - zarówno w sferze kosmetycznej jak i każdej innej. Pomyślałam jednak, że taki post może być pomocny. To jakaś forma przestrogi dla  Was i zachęcenie do wypróbowania danego kosmetyku wcześniej, zanim zdecydujecie się na wersję pełnowymiarową, która często nie jest tania. 


1. Eisenberg, Dozodorant spray. Mimo najszczerszych chęci i wielu prób, produkt ten zupełnie mi nie służy. Nie czuję się po nim pewnie, zostawia skórę mokrą, a wyczekiwanie aż kosmetyk wyschnie zupełnie się nie opłaca. Brakuje mi uczucia świeżości. Żałuję, ponieważ dezodorant nie zawiera aluminium, parabenów, alkoholu czy barwników.

2. Kiehl's , Odmładzający krem pod oczy Rosa Arctica Eye. Krem tak nieznośnie się nakłada, że nie jestem nawet w stanie ocenić jego walorów i skuteczności. Kosmetyk kula się po skórze zamiast ją pokrywać i powoli się wchłaniać. Nie pomagają różne sposoby aplikacji jak rozgrzewanie w opuszkach itp. Duży zawód. To był zły wybór, bo o innym kremie z rodziny Kiehl's słyszę same dobre rzeczy. Cóż - ryzyko zakupów w ciemno.

3. O maskach Glamglow pisałam w osobnym poście. Kto czytał, ten wiem, że po niebieskiej masce spodziewałam się dużo więcej! Wersja Thirstymud jest ok, ale na pewno nie jest warta swojej ceny. Uczucie nawilżenia nie towarzyszyło mi na tyle długo bym chciała zainwestować w nią kolejny raz. 

4. Giorgio Armani, Eyes to Kill mascara. Kiedyś niezaprzeczalny ulubieniec! Dziś mam wrażenie, że coś się z nią stało. Skleja, nie daje takiego efektu jak kilka lat temu a i zdarzyło mi się natrafić na felerne opakowanie - wypadała ta węższa część ściągająca ze szczoteczki nadmiar tuszu (zdarzyło się tak przy dwóch egzemplarzach!). Nie lubię takich przygód, nie mam czasu jeździć ponownie do drogerii i reklamować kosmetyk. Tym bardziej skoro sam tusz nie nie daje efektu wow, a takiego za cenę 165 zł się spodziewam.

5. Make-up Atelier Paris, fluid nawilżający. To mój łup z tegorocznych targów. Oprócz tego, że Pani obsługująca stoisko świetnie dobrała mi odcień, nie polubiłam się z tym kosmetykiem. Efekt na buzi jest średni. Nie umiem nawet tego opisać, nie dzieje się nic konkretnego, jednak buzia nie wygląda ładnie, zdrowo. Fluid bardzo specyficznie pachnie i akurat w tym przypadku to dla mnie minus. Gdyby kosmetyk się sprawdzał, pewnie byłoby inaczej, ale jest jak jest. To dla mnie taki mocny średniak, nie wart 100 zł. Moja buzia na pewno z nim nie współpracuje. 

Miałyście któryś z tych kosmetyków? Może u Was się sprawdził? Jestem bardzo ciekawa Waszych zawodów, dajcie znać w komentarzach na jakiego kosmetycznego bubelka ostatnio natrafiłyście!

czwartek, 18 czerwca 2015

Lierac Hydragenist Moisturizing Serum

Linia Hydragenist od Lierac skierowana jest dla tych z nas, które potrzebują nawilżenia, nie zapominając przy tym o walce ze starzeniem się skóry. W jej skład wchodzą cztery kosmetyki, z których posiadam niestety tylko serum, jednak intensywnie myślę o powiększeniu rodziny Hydragenist. Głównymi składnikami serii są biomimetyczny tlen, kwas hialuronowy, liście Ambiaty, kompleks witamin i minerałów. 
 
 
Jedwabiste serum Lierac Hydragenist Moisturizing Serum to prawdziwa uderzeniowa dawka nawilżenia dla skóry. Inspirowane zabiegiem infuzji tlenowej, długotrwale nawilża i dotlenia skórę. Świeża i delikatna konsystencja serum, pozostawia skórę intensywnie wygładzoną i pełną blasku. Dzień po dniu, zmarszczki i drobne linie są mniej widoczne, a skóra znowu wygląda świeżo.

To serum to mój ostatni ratunek, produkt do zadań specjalnych. Już przy pierwszym użyciu zrobiło dobre wrażenie, ale nie oceniam książki po okładce, więc dałam jemu chwilę. Sprawdzało się zawsze. 



Jeśli zdarzy mi się dzień, kiedy z powodu różnych czynników skóra jest wyraźnie w gorszej formie i domaga się nawilżenia, natychmiast nakładam Hydragenist Moisturizing Serum. Ekspresowo przynosi ulgę, przede wszystkim nawilża ale także wygładza, ujednolica i rozjaśnia. Tak jak zapewnia producent - serum świetnie sprawdza się pod makijaż. Jeśli zdarzyło się tak, że po całym dniu musiałam zmazać makijaż i przed wieczorem nałożyć go od nowa, zawsze stosowałam serum Lierac. Kosmetyk jest treściwy, jednak szybko się wchłania. Pozostawia na skórze odczuwalny film, który w żaden sposób nie drażni a daje duży komfort. 
Serum zamknięte zostało w piękną, różową, szklaną buteleczkę z pipetą, która jest wygodna i cieszy oko. Jego zapach to połączenie jaśminu, róży i gardenii - subtelnie i miło dla nosa. Pomijając jego wartości extra, Lierac Hydragenist Moisturizing Serum to mój produkt SOS. Szybki i skuteczny. 
 
 
Ponieważ posiadam skórę mieszaną/tłustą, ciekawa jestem jak serum sprawdza się przy skórach suchych. Rekomenduję z zamkniętymi oczami i ręką na sercu, ale być może któraś z Was próbowała? Jestem ogromnie ciekawa opinii!
 
 
Blog template designed by SandDBlast