środa, 28 grudnia 2011

Prezenty prezenty...





Czytaj dalej »

sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych Świąt Kochane!

Cudownych, kosmetycznych prezentów pod choinką :), ale przede wszystkim naładowania akumulatorów miłością, spokojem i rodzinną atmosferą. Do zobaczenia za kilka dni, gdzie będzie łączyć nas to samo - większe brzuchy :)!


Czytaj dalej »

piątek, 23 grudnia 2011

Julka też pierniczy




Czytaj dalej »

wtorek, 20 grudnia 2011

Domowa Mezoterapia: Krem w słoiku + roller DNS

Od dokładnie tygodnia mam okazję używać najdroższy krem jaki kiedykolwiek miałam. I mam dwie wiadomości, standardowo - dobrą i zła. Dobra nowina jest taka, że krem działa na mnie jak żaden inny. Od zeszłego poniedziałku na mojej buzi nie pojawiło się nic przykrego. Twarz jest naprawdę gładka, ładnie napięta. Skóra mimo tendencji do wydzielania sporej ilości sebum nie tłuści się. Pierwszy raz od dawna czuję, że mogłabym wyjść z domu bez makijażu bez uczucia wstydu i bez wkręcania sobie, że wszyscy na mnie patrzą :). Uspokoiło się czerwienienie, uspokoiły się naczynka i pory. Jestem naprawdę pozytywnie zszokowana. Marki nie tyle co nie miałam okazji używać co nie znałam. Tajemnicza nazwa, minimalistyczne opakowanie, dziwny przyrząd do wspomagania działania. Zanim przystąpiłam do pierwszej aplikacji dokładnie wszystko przestudiowałam, ponieważ chciałam używać tego duetu według zaleceń. Kremu używam codziennie wieczorem, gdyż zgodnie z moim wiekiem producent radzi stosować go raz dziennie. Trzy razy w tygodniu po wklepaniu kremu opuszkami palców stosuję roller. Na koniec kilka smutnych wniosków. Krem jest bardzo drogi i nie wiem czy kiedykolwiek mogłabym pozwolić sobie choćby na jeden taki słoiczek. Pytanie więc czy znając jego właściwości i działanie, tak zauważalne już po tygodniu, zdecyduję się kiedyś na kolejne opakowanie. Tutaj pozostawiam wielokropek, zobaczymy jak z jego wydajnością a także stosowaniem na dłuższą metę...
Co kilka tygodni na pewno wrócę do Was z aktualizacją w tym temacie :). Wkrótce więcej informacji na temat zapachu, konsystencji a także więcej zdjęć (których nie udaje mi się zrobić ze względu na późne powroty do domu).

 
Zachęcam do zapoznania się z fachowym opisem kremu na stronie GENOSCOPE , z której pochodzi zdjęcie.

Czytaj dalej »

niedziela, 18 grudnia 2011

Wyniki konkursu Lady Mineral

Chciałabym serdecznie podziękować za liczne zgłoszenia, uroczyście ogłaszam, iż w konkursie wygrały:
  1. Elucka
  2. DoraM
  3. PusiaP
Proszę Was Dziewczyny o maila z adresem a także wybranym kosmetykiem marki Lady Mineral. Chciałabym aby dotarły do Was jeszcze przed świętami, w ramach prezentu pod choinkę :).


Czytaj dalej »

środa, 14 grudnia 2011

Ostatnie chwile z konkursem Lady Mineral

Kochane, jeszcze do jutra można zgłaszać się do konkursu Lady Mineral. Wystarczy odpowiedzieć jako kogo wyobrażacie sobie jej osobę? Jakie ma cechy, kim jest, jak wygląda... Szczegóły konkursu TUTAJ. Nagrodę wybieracie sobie same ze strony http://morzeurody.pl/ (z kosmetyków marki Lady Mineral oczywiście).






Czytaj dalej »

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Tajemnicze Serum Colostrum

Dziś, dzięki współpracy z Magazynem Drogeria rozpoczynam testy specyfiku o bardzo tajemniczej nazwie, z jeszcze bardziej tajemniczym przyrządem. Czuję się wysoce podekscytowana. Opis produktu można znaleźć TUTAJ. Wieści niebawem, bowiem jak widzicie produkt jest tak kolosalnie drogi, że zamierzam podejść do tematu zdecydowanie poważnie aby dać Wam ale też i sobie znać, czy jest sens kupować kosmetyki za taką cenę i co kryje się w słoiczkach za kilkaset złotych.



Czytaj dalej »

niedziela, 11 grudnia 2011

Niedziela? No to maseczka!

Po dosyć intensywnym, żeby nie napisać ciężkim i przykrym tygodniu staram się by niedziela dodała mi sił i pomogła przygotować się na nowy tydzień. Po także nocnych zmaganiach z niekończącą się chorobą Julki obudziłam się niczym zombie. Śniadanie śniadaniem, kawa kawą ale buzia była ewidentnym odzwierciedleniem ostatnich dób. Wykonując standardowe łazienkowe czynności oczy me dojrzały Maseczke Neem Khadi. W głowie zapaliła się przysłowiowa żaróweczka więc idąc za ciosem pospiesznie pognałam po miseczkę, mieszadełko, wodę różaną i przygotowałam błotko. Nie wiem czy jest znacząco lepiej, w każdym razie sama czynność, sam czas z maseczką na buzi a także uczucie po jej zmyciu dały mi odrobinę relaksu i wytchnienia. 


Macie takie swoje ulubione czynności? Czynności typowo weekendowe?  Typowo relaksacyjne albo poprawiające naszą urodę? :)
U mnie dziś także niezbędne będzie potraktowanie pazurów Nail Tek'iem, bo nie wiem czy wszystkie siły na niebie i ziemi zmówiły się przeciwko mnie, ale paznokcie mam cienkie i słabe jak papie, w dodatku koszmarnie rozdwajające się. Dochodzę tutaj do jednego wniosku - stres szkodzi naprawdę na wszystko. Wybaczcie, ponarzekałam Wam dziś solidnie...




Maseczka Neem

Maseczka do twarzy z neem pomoże skórze pozbyć się toksyn nagromadzonych przez dzień oraz bakterii, zarazków i brudu, jednocześnie nadając skórze blasku. Maseczka Khadi pomoże również otworzyć zatkane pory z powodu nagromadzonego łoju i brudu. Jednocześnie możesz użyć maseczkę do delikatnego złuszczenia skóry. Maseczka Neem Khadi zawiera jedne z najważniejszych i najbardziej podstawowych ziół potrzebnych skórze według zaleceń Ajurwedy.
Fuller Earth i Calamine pozbędą się nadmiernego łoju ze skóry i wyciągną toksyny zalegające pod skórą.
Lodhra działa ściągająco i leczy rany, zapobiega rozprzestrzenianiu się infekcji.
Neem jest wykorzystywane od tysięcy lat, jest antyalergiczne, antybakteryjne i potrafi wyleczyć większość zakażeń skóry. Jest jednym z najbardziej skutecznych ziół w leczeniu wszelkiego rodzaju wysypki lub bakterii. Pomaga w detoksykacji skóry.
Tulsi również jest jednym z najczęściej używanych ziół w Ajurwedzie, zawiera antybakteryjne i przeciwzapalne właściwości. Tulsi jest także antyutleniaczem, zwalcza efekty starzenia i sprawia, że skóra wygląda młodo.
Bawachi czyni skórę promienną.
Kurkuma pomaga wyeliminować toksyny ze skóry, natomiast Kamfora chłodzi skórę.

Maseczka Khadi polecana jest do regularnego stosowania przez osoby z tłustą cerą.
Używaj co najmniej dwa razy w  tygodniu, aby pozbyć się toksyn, zatkanych porów i trądziku.

Zakupić ją można TU .
Czytaj dalej »

sobota, 10 grudnia 2011

Współpraca

Od samego słowa współpraca zaczęło mnie mdlić już jakiś czas temu na skutek wielu bardzo mało wysublimowanych i strasznie masowych działań między firmami kosmetycznymi i blogerkami, jednak kilka dni temu otrzymałam bardzo miłego maila i zgodziłam się. Mam nadzieję na owocne recenzje na skutek współpracy z Magazynem Drogeria.

Czytaj dalej »

wtorek, 29 listopada 2011

Lady Mineral


W związku z pojawieniem się nowej marki na stronie morzeurody.pl, na której zakupić można tylko naturalne produkty, mam dla Was konkurs.


Ponieważ nowość ma wdzięczną nazwę Lady Mineral, zwracam się do Was z pytaniem kim ona jest? Jak ją sobie wyobrażacie i jakie ma cechy? Na pełne fantazji odpowiedzi czekam do 15.12.2011 r. 


Zachęcam Was serdecznie ponieważ nagrodę (a będą 3!) możecie wybrać sobie zupełnie same mając do wybory cały asortyment spod marki Lady Mineral. Możecie zrobić sobie miły upominek na święta. 



 Warunkiem przystąpienia do konkursu jest:
  • Bycie publicznym obserwatorem bloga
  • Dołączenie do grona fanów morzaurody na FB – KLIK
  • Przesłanie odpowiedzi na powyższe pytanie na adres: agatharuedelaprada@gmail.com

Czytaj dalej »

poniedziałek, 28 listopada 2011

Zakupy z UK

Jadąc odwiedzić siostrę i wysłuchując od kilku miesięcy o sklepach, okazjach i promocjach w Jej okolicy, nie mogłam nie przywieźć z Brighton kilku bardziej i mniej potrzebnych rzeczy. Starałam się uderzyć w marki, które w PL są niestety nie do dostania. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że internet daje nam duże możliwości, jednak pomacanie i powąchanie kosmetyków to dla kobiety ważny aspekt zakupów :). Nie skupiłam się na produktach sezonowych i limitowanych, chciałam raczej uzupełnić braki klasycznych produktów - jak np. podkład czy tusz.
Co zakupiłam?


Na jesień/zimę zdecydowanie mocniejszy podkład niż mineralny. Łupem padł w większości polecany i dobrze oceniany ColorStay REVLON'u. Ponieważ siostra zachwalała też pudry tej marki a w drogerii Boots trwała promocja 2+1 zdecydowałam się na kompakt i dobrałam mascarę.



Napiszę krótko - mogąc znaleźć się w sklepie całym wypełnionym produktami Lush czułam się jak w niebie. Niesamowite zapachy i raj dla wszelkiego gatunku srok. Nie wiedziałam na co dokładnie się zdecyduję, obie z siostrą zamierzałyśmy kupić szampon i odżywkę. Po konsultacjach z bardzo miłą obsługą sklepu i długich dyskusjach ze sobą wybrałam szampon o zabawnej nazwie Curly Wurly i bardziej znaną odżywkę Retread. Po kilku użyciach już wiem, że zrobię siostrze zamówienie na więcej. Dawno żaden duet tak namacalnie i zauważalnie nie działał na moją czuprynę.



Jako stworzenie bardzo paznokciowe musiałam przywieźć coś do ich kolorowania. Nie poszalałam ani z ilością ani z kolorystyką, jednak już wiem, że takiego krycia jak nails inc nie uzyskałam jeszcze żadnym lakierem. W obu kolorach wystarcza jedna warstwa. Strzał w 10.


Ponieważ ukochana Daisy sięgnęła dna, nieśmiało rozglądałam się za perfumami. Fundusze, które po zmianie z PLN na GBP (po kursie bandyckim wręcz w obecnym czasie) nie pozwalały mi na szaleństwo w temacie zapach, jednak kiedy jedna z lokalnych perfumerii udostępniła w promocji Escape (100 ml za 19 funtów) nie mogłam nie skorzystać. Znów postawiłam na klasykę.

Jak widać powyżej nie poszalałam ilościowo i nowościowo, jednak każda z części ciała i zmysły dostały coś dla siebie. Podsumowując, zdecydowanie zazdroszczę siostrze dostępu do wielu marek, które ja oglądam jedynie w internecie. Może prędzej czy później i my się doczekamy i nie będą to produkty na tyle rzadkie, że będą zabijać ceną.
Czytaj dalej »

piątek, 25 listopada 2011

Piękni

W związku z tym, że od dosyć dawna posiadam swoją listę Panów naj, nie mogę nie zareagować na najbardziej popularny obecnie TAG :). Kto zajmuje najwyższe miejsca? (kolejność przypadkowa).

 
Johnny Depp - najogólniej - za tajemnicę.


Method Man - fascynacja pozostała z dawnych, bardzo hiphopowych czasów. Tylko dla tego Pana stałam pod sceną i czekałam 6h.


Damien Rice - za muzykę i osobowość.


Ryan Gosling - miłość, która rozpoczęła się Fanatykiem i Notebook'iem i dojrzewała podczas innych, doskonałych ról.

Mogłabym dołożyć do listy jeszcze kilku miłych dla oka panów, jednak ta lista jest bardzo stała i towarzyszy mi niezmiennie od kilku lat :).

Chciałabym oTAGować wszystkie dziewczyny, które jeszcze nie zrobiły swojego rankingu a miałyby ochotę się takowym podzielić.
Czytaj dalej »

wtorek, 22 listopada 2011

Powrót z prawie letnich wakacji

Wszystko co dobre szybko się kończy, dlatego nim się obejrzałam siedziałam już w samolocie powrotnym do Poznania. Jak podsumować ten czas? Kupa śmiechu, wspaniałego czasu z siostrą, oczywiście zakupów, wspólnej kawy, słońca i cudownej aury, którą ma Brighton. Czułam się jak w jakiejś pięknej nadmorskiej miejscowości, tym bardziej, że pogoda nam idealnie sprzyjała. Jak się tylko odrobinę zbiorę i odeśpię nocną podróż, możecie liczyć, że podzielę się spostrzeżeniami i oczywiście łupami zakupowymi :).









Czytaj dalej »

niedziela, 6 listopada 2011

O zmęczeniu materiału...

No i znowu dopadło mnie jakieś przesilenie, czyżby druga fala? Brak skupienia, energii, inspiracji...myślę, że nie muszę pisać dalej? Oprócz tego nowością, nie tyle dla Julki, co dla mnie - mamy stało się przedszkole, do którego uczęszczamy od października. Pasowanie, pierwsze przebieranki i cały ten dziecięcy świat, który pamiętam jedynie z perspektywy przedszkolaka. 
Mimo panującego tu niewielkiego zastoju, odwiedzam Was regularnie, dalej maniakalnie kolekcjonuję lakiery w jesiennych kolorach a także planuję co padnie moim łupem w Brighton, do którego wybieram się już 16 listopada. Nie śpię, myśląc ile firm, do których nie mam dostępu w Poznaniu, będzie mi dane odwiedzić w Anglii. Niesamowicie cieszę się na ten wyjazd, przede wszystkim dlatego, że spędzę czas z siostrą, której nie widziałam na żywo od września. Jakieś porady na co powinnam zapolować? Myślę o pierwszych zakupach w MAC, kostkach do włosów Lush i koniecznie muszę nabyć dobrą mascarę. Chyba nie muszę dodawać, że najczęściej będzie mnie można spotkać buszującą w Primarku? :)

za mamą :)

mały Zbój!

sierotka Śnieżka, ubrać znośnie (nie mając dużo czasu) dziecko za postać z bajki - prawie niemożliwe!

Czytaj dalej »

środa, 26 października 2011

Bardzo pozytywne zaskoczenie - Lioele Triple Solution BB Cream SPF30 PA++

Jakiś czas temu w moje ręce trafił duet marki Lioele. Produkty tej marki można nabyć w internetowym sklepie asianstore.pl. Odkładałam pierwsze użycie kremu BB na bardziej sprzyjający czas, tzn. kiedy minie lato i tym samym miną moje problemy z cerą. Obawiałam się, że przy użyciu w wyżej wymienionych warunkach zatkam swoje pory i w żaden sposób nie będę w stanie stwierdzić co sądzę o kremach BB a dokładnie Lioele Triple Solution BB Cream SPF30 PA++. Zaraz jak pojawiły się dużo mniejsze temperatury, jak bumerang wrócił do mnie ten azjatycki kosmetyk. Nie ukrywam, że lekko się go obawiałam, ponieważ podczas prób na dłoniach jego kolor wydawał się być dosyć mocno odbiegający od koloru skóry twarzy i szyi. Oj jak bardzo się myliłam, od początku...



Opis:
BB krem 3 w 1 - rozjaśnia cerę, zapobiega powstawaniu zmarszczek i posiada filtr SPF30 PA ++ chroniący przed promieniowaniem UV.
Dzięki zawartości jogurtu i kwasu hialuronowego dostarcza skórze niezbędnych substancji odżywczych i nawilżających. Utrzymuje skórę twarzy jędrną i zdrową. Dopasowuje się do koloru cery i zapobiega przebarwieniom powodowanym przez promieniowanie UV. Nie jest tłusty dzięki czemu utrzymuje makijaż w nienaruszonym stanie przez cały dzień.
Zawiera ekstrakty z mandarynki i truskawki, służące do wyrównania kolorytu.


Cena: 99,00 PLN za 50 ml

Moja recenzja:
Poniżej przeczytacie bardzo wiele plusów i pochwał, kosmetyk ten zaskoczył mnie bowiem bardzo pozytywnie, w dodatku w idealnym momencie - gdy zaczęły kończyć mi się wszystkie podkłady.

Plusy:
- zaczynając od początku - świetne opakowanie z wbudowaną pompką - raz - efektowne, dwa - bardzo wygodne
- kolor, który najpierw wydaje się być zupełnie niedopasowany do kolorytu naszej skóry, po czym okazuje się, że świetnie się z nią stapia, wyglądając zdrowo i naturalnie
- krycie - oceniam je na średnie do mocnego, bardzo dobre - nie daje efektu maski, jednak kryje niedoskonałości - naczynka, żyłki, niespodzianki itp.
- konsystencja - podkład bardzo dobrze się rozprowadza, nie zasycha zbyt szybko, daje uczucie nawilżenia
- lekko błyszczące wykończenie dające efekt zdrowej, nawilżonej skóry - ja to osobiście bardzo lubię, gdy mam ochotę na mat, używam małej ilości pudru i wówczas efekt jest nieco mniej połyskujący
- krem przypomina mi lekko podkład Estee Lauder - Double Wear, którego również bardzo lubię


 Minusy:
- dla niektórych na pewno cena
- trudno na chwilę obecną określić mi jak się ma cena do wydajności, nie czuję ile kosmetyku mi jeszcze pozostało
- po dobrych kilku godzinach moja tłusta skóra potrzebuje lekkiego przypudrowania, do czego się jednak przyzwyczaiłam i nie jest to dla mnie spory minus

Podsumowując, nie sądziłam, że mój pierwszy BB Cream stanie się moim głównym podkładem, którego z taką przyjemnością będę używać co rano. Duża i przemiła niespodzianka. Szczerze polecam wypróbować tego typu produkty, które są świetną alternatywą dla klasycznych podkładów.


Już niedługo recenzja pudru z rodziny Lioele.

Czytaj dalej »