wtorek, 17 maja 2011

Extreme lashes volume mascara

Rzęsy. Czy nie marzymy by trzepotały gęste i zalotnie podkręcone? Oprócz tego rozdzielone i gęste? Marzymy. I co dalej? Zmęczona ciężkimi decyzjami spod drogeryjnych półek postanowiłam tym razem zakupić produkt polski i zdecydowanie tańszy od zagranicznych kolegów. Przerabiałam wiele marek, począwszy na bardzo dobrej w dziedzinie rzęs Maybelline po Armaniego. 
Większość procent odpowiedzialnych za udany makijaż rzęs leży oczywiście w dobrej maskarze, prawdą jest jednak, że często nasze umiejętności dopełniają całość. Dorastałam z siostrą, która od czasów gdy miała mleko pod nosem potrafiła malować siebie i szereg przyjaciółek, koleżanek, ich rodziny itd. Bywało ciężko gdy obserwowałam jak w pięć minut robi sobie makijaż, w którym wyglądała tak świeżo i dobrze, że mogłam patrzeć na Nią godzinami. Nie dało się przez te lata przy takiej inspiracji nie nabrać jakiejś wprawy. Umiem obchodzić się ze swoim okiem i szukam jedynie dobrego pomocnika. Grunt i podstawa to by mi w tym nie przeszkadzał. 
Wybierając tusz polskiej marki, za kwotę nie przekraczająca około 15,00 pln nie było łatwo. Nie wiedząc jak produkt w tej cenie zachowa się na moich rzęsach, nie wiedziałam czym się kierować. Nie zrobiłam wcześniej żadnego wywiadu, nie rozmawiałam ze znajomymi, nie orientowałam się  także na kosmetycznych  forach. 
Produkt marki WIBO Extreme lashes volume mascara był najzwyklejszym strzałem, nie kusi  e bowiem (według mnie) opakowaniem - mocno różowym i plastikowym, jednak nie na to zwracam szczególną uwagę.



Po wyłonieniu się szczoteczki mascara przekonuje by ją spróbować, nie jest oblepiona, nie ma grudek i ma to coś (tak, nawet szczoteczki mogą to mieć). 



Postaram się być teraz konkretna wymieniając plusy: bardzo naturalny, nie przerysowany makijaż oka (co nie znaczy, że słaby), ładne rozdzielenie rzęsy, faktyczne pogrubienie, brak w ciągu dnia jakichkolwiek śladów osypywania się (czego bardzo się bałam kupując kosmetyk w tej cenie). Konsystencja i szczoteczka jak wspomniałam bez zarzutu. 
Mascara towarzyszy mi od dnia zakupu codziennie i porządnie zastanowię się po jej wykończeniu czy nie kupić ponownie tej samej lub spróbować koleżanek z rodziny marki WIBO. W tej cenie jestem zachwycona, myślę, że gdyby udawała koleżankę z wyższej półki, nigdy byśmy się nie zorientowały.


 Proszę, wybaczcie jakość zdjęć oka, ze względów organizacyjnych były robione komórką (w pracy).

7 komentarzy:

  1. myślałam o tej maskarze, tylko ja mam proste rzęsy i chcę je mocno podkręcić i nie wiem czy uzyskam nią taki efekt. A mogłabyś pokazać jak ona prezentuje się na rzęsach?

    OdpowiedzUsuń
  2. oczywiście, jutro przy dziennym świetle postaram się zrobić kilka fotek

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. pokaż jak na rzęsach wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. właśnie, prosimy o prezentację na rzesach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze mam już 4 tusze do rzęs i staram się je kolejno oddawać, bo niestety ale ich wszystkich nie zużyję;P chyba tylko ten z joko sobie radzi z moimi rzęsami;)
    http://www.good-for-you.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. ależ masz piękną tęczówkę!

    OdpowiedzUsuń