sobota, 18 czerwca 2011

Blush Me Twice Sephora

Co obiecuje nam producent?
Podwójny róż: jeden z drobinkami, a drugi matowy, zamknięty w poręcznym "zatrzaskiwanym" opakowaniu. Dostępny w 2 odcieniach:
- Duo Capricieuse - błyszczący jasny róż i matowy ciepły brąz (to odcień, który posiadam)
- Duo Versatile - błyszczaca różo-brzoskwinia i matowy chłodny brąz.



Cena: ok 35-40 złotych, w internecie być może uda się kupić go taniej



Gdzie kupić?
Produkt dostępny w sieci SEPHORA, zdarza się też na allegro lub innych portalach aukcyjnych
 
Moja recenzja: 
Jak wspomniałam wcześniej posiadam wersję różu z bronzerem. Zacznę od opakowania, które jest klasyczne i wygodne. Nie otwiera się go trudno, nie psuje się w trakcie użytkowania. Produkt jest bardzo oryginalny ze względu na połączenie dwóch kolorów w jednym kosmetyku. Przez to można go używać cały rok, dowolnie mieszając oba odcienie. Róż jest delikatny, mimo odcienia bardzo różowego, nie jest tandetny, na buzi wygląda świeżo. Bronzer jest jeszcze lepszy, lekko opalizujący, daje naprawdę naturalny efekt opalenizny. Najczęściej używam obu kolorów naraz, w zależności od nastroju i pory - albo więcej różu albo bronzera. Produkt występuje również w połączeniu brzoskwini z bronzerem, jednak nie miałam jeszcze okazji go testować. Używanie Blush Me Twice nie jest trudne, produkt nie nabiera się w za dużej ilości na pędzel, nie zrobi nam więc krzywdy plamami na twarzy. Produktu używam niemalże codziennie od długiego czasu i nadal mam go ponad połowę, jest więc niesamowicie wydajny. Ciekawostka jest fakt, że róż kończy się szybciej niż bronzer. Na buzi trzyma się długo.
 


Ogólna ocena: Polecam, jak najbardziej! Jeśli chodzi o tego typu produkty z sieci Sephora - jestem na tak. Sam rozświetlacz oraz duża paleta z pudrem, bronzerem i rozświetlaczem także mi służyły (recenzja pewnie niedługo).



4 komentarze:

  1. Ładny dziewczęcy róż =] Ale brąz jak dla mnie za ciemny =]

    OdpowiedzUsuń
  2. brąz wydaje się być tak bardzo ciemny, w rezultacie, nałożony bez przesady jest ok! sama nie mam ciemnej karnacji i nie mogę przesadzać z tego typu kosmetykiem

    OdpowiedzUsuń
  3. Informuję Cię, że ''obserwuję'' twój blog:). woman-revolution.blogspot.com Ps to jest spam, ale nie jestem bezmózgim stworzeniem próbującym wypromować siebie, po prostu dzisiaj edytuję swoje subskrypcje i osoby, które zostały o tym informuję!!:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdybym miała go jako mój pierwszy bronzer w życiu pewnie wyszłabym z różowo-brązowymi policzkami :D teraz z powodzeniem mogę go wypróbować, przynajmniej wiem jak takie cuda nakładać ;)
    Ehh...żółtodzioba dola ;) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń