wtorek, 14 czerwca 2011

Cytrusowe rozdanie

Dziś chciałabym zaprosić Was do całkiem sympatycznego, odświeżającego rozdania u Pieprz i Kokos - projektu, którego też jestem częścią





4 komentarze:

  1. Agata, dostalm od milej Pani w S. przy zakupach , troszke ml do sloiczka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż ja informację o paskach przyjęłam spokojnie z lekkim zaciekawieniem =]

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję Ci bardzo! ja również będę tu zaglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Agato, Twój post o kolorowych paskach na tubkach kosmetyków i ich znaczeniu wprawił mnie w osłupienie. Zawsze uważałam, że te kolorowe paski mają związek z farbą użytą do nadruku tekstu na naklejki lub tubki różnych produktów, w tym kosmetyków, a tu takie rewelacje. Zajrzałam do szuflady z kosmetykami i skład podany na opakowaniach nie zgadzał się z podanymi przez Ciebie informacjami, ponadto znalazłam tam paski w tęczowych kolorach, m.in, fioletowe. W związku z powyższym postanowiłam poszperać nieco w tym temacie i zweryfikować podane rewelacje.
    Bardzo mi przykro Agato, ale podałaś informacje nieprawdziwe i tylko zasiałaś panikę wśród niektórych swoich czytelniczek. Teoria pasków, którą ktoś rozprzestrzenia, a za nim i Ty, nie absolutnie przełożenia na rzeczywistość. Paski na tubkach to znaczniki maszynowe dla fotokomórek. Nie znajdziesz ich na słoikach czy buteleczkach, ale znajdziesz je np. także na opakowaniach papieru toaletowego – wszędzie tam, gdzie opakowanie powstaje z roli albo z większej całości. Są po to, żeby precyzyjnie wycinać opakowanie, żeby np. pasta do zębów miała elementy graficzne wydrukowane na płaskich bokach, a nie na rantach. Żeby fotokomórka nie miała problemu z ich zauważeniem, robi się je z mocnego jednolitego koloru – najczęściej jest to użyty w opakowaniu ciemny kolor specjalny. Jeśli jest wystarczająco ciemny, będzie nim zazwyczaj zrobiony też drobny tekst na opakowaniu czy kod kreskowy. Taka jest praktyka.
    I tyle. Koniec teorii spiskowej.
    I nie trzeba mieć znajomych w branży kosmetycznej, wystarczy internet i chwila czasu.
    Jedyne co mnie w tym wszystkim jeszcze zastanawia, to fakt, że jako absolwentka dziennikarstwa nie sprawdziłaś rzetelnie informacji, które opublikowałaś a raczej przedrukowałaś. Byłam przekonana, że to podstawowa zasada każdej osoby, która cokolwiek publikuje. Jak widać myliłam się. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń