wtorek, 31 maja 2011

Ziaja, Maska anty - stres z glinką żółtą

Maska z glinką żółtą (5%) przeznaczona do każdego rodzaju skóry. Skutecznie łagodzi podrażnienia dzięki zawartości glinki żółtej, będącej naturalnym surowcem z grupy minerałów ilastych, bogatym źródłem mikroelementów: głównie krzemu (około 60%), glinu (około 20%) i żelaza (około 7%). Zawiera magnez, potas, fosfor oraz wapń. Prowitamina B5 - aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek. Redukuje szorstkość naskórka dzięki zawartości ECO - certyfikowanego oleju Canola - czyli oleju rzepakowego, bogatego w fitosterole, tokoferole oraz kwasy tłuszczowe. Doskonale odżywia i zmiękcza naskórek. ECO - certyfikowane glicerydy kokosowe - źródło NNKT bogatych w kwasy omega3 i omega6 niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry zapewniają wysoką efektywność ochrony warstwy lipidowej naskórka. Obecność w składzie witaminy C rozjaśnia i poprawia koloryt naskórka. Wspomagając proces wytwarzania i regeneracji kolagenu, spowalnia starzenie się skóry, a prowitamina B5 - aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek.
Sposób użycia: 2 - 3 razy w tygodniu nałożyć na skórę twarzy i szyi grubą warstwę maski. Zmyć letnią wodą po około 10 - 15 minutach.





Z marką Ziaja miałam okazję współpracować w czasach, gdy dopiero się rozwijała. Większość drogerii wykorzystywała ziajowe regały by wyeksponować produkty innych firm, tymczasem Ziaja lądowała na najniższych półkach. Prowadząc wówczas drogerię postawiłam na Ziaję i jakże wielki i pozytywny był odzew klientek, które wreszcie miały wszystkie produkty w jednym miejscu, na wysokości wzorku. Serie były kompletne, na półkach nie stały jedynie wybrane toniki i mleczka. Od tamtego czasu marka bardzo się rozwinęła, dorobiła się serii aptecznych, weszło w życie wiele nowych produktów. Co mogę stwierdzić? Jest to marka niezwykle przyjazna otoczeniu a także wciąż rozwijająca się, co jest jednym z większych plusów. Same produkty to według mnie kwestia dopasowania, ile kobiet tyle opinii, dlatego, że różnimy się - cerami, problemami a przede wszystkim oczekiwaniami.
Co do samej maski - według mnie jest to produkt niezwykle szybko poprawiający samopoczucie a także stan cery, która staje się świeża, rozświetlona, gładka i ładnie pachnąca. Nie twierdzę, że produkt ma niezwykłe właściwości, działające na dłuższą metę, myślę jednak, że za około 1,50 PLN nie znajdziemy produktu, który:
*bardzo ładnie się rozprowadza
*przyjemnie pachnie
*wyrównuje delikatnie koloryt skóry
*wygładza ją i nawilża
*skóra namacalnie wydaje się być zrelaksowana i wypoczęta.
Maska idealna na wieczorne nałożenie do filmu i miski popcornu :).



Czytaj dalej »

Przedłużenie konkursu

Ze względu na niezbyt dużą liczbę uczestniczek konkursu, postanowiłam przełożyć termin rozwiązania na 07.06.2011, macie więc jeszcze kilka dni na odpowiedź na pytanie, dorzucam do nagrody śliczny wrzosowy lakier marki WIBO. Zachęcam do wzięcia udziału!






KLIK aby wziąć udział w konkursie.
Czytaj dalej »

środa, 25 maja 2011

Demakijaż

Dla mnie jest to temat rzeka. Nie znalazłam jeszcze środka idealnego, trafionego zarówno do skóry jak i oczu, zmywającego szybko i bezboleśnie, w korzystnej cenie. Mleczko? Tak, ale bardziej do skóry twarzy niż oczu, mimo zapewnień producentów - oczy szczypią. Płyn dwu-fazowy? Jak najbardziej, dobrze rozpuszcza tusz, jednak mimo usilnego zmazania resztek mascary, pod oczami zostają jej resztki. Płyn micelarny? Do oczu jak najbardziej! Najbardziej łagodny, najmniej bolesny. Do samej skóry odrobinę gorzej, łączę więc go często z mleczkiem. Wciąż próbuję nowych marek, nowych konfiguracji.
Obecnie posiadam:


1.Bourjois Micellar Cleansing Water




2.AA Mleczko do demakijażu - Help Cera Atopowa


3.Ziaja - de-makijaż dwufazowy płyn do demakijażu oczu




Wszystkie produkty uważam za bardzo dobre w swojej kategorii, czy zakupię je ponownie? Do dwufazowego płynu Ziaji wracam regularnie.Płyn micelarny Bourjois też bardzo przypadł mi do gustu, mleczko do demakijażu AA mam po raz pierwszy i służy mi już całkiem długo, możliwe, że kolejne będzie innej marki luz z innej serii. 
A Wy? Jakimi kosmetykami zmierzacie się ze zmorą o imieniu demakijaż? Czy jest on tylko moją zmorą? Czekam na Wasze opinie!
Czytaj dalej »

wtorek, 24 maja 2011

Konkurs

W związku z faktem, iż blog nabiera rumieńca, chciałabym zorganizować kolejny konkurs. Warunkiem wzięcia udziału jest dodanie mojego bloga do blogrolla, zostanie publicznym obserwatorem a także ciekawa, finezyjna odpowiedź na pytanie co to jest kosmetyk idealny? Jak rozumiecie to pojęcie? Co musi lub czego nie powinien robić? Jak ma działać, jak szybko powinien działać? Format wypowiedzi dowolny, oryginalność i szczerość pożądana :)

Oto nagrody:
1. BIOSILK Silk Therapy Shampoo - 350 ml
2.Garnier Skin Naturals - intensywna pielęgnacja nawilżająca przez 24h - 400 ml
3.Dabur AMLA Gold Hair Oil
4.MAYBELLINE Color Sensational - kolor 215 - I love Lilas
5.BeYu Soft Liner 693 for eyes and more
6.Zestaw cieni Lovely - taki jak prezentowałam ostatnio po zakupach

Konkurs potrwa do 31.05.2011 i na początku czerwca podam zwycięzcę, nie wykluczam nagród pocieszenia, w zależności od Waszego zaangażowania :).








Czytaj dalej »

Testuję

W najbliższym czasie możecie być pewne recenzji produktów marki VIPERA Cosmetics.
Opiszę kolor, krycie i łatwość nakładania lakieru o cudownie wakacyjnym kolorze nr 40. Sprawdzę jak sprawuje się puder rozświetlający z lusterkiem nr 602 i sprawdzę, czy moje drgające dłonie poradzą sobie z eye-linerem IKEBANA, w tym razem innym niż czarny, kolorze 254 Ocean. Bądźcie czujne :)



Czytaj dalej »

piątek, 20 maja 2011

Daisy by Marc Jacobs

Otrzymałam wczoraj prezent, prezent nie byle jaki. Podarunek spersonalizowany, a takie cenię najbardziej.
Od początku - DAISY poznałam przy okazji pewnego perfumeryjnego wypadu gdy razem z partnerem życiowym otrzymaliśmy od mojej mamy zlecenie kupienia nowych perfum. Mama powiedziała znasz mój gust, ufam Tobie, jak będzie coś ciekawego-bierz!. Przemierzając wzrokowo półki napotykaliśmy wszystko co było już nam znane, kiedy naszym oczom ukazała się Ona! Niezwykle ozdobna, słodka, ale bez przesady, tajemnicza, pociągająca...nie było odwrotu! Wpadliśmy. Lekko naciągnęliśmy budżet, jednak byliśmy pewni zakupu. W perfumach tych kochałam się cały czas, jednak nigdy nie posiadałam własnego flakonu. Za zgodą Rodzicielki psikałam się Jej Nabytkiem, a że w domu była jeszcze siostra to flakon nie starczył na długo. O DAISY musiałam wspominać potem często i dużo, a przyjaciel mój musiał mnie uważnie słuchać. Gdy otworzyłam wczoraj kosmetyczkę, w której znajdowała się największa Ona - oszalałam. W 50% dlatego, że wreszcie mam swoją DAISY a jej zapach jest tak idealny na ten czas, w 50% dlatego, że mam tak wspaniałego przyjaciela.







Czym pachnie Daisy?
Marc Jacobs DAISY to świeży, kobiecy, kwiatowo-drzewny zapach skomponowany przez Alberto Morillasa. Nuty zapachowe: Nuta głowy: dzika truskawka, liście fiołka, czerwony grejfrut, Nuta podstawy: esencja waniliowa, piżmo, białe drzewa, Nuta serca: fiołek, jaśmin, gardenia.

DAISY to radosny zapach sygnowany przez Marca Jacobsa to kompozycja delikatna, nieskomplikowana. Daisy kojarzy się z radością i beztroską. Z założenia przeznaczono ją dla młodych i bardzo młodych kobiet. Perfumy zamknięto w uroczym flakoniku z oryginalnym, kwiatowym korkiem. 








Czytaj dalej »

Drobne przyjemności

Nie byłabym sobą, gdybym czasem nie wstąpiła do drogerii po rzeczy mniej potrzebne, żeby nie napisać zbyteczne. Aby uniknąć wtedy wyrzutów sumienia, wybieram wtedy produkty z tańszej półki. Taką możliwość dają na pewno dobrze wyposażone drogerie Rossmann o których wspominałyście w poprzednim poście. Niestety nie każdy punkt jest tak samo bogato zaopatrzony, dlatego wczoraj udałam się do takiego, który posiada charakterystyczne dla tego miejsca pełne regały WIBO i LOVELY, gdzie można buszować bez końca. Gdyby nie ponaglające towarzystwo spędziłabym tam pewnie dużo więcej czasu, w zaistniałej sytuacji wrzuciłam do koszyka to co od razu skradło moje serce. Fiolet, wrzos, lilac - obojętnie jak się nazywa, ten odcień porwał mnie tej wiosny jak żaden i przy okazji kończącej się, małej buteleczki z H&M zakupiłam nowy - Lovely Color Mania i na pewno dam znać jak się spisuje. Do rodziny lakierów dołączył także intensywny niebieski, którego nie posiadałam w zbiorach - Crystal Strenght (z kuszącym diamencikiem na zakrętce). Całość drobnych zakupów dopełniła paletka cieni, w niezwykle wakacyjnych, freak'owych kolorach, w zabawnym zebrowym opakowaniu. Nie sądzę by cienie były bardzo trwałe, ale przy użyciu dobrej bazy może coś z tego będzie, zobaczymy.





Poniżej zaobserwować też można moją wiosenną kolekcję lakierów. 
A Wam które kolory zamieszały w głowie? 


Czytaj dalej »

czwartek, 19 maja 2011

Zakupy

Dziś chciałabym poruszyć temat miejsc gdzie kupujecie kosmetyki, łapiecie okazje i zdobywacie ulubione produkty. Małe, osiedlowe sklepiki? Drogeryjne sieciówki? A może znacie dobre adresy na zakupy online? Gdzie warto zaglądać w poszukiwaniu atrakcyjnych cen i promocji? Czy opłaca się sprowadzać kosmetyki zza granicy? Myślę, że warto podzielić się doświadczeniami aby wzajemnie ułatwić sobie poszukiwanie i udane zakupy. 
Wypowiedzcie się dziewczyny!



                        zdjęcie nie jest mojego autorstwa, pochodzi ze strony http://www.inspirander.pl/uroda-i-styl/jak-przechowywac-kosmetyki
Czytaj dalej »

wtorek, 17 maja 2011

Extreme lashes volume mascara

Rzęsy. Czy nie marzymy by trzepotały gęste i zalotnie podkręcone? Oprócz tego rozdzielone i gęste? Marzymy. I co dalej? Zmęczona ciężkimi decyzjami spod drogeryjnych półek postanowiłam tym razem zakupić produkt polski i zdecydowanie tańszy od zagranicznych kolegów. Przerabiałam wiele marek, począwszy na bardzo dobrej w dziedzinie rzęs Maybelline po Armaniego. 
Większość procent odpowiedzialnych za udany makijaż rzęs leży oczywiście w dobrej maskarze, prawdą jest jednak, że często nasze umiejętności dopełniają całość. Dorastałam z siostrą, która od czasów gdy miała mleko pod nosem potrafiła malować siebie i szereg przyjaciółek, koleżanek, ich rodziny itd. Bywało ciężko gdy obserwowałam jak w pięć minut robi sobie makijaż, w którym wyglądała tak świeżo i dobrze, że mogłam patrzeć na Nią godzinami. Nie dało się przez te lata przy takiej inspiracji nie nabrać jakiejś wprawy. Umiem obchodzić się ze swoim okiem i szukam jedynie dobrego pomocnika. Grunt i podstawa to by mi w tym nie przeszkadzał. 
Wybierając tusz polskiej marki, za kwotę nie przekraczająca około 15,00 pln nie było łatwo. Nie wiedząc jak produkt w tej cenie zachowa się na moich rzęsach, nie wiedziałam czym się kierować. Nie zrobiłam wcześniej żadnego wywiadu, nie rozmawiałam ze znajomymi, nie orientowałam się  także na kosmetycznych  forach. 
Produkt marki WIBO Extreme lashes volume mascara był najzwyklejszym strzałem, nie kusi  e bowiem (według mnie) opakowaniem - mocno różowym i plastikowym, jednak nie na to zwracam szczególną uwagę.



Po wyłonieniu się szczoteczki mascara przekonuje by ją spróbować, nie jest oblepiona, nie ma grudek i ma to coś (tak, nawet szczoteczki mogą to mieć). 



Postaram się być teraz konkretna wymieniając plusy: bardzo naturalny, nie przerysowany makijaż oka (co nie znaczy, że słaby), ładne rozdzielenie rzęsy, faktyczne pogrubienie, brak w ciągu dnia jakichkolwiek śladów osypywania się (czego bardzo się bałam kupując kosmetyk w tej cenie). Konsystencja i szczoteczka jak wspomniałam bez zarzutu. 
Mascara towarzyszy mi od dnia zakupu codziennie i porządnie zastanowię się po jej wykończeniu czy nie kupić ponownie tej samej lub spróbować koleżanek z rodziny marki WIBO. W tej cenie jestem zachwycona, myślę, że gdyby udawała koleżankę z wyższej półki, nigdy byśmy się nie zorientowały.


 Proszę, wybaczcie jakość zdjęć oka, ze względów organizacyjnych były robione komórką (w pracy).
Czytaj dalej »

Dziś zapytanie

Blog miał lekką pauzę ale już mobilizuję się do ponownego, skrupulatnego opisywania kosmetycznej rzeczywistości. Paczuszka z rozdania jest w drodze do April i mam nadzieję, że jest to początek kolejnych, ciekawszych i większych nagród do zgarnięcia. April życzę oczywiście udanego i owocnego korzystania z kosmetyków.
Dziś zachęcam Was do dyskusji w temacie cienie. Dyskusji nie byle jakiej bo o produktach dla laików cieniowania i władania pędzelkiem. Nigdy nie potrafiłam zrobić sobie efektownego makijażu oka. Pozostawałam przy tuszowaniu rzęs a przy większym natchnieniu, w pocie czoła, za pomocą trzęsącej się dłoni malowałam kreskę na górnej powiece.Szukałam rozwiązania cud. Namiastka takiego rozwiązania przyszła do mnie wraz z kremowymi cieniami z serii Forever Eyes marki Oriflame.




Według producenta mają gwarantować trwały, mocny kolor i blask na powiekach. Nowoczesna technologia na bazie silikonu ułatwia super gładkie, wygodne rozprowadzenie cieni i efekt bez żadnych fałdek. Naturalne składniki nawilżają i pielęgnują delikatną skórę powiek. Za największy plus tego kosmetyku do powiek uważam łatwość aplikacji. Opakowanie skonstruowane jest jak błyszczyk, podobnie jest z aplikatorem w formie pędzelka. Wystarczy nanieść cienie na powiekę i delikatnie wklepać opuszkami palców. Intensywność pokrycia powieki regulujemy więc w bardzo prosty sposób. - rozcierając i wklepując mniej lub więcej. 


Posiadam kolory Sandy Brown, Cappuccino Beige oraz Paradise Pink, które służą mi już od kilku miesięcy. Dwa pierwsze to wariacje na temat brązów, delikatnego różu używam rzadziej i bardzo delikatnie, jest to bowiem kolor bardzo niebezpieczny, z którym jak przesadzimy możemy uzyskać efekt karykaturalny. Nie rozglądałam się jeszcze za podobnymi produktami, jednak chętnie zakupiłabym nowe kolory i spróbowała czegoś innego. Jeśli macie doświadczenie z cieniami łatwymi do aplikacji, dającymi ładny i subtelny efekt bardzo proszę o wymianę myśli. 
Idzie lato - produkty lekkie a także szybkość nakładania są bardzo pożądanymi cechami, których szukam.
Czytaj dalej »