czwartek, 30 czerwca 2011

Ulubiony kolor tu i tam

Wybierając kolor, który ma ozdobić moje wakacyjne paznokcie miałam nie lada dylemat. Chciałam by zarówno ten na stopach jak i dłoniach był w miarę uniwersalny, ciekawy, letni i zwyczajnie był jednym z ulubionych, skoro miałam z nim spędzić około tygodnia czasu. W dobie tak olbrzymiego wyboru, gamy wielu odcieni czułam się nieco zagubiona. Uczucie niepewności spotęgowały ostatnie badania na mężczyznach, którzy tradycyjnie wybierają na naszych kończynach czerwienie i malinowe róże (czytając to miałam u stóp słoneczną żółć, którą poparło 2% ankietowanych :)). Starając się wypośrodkować ale przede wszystkim kierując się własnym ja wybrałam błękit (Barbra) i lawendę (H&M), moje naj tego lata. Ale jestem ciekawa w jakich odcieniach Wy pokazujecie się najczęściej tego lata? Które kolory pomimo dużego wyboru lakierów wciąż goszczą na Waszych pazurach i cieszą oko tak samo mocno?

Proszę Was o jeszcze odrobinę cierpliwości, zaraz po powrocie znad morza pojawi się sporo recenzji kosmetyków przede wszystkim mineralnych i organicznych. Opiszę także w końcu krem tonujący marki Nivea, o którym już pisałam. Posiadam namacalne dowody, że ma predyspozycje by stać się najlepszym przyjacielem kobiety latem.




Czytaj dalej »

środa, 29 czerwca 2011

Pytanie na szybko

Kochane, szczęście chciało, że polskie morze przywitało nas cudowną pogodą. Mimo stosowania wielu wysokich filtrów, skóra tu i tam zrobiła się trochę podrażniona i zaczerwieniona. Wniosek z tego jeden - do słońca trzeba mieć niesamowity respekt. Moje pytanie brzmi: czy znacie dobry specyfik do ciała po opalaniu? Dający uczucie ulgi, nawilżenia i gaszący lekko zaognione miejsca na ciele? Będę wdzięczna za szybkie odpowiedzi, abym mogła działać zanim skóra postanowi zejść :)


Czytaj dalej »

wtorek, 28 czerwca 2011

Wakacje

Nie ma mnie tu Kochane, bo wakacjujemy. Mam nadzieje, że nie zapomnicie o mnie w tym czasie, bo ja szczerze przyznam, że tęsknię trochę za tym naszym blogowym światem i pamiętam o Was. Jak tylko wrócę wrócimy do tematów kosmetycznych, pojawią się nowe hity lata, przeboje tych ciepłych dni, które przyszło mi spędzać nad błękitnym niebem, przy szumie fal. Pozdrawiam Was ciepło!


PRZYPOMINAM WAM O KONKURSIE, POJAWIA SIĘ CORAZ WIĘCEJ CIEKAWYCH, ORYGINALNYCH OPISÓW!
Czytaj dalej »

piątek, 24 czerwca 2011

Ciucholandy

A wiecie co lubię równie mocno jak czas bez kosmetyków i wiejski detox? Lokalne ciucholandy, gdzie znaleźć można perełki stokroć ciekawsze niż w zwyczajnych sklepach. Mój ukochany Ciuch odpowiedzialny jest za 90% ostatnich poczynionych zakupów. Love it!






Czytaj dalej »

czwartek, 23 czerwca 2011

Wieś

Chciałabym krótko wyjaśnić swoją nieobecność tutaj, otóż korzystając z przedłużonego weekendu  - odpoczywam. Odpoczywam w swoim drugim domu, pięknie umiejscowionym na terenie Puszczy Noteckiej.  Spaceruję, nadrabiam zaległości prasowe, gotuję i często robię tzw. nic, obserwując tylko okoliczności przyrody. Odpoczywam także od nadmiernej ilości kosmetyków i powiem Wam dziewczyny, że uwielbiam to uczucie kiedy skóra oddycha całą sobą i gdy potrę oczy nie rozmazuje mi się tusz :). Czasem rozwiązania są bliżej niż myślimy. Dobrze przy kilku wolnych dniach zrobić sobie taki detox.











Czytaj dalej »

środa, 22 czerwca 2011

Przypomnienie - KONKURS!

Dziewczyny, chciałabym przypomnieć Wam o konkursie pod patronatem Bentley Organic! Bardzo prosty i sympatyczny konkurs, w którym same możecie wybrać sobie nagrodę! Wystarczy wybrać jeden produkt i opisać dlaczego to właśnie jego chciałybyście spróbować! Serdecznie zachęcam!


Czytaj dalej »

Pytanie - wakacyjna kosmetyczka

W przyszłym tygodniu wybieram się na długo wyczekiwane wakacje. Pierwsze prawdziwe wakacje mojej małej, nasze wakacje razem. Robię listę kosmetyków koniecznych do zabrania - pomocnych, wygodnych, przydatnych w upały (mam nadzieje, że pogoda nam dopisze), niezbędnych dla  mnie i małego szkraba. Chciałabym, żebyście wypowiedziały się o ulubionych wakacyjnych kosmetykach abym mogła sprawdzić czy wszystko mam a może powinnam dokupić coś do kosmetyczki? Będę wdzięczna za listę top 5 a może top 10 Waszych naj!

A tak się miałam jeszcze w nadmorskim dwupaku.

Czytaj dalej »

wtorek, 21 czerwca 2011

Organicznie dziś

Doszły do mnie wczoraj dwie paczuszki z firm, z którymi współpracę bardzo sobie cenię. Obie organiczne, promujące kosmetyki pochodzenia naturalnego - BENTLEY ORGANIC oraz RHEA
Niedługo recenzje, póki co mogę powiedzieć, że razem z Julką miałyśmy wczoraj wiele radości z zapachu jakie niósł za sobą żel do mycia i szampon z aloesem, rumiankiem i lawendą.





Czytaj dalej »

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Kobo Professional, Luminous Baked Colour - cień dla opornych

Dlaczego dla opornych? A dlatego, ponieważ jak już wielu z Was pisałam, nie jestem mistrzem cieniowania i łączenia kolorów. Poza tym, jestem też wygodna, chcę szybko i prosto nałożyć cień i już. Po trzecie i chyba ostatnie, jestem mamą, mamą małego urwisa, który nie pozwala siadać z lusterkiem na nie wiadomo jak długie chwile.


Produkt:
KOBO LUMINOUS BAKED COLOUR, nr 311 Apricot Glow





Co obiecuje nam producent?
Wypiekany cień do powiek marki Kobo Professional.
Cień wypiekany do stosowania na sucho, dzięki czemu uzyskamy delikatnie połyskujący kolor oraz mokro, co pozwoli wydobyć intensywny kolor o metalicznym wykończeniu. Dzięki zastosowanej technologii wypiekania pozwala uzyskać niezwykły efekt rozświetlenia i blasku.


Cena: 19,99 PLN jeśli dokładnie pamiętam

Gdzie kupić?
Drogerie NATURA 


Moja recenzja: 
Dla takiego laika jak ja jest to produkt doskonały. Pięknie prezentuje się już w samym opakowaniu i tak samo dobrze na powiece, bez trudu nakładania, cieniowania i kombinowania.  Przed nałożeniem wklepuję w powieki bazę marki HEAN (recenzja wkrótce), po chwili nakładam wypiekany cień. Kosmetyk przypomina mi trochę księżycowy pył, pięknie nie mieni, nie będąc przy tym tandetny. Idealnie nada się  też do wykończania make-upu oka lub jako cień jeden z wielu. Mi odpowiada w wersji singla :). Cień nie obsypuje się, na bazie trzyma cały dzień (siedzę z nim już około 11 godzinę), nie zbiera się w załamaniach i jest naprawdę prosty w obsłudze. Regał KOBO cały uśmiecha się letniki kolorami i wiem, że wrócę tam wkrótce po więcej, bo naprawdę warto. Jakość do ceny jak najbardziej proporcjonalna.


 
Ogólna ocena:
Bardzo na tak! Pierwszy cień dostałam w urodzinowym prezencie, przywędrował do mnie z innego miasta gdy jeszcze dobrze nie wiedziałam czy w moim są już dostępne kosmetyki tej marki. Znajoma wiedziała co robi i sprezentowała mi bardzo uniwersalny odcień, o wdzięcznej nazwie Caffe Latte. Zapoczątkowała tym samym erę KOBO w mojej kosmetyczce.



Czytaj dalej »

Julka

Dziś chciałabym przedstawić Wam Przyczynę, z powodu której nie zawsze mam wystarczająco dużo czasu na wpisy, testy i wszelkie sprawy związane z blogiem. Ale to nic, ta Przyczyna jest niezastąpionym przyjacielem i to właśnie Ona jest motorem napędowym do wszelkiego działania.




W temacie dzieci, dla wszystkich mam i nie tylko, chciałabym przypomnieć o KONKURSIE, gdzie wybierając produkt dla szkraba i uzasadniając wybór ciekawym opisem można wygrać świetne produkty do dziecięcej pielęgnacji!


Czytaj dalej »

niedziela, 19 czerwca 2011

Zapowiedź - Pure Effect MATT BEAUTY Matujący krem nawilżający + lekki podkład

Pamiętacie jak pisałam, że używanie ulubionego podkładu latem przynosi mi przykre niespodzianki i nie sprawdza się tak jak w innych porach roku? Nie zdecydowałam się jeszcze na żaden podkład mineralny ale przy okazji spontanicznych zakupów w Naturze zauważyłam produkt, którego opis idealnie wydaje się rozwiązać mój problem. 




NIVEA Pure Effect Krem nawilżający + lekki podkład BE BEAUTIFUL! to prosty sposób na idealnie gładką i piękną cerę. Inteligentnie przystosowuje się do naturalnego koloru skóry, widocznie poprawiając jej wygląd, bez zatykania porów. Dzięki lekkiej i beztłuszczowej konsystencji, doskonale nawilża pozostawiając uczucie wyjątkowej miękkości i gładkości skóry. Ponadto zawiera filtry UVA/UVB, które chronią skórę przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym.
 


Na promocji kosztował około 9 zł więc aż uśmiechał się do mnie z górnej półki. Jestem po pierwszym użyciu, ale na tym etapie nie chcę jeszcze nic stwierdzać. Spędzam dzień w domu, a więc jest to dzień wolny od pracowej atmosfery, lekkiego stresu, zabiegania itd, wolę wypróbować ten krem w różnych warunkach aby szczerze opisać Wam jak zachowywał się na mojej buzi. Mogę jedynie zdradzić, że pierwsze wrażenia bardzo pozytywne.Na fotkach możecie przy okazji zobaczyć cień KOBO, na pewno wiecie, że przy regałach tej marki trudno przejść obojętnie. Recenzje wkrótce.


Czytaj dalej »

Hean, Colour Celebration, Baked Blusher

Jednym z produktów marki HEAN, które otrzymałam do testowania jest wypiekany róż w kolorze 272. Chce Wam opowiedzieć o nim jako pierwszym z paczki tej marki, ponieważ bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.


Co obiecuje nam producent?
Najwyższej jakości kosmetyk wypiekany z dużą ilością migoczących iskierek. Pięknie rozświetla i modeluje owal twarzy. Trwały i wydajny w użyciu.

Delikatna, pudrowa konsystencja sprawia, że róż łatwo się rozprowadza i nie pozostawia smug.

Róż może być również stosowany jako cień rozświetlający na powieki - na sucho lub na mokro.  

Cena:  10.99 PLN 





 Gdzie kupić?
strona marki HEAN
 
 Moja recenzja: 
Gdy odpakowałam paczkę z produktami, kolor różu wydał mi się średni, może inaczej - niekoniecznie pasujący do mojej osoby. Bez użycia wydaje się mocno brzoskwiniowy, żeby nie napisać lekko ceglany. Na pewno inny niż używałam dotychczas. Pozory jednak bardzo mylą, jak okazało się przy szykowaniu na urodzinowe wyjście siostry. Róż okazał się strzałem w 10 i to właśnie on został zapakowany do torebki w celu ewentualnych poprawek. Poprawek nie trzeba było robić bo trzymał się bardzo dobrze a drobinki, które zawiera idealnie sprawdziły się podczas imprezy. Nie wszyscy przepadają za tego typu efektem, jednak w tym produkcie złotawe, mieniące się punkty nie są tandetne i nachalne, na lato jak najbardziej. Nakładanie różu jest bardzo wygodne, wystarczy mieć swój dobry, sprawdzony pędzel. Kosmetyk nie tworzy plam i mazów. Na samym końcu słów kilka opakowaniu, jest poprawne, standardowe, co moim zdaniem nie jest ani plusem ani minusem. Większość cieni i róży znajduję się obecnie w takim pojemniczku. Jak się ma cena do jakości? Bardzo dobrze. Myślę, że 10,00 PLN za róż, który ze względu na swoją wypiekaną formę będzie służył nam niewątpliwie długo, to bardzo dobra cena i ciężko się na niego nie skusić.





Ogólna ocena: 
Nie znalazłam ani jednego minusa tego produktu. Polecam. 
Czytaj dalej »

sobota, 18 czerwca 2011

Blush Me Twice Sephora

Co obiecuje nam producent?
Podwójny róż: jeden z drobinkami, a drugi matowy, zamknięty w poręcznym "zatrzaskiwanym" opakowaniu. Dostępny w 2 odcieniach:
- Duo Capricieuse - błyszczący jasny róż i matowy ciepły brąz (to odcień, który posiadam)
- Duo Versatile - błyszczaca różo-brzoskwinia i matowy chłodny brąz.



Cena: ok 35-40 złotych, w internecie być może uda się kupić go taniej



Gdzie kupić?
Produkt dostępny w sieci SEPHORA, zdarza się też na allegro lub innych portalach aukcyjnych
 
Moja recenzja: 
Jak wspomniałam wcześniej posiadam wersję różu z bronzerem. Zacznę od opakowania, które jest klasyczne i wygodne. Nie otwiera się go trudno, nie psuje się w trakcie użytkowania. Produkt jest bardzo oryginalny ze względu na połączenie dwóch kolorów w jednym kosmetyku. Przez to można go używać cały rok, dowolnie mieszając oba odcienie. Róż jest delikatny, mimo odcienia bardzo różowego, nie jest tandetny, na buzi wygląda świeżo. Bronzer jest jeszcze lepszy, lekko opalizujący, daje naprawdę naturalny efekt opalenizny. Najczęściej używam obu kolorów naraz, w zależności od nastroju i pory - albo więcej różu albo bronzera. Produkt występuje również w połączeniu brzoskwini z bronzerem, jednak nie miałam jeszcze okazji go testować. Używanie Blush Me Twice nie jest trudne, produkt nie nabiera się w za dużej ilości na pędzel, nie zrobi nam więc krzywdy plamami na twarzy. Produktu używam niemalże codziennie od długiego czasu i nadal mam go ponad połowę, jest więc niesamowicie wydajny. Ciekawostka jest fakt, że róż kończy się szybciej niż bronzer. Na buzi trzyma się długo.
 


Ogólna ocena: Polecam, jak najbardziej! Jeśli chodzi o tego typu produkty z sieci Sephora - jestem na tak. Sam rozświetlacz oraz duża paleta z pudrem, bronzerem i rozświetlaczem także mi służyły (recenzja pewnie niedługo).



Czytaj dalej »