czwartek, 29 marca 2012

Prawdy i mity o Beautyblenderze


Odkładałam ten wpis jakiś czas bo wokół tego różowego stworzonka wybuchła ostatnio niemała afera. Dlatego już na wstępie zaznaczam, że z jajkiem rozprawiam się zupełnie szczerze, nie będąc pod niczyim wpływem. 


Na wstępie słów kilka o Beautyblenderze: – innowacyjna gąbka do aplikacji makijażu doceniona i stosowana przez szerokie grono topowych wizażystów w USA, Polsce, Francji oraz wielu innych krajach Europy i świata.

STWORZONY, BY ZAPEWNIĆ MAKIJAŻ W JAKOŚCI High Definition PRZY NAJWIĘKSZYCH ŚWIATOWYCH PRODUKCJACH KINOWYCH I TELEWIZYJNYCH.

Beautyblender przychodzi tu z pomocą. Jego struktura, specjalny materiał, z którego jest wykonany oraz obły kształt powodują, że nakładany z jego pomocą podkład wtapia się w skórę, tworząc na niej idealną warstwę, bez smug, zacieków i nierówności.

Beautyblender musi być stosowany po zwilżeniu wodą – to jedna z tajemnic jego doskonałości. Należy „maczać” go w podkładzie, a następnie ruchem stemplującym rozprowadzać kosmetyk na powierzchni skóry. Uzyskany efekt jest zaskakujący! Twarz wygląda świeżo, nie ma obawy o efekt makijażowej maski, podkład jest idealnie rozprowadzony, nie zbiera się przy linii włosów, nie ma widocznej różnicy odcieni przy żuchwie. Uzyskany rezultat równa się doskonałością z makijażem wykonywanym profesjonalnie metodą natryskową.


 Moich słów kilka:
  • polubiłam jajko - szczerze, faktycznie dał mi efekt perfekcyjnie nałożonego podkładu, bez specjalnego starania się
  • idealnie sprawdził się przy nakładaniu korektora w okolicach oczu (kamuflowania wszelkich żyłek, cieni itp.)
  • węższa część jajka oprócz oczu, świetnie sprawdziła się w zaczerwienionych zagłębieniach nosa
  • jeden aplikator - jajko służy więc za wiele innych przyrządów
  • nigdy nie nakładałam podkładu metoda stemplowania i tego się trochę obawiałam, okazało się to jednak banalnie proste
  • używałam podkładu w formie płynnej, myślę, że to najlepszy kompan jajka, nie próbowałam używać go przy podkładach mineralnych
  • buzia po wykonaniu makijażu jajkiem jest naprawdę idealnie wykończona (takiego wykończenia nie udało mi się uzyskać przy użyciu rąk, pędzla itp.)
  • absolutny brak efektu maski, mimo dokładnego pokrycia twarzy
  • uważam, że jajko wywiązuje się z obietnic jakie daje producent

Jedyne mniej optymistyczne cechy jajka, o których chcę wspomnieć i szczerze przyznać to:
  • cena, która dla niektórych może być zbyt wysoka
  • konieczność mycia jajka po każdym użyciu – aspekt, który dla leniuszków czy osób, które rano biegają po domu robiąc ekspresowy makijaż może być znaczący
  • sama, szczerze przyznaję, nie używam jajka codziennie – faktycznie nie mam czasu by codziennie rano dokładnie je umyć (a jest to warunek jego trwałości), jednak kiedy mam dłuższa chwilę czy specjalną okazję nie zastanawiam się dwa razy – jajko idzie w ruch!

Na siłę do jajka nikogo nie namawiam, jednak gdy będziecie miały okazję spróbować – polecam. Jest to na pewno produkt inny, ciekawy, innowacyjny i myślę, że warto go wypróbować na własnej buzi, nie zaczytując się w tak bardzo skrajnych opiniach. Uważam, że z jajkiem jest trochę jak z filmem, o którym gdy chcemy się czegoś dowiedzieć to czytamy na zmianę rewelacja, dno, rewelacja, dno...

Gdybyście miały jakieś pytania - pytajcie śmiało i dyskutujcie! :)





24 komentarze:

  1. Lubię moje jajo - ma już dobrze ponad pół roku ale pięknie się sprawuje, dlatego w najbliższym czasie nie mam zamiaru go wymieniać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że Beauty Blender od dawna jest na liście rzeczy, których chciałabym spróbować. Mam żółte jajo z Sephory, uważam, że jest genialne i ciekawi mnie czy, a jeśli tak to o ile BB jest lepszy (niestety chyba Sephora wycofała swoje jajo :/). Ale po całym zamieszaniu z polityką polskiego dystrybutora jakoś nie mam ochoty dawać im (tj. polskiemu dystrybutorowi) zarobić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atqa osobiście uważam, że jest to sztucznie pompowana afera trącająca niepotrzebnym jadem i szukaniem (celowym) dziury w całym...przedstawicielka polskiego dystrybutora faktycznie zaznaczyła, że są ukierunkowani na raczej pozytywne recenzje, jednak nie chodzi im o opinię nieprawdziwie pochlebną, sztucznie pozytywną czy też ingerowanie w jej treść. Prosili o brak publikacji jedynie w sytuacji gdyby dana blogerka miała się skupić JEDYNIE na minusach i wadach. Można sobie coś tam pomyśleć na ten temat, ale nie sądzę, że jest sens bojkotować polskiego dystrybutora, tym bardziej, że nie jest jedyny który wysyła maile w tym tonie (zdarzyło mi się miewać również bardzo kulturalne propozycje, nie narzucające ale wyraźnie skoncentrowane na plusy produktu, z prośbą o to, że gdyby dany produkt nie przypasował mi z jakiegoś powodu, żebym się wstrzymała z recenzją i tyle)...
      no, ale wracając do jajka, nie miałam nigdy odpowiednika Sephorowego, a brzmi ciekawie...tyle, że nie spóbuję skoro mówisz, że wycofują...nie potrafię więc się ustosunkować do porównania jajec :)

      Usuń
    2. Cóż, mam niesmak :( Moim zdaniem opinia nieprawdziwie pochlebna od opinii przemilczającej wady (bo założę się, że znalazłyby się osoby, które wolałyby jednak opublikować recenzję wycinając fragmenty negatywne, niż w ogóle recenzji nie publikować) się nie różni - obie są nieuczciwe.

      Już od dłuższego czasu sephorowych jajek nie widziałam niestety, dobrze, że sobie kupiłam jedno na zapas... Swoją drogą nadal używam pierwszego, kupionego ponad dwa lata temu i trzyma się rewelacyjnie.

      Usuń
    3. Atqa, rozumiem Cię, masz na pewno sporo racji...tutaj uważam wszystko zależy od szczerości blogerki-recenzentki, ale to wiadomo...temat rzeka...

      a trwałością Twojego sephorowego jajeczka jestem zaskoczona! super

      Usuń
  3. Nie ukrywam, że ciekawi mnie BB. Chciałabym na własnej skórze przekonać się czy jest się czym zachwycać. Takiej osobie jak ja, która tylko czyta, że takie zwykłe jajko to coś rewelacyjnego trudno w to uwierzyć chociaż po przeczytaniu tylu recenzji na jego temat coraz bardziej jestem skłonna zainwestować w "makijażowe jajeczko". Jednak na sam początek skusiłabym się na tańszą podróbkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Agata czytałam, że kolor schodzi od tych ciągłych myć, Twoje jejeczko nieźle się trzyma jak na razie :) w sumie to nie jest dla mnie aż takie ważne, ale dużo dziewczyn na to narzeka. Ten produkt należy do rzeczy, których bardzo chętnie bym wypróbowała. Jednak cena jak dla mnie za wysoka, widziałam jakieś podróbki na Allegro, ale to pewnie nie to samo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie kolor narazie ok, choć jajeczko na pewno nie jest już w 100% nieskazitelne (a szkoda :)), na czubeczku i spodzie robi się dosłownie leciutko jaśniejsze (na skutek użytkowania)...na początku myłam jajko specjalnym płynem dołączonym do zestawu, teraz gdy się skończył traktuję jajko delikatnym rossmanowym płynem do mycia dzieci :)

      Usuń
  5. ja zamiast tego zakupiłam sob ie gąbeczki z rossmana i jestem zadowolona i pododbnie działają jak to i tasze bo za 6 sztuk 7 zł

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jajka nie mam ale nie wiem czy mam ochotę w ogóle mieć. Zwykle nakładam podkład palcyma :) i nie sprawa mi to żadnego problemu- zawsze kończę z dobrym efektem (czy perfekcyjnym, tego nie wiem :)). Jajo to raczej zbędny gadżet dla mnie, ale kto wie.. może kiedyś się złamię :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. mam i nie jestem zbytiono zadowolona jest dla mnie ok..ale wiele mam mu do zarzucenia....nie lubię nakładać podkłądu nim, ale lubię korektor lub puder.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszędzie Cię znajdę. Monisiu, ja to chyba Ci skradnę te jako, chyba płakać nie będziesz. :D

      Usuń
    2. heheh ok :D to zamykam oczy i kradnij!;)

      Usuń
  8. Hmmm ja nie mam. Z regóły nakładam podkład pędzlem z Douglasa i jakoś nigdy nie miałam problemu. Może i efekty nakładania są super, ale jakby nie patrzeć to cena jest powalająca :( chyba wole jednak zostać przy dobrych pędzlach :)
    Swoją drogą bardzo fajny blog :) będę często zaglądać :) miło by było jakbyś i ty do mnie czasem zajrzała :)

    Pozdrowionka i buziaczki
    mycrazyworld--blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. strasznie dużo szumu się w okół niego zrobiło.. jeśli ktoś lubi podkłady to może się tym jajkiem zainteresować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Afera? Chyba nie jestem w temacie?
    Co do jajka to mam i uważam, że jest bardzo dobrym produktem. Osobiście nie widzę wady w konieczności mycia, bo i tak robię to z każdym pędzlem po użyciu, jednak rozumiem, że dziewczyny używające palców mogą mieć leniuszka. :) W porównaniu z pędzlem ,jajeczko ma ten minus, że nie jest tak uniwersalne, tj. nie można nim nakładać np. kosmetyków mineralnych i raczej nie da się nim wcierać podkładu (sama wiesz, jak miękkie jest BB).

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też chyba nie w temacie.
    Jajo chcę mieć, dokładnie z tego powodu co piszesz na samym końcu :) Lubię mieć własną opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja swoje jajo mam już ok. 10 miesięcy i kocham je nad życie, zwłaszcza wtedy kiedy moja cera kiepsko wygląda, to potrafi zdziałać cuda i mogę wyjść do ludzi :D

    OdpowiedzUsuń
  13. ja uważam, że jajo jest świetne, dostałam dwupak z płynem od męża na gwiazdkę, używam codziennie, piorę mydłem z różową glinką, bo płyn z zestawu mnie wkurza :), efekt jest świetny, choć ciężko mi nim nakładac np kamuflarze

    OdpowiedzUsuń
  14. ja tam mam swoje zielone BB ;) innego póki co nie potrzebuję ;P ale oczywiście, że jestem ciekawa !

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem pewna że go zakupię. Mam podróbkę nieco lepszej jakości, ale jest twarda nawet zwilżona ;/

    OdpowiedzUsuń