czwartek, 17 maja 2012

Biegnąca własnym kosmetycznym torem ja...

...czyli jak ogromnie spóźniona dorobiłam się swojego pierwszego Esiaka. Jutro pełnia wrażeń.


11 komentarzy:

  1. Ja mam pierwszego Esiaka od 3 tygodni. Jestem pod wielkim wrażeniem trwałości! Sprawiłam sobie słynny kolor Mademoiselle i czerwony Lollipop:
    http://majtkirambo.blogspot.com/2012/05/zakupy-z-usa-kosmetyki.html

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja wciąż nie mam żadnego. i o ile ktoś mi go nie sprezentuje,szybko do mnie nie trafi, średnio mi się widzi wydawanie ponad 30 zł za buteleczkę lakieru... nawet jesli jest bógwiejak trwały..

    ps. ha pantoten działa cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja się dalej kręcę wokół szafy w superph. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam te słodkie buteleczki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam niebieski kolor, sprawiłam sobie ostatnio 2 lakiery w dwóch różnych odcieniach, ale nie esiaki ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. e tam ja jeszcze nie mam żadnego, ale się czaję na french affair ;>

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja czaiłam się na essie w Super Pharm,ale rozsądek zwyciężył:P

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja nie mam też jeszcze żadnego essiaka ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. ja mam już kilkanaście w swojej kolekcji i powiem Ci , że te lakiery strasznie uzależniają :P

    OdpowiedzUsuń
  10. ja też zawsze w tyle z wszystkim:) Essie nie mam

    OdpowiedzUsuń