wtorek, 22 maja 2012

Refleksja...

Dziś rano miałam niespodziewaną wizytę. Dwie piętnastomiesięczne bliźniaczki, blondyny jak się patrzy. Siedziałam przy biurku, piłam kawę, ranek zapowiadał taką samą monotonię jak co dzień...i nagle pojawiły się one, dwujajowe z babcią :). Zupełnie ze mną nie spokrewnione, ba - widziałam je pierwszy raz w życiu. Pewnie dlatego ledwo stanęły w drzwiach krzyknęłam jakie fajne chłopaki! Długo nie musiałam czekać na cięta ripostę babci dziewczyny!!! Powiedziałam to ja - matka, która pół okresu niemowlęcego, nawet jak jej córka ubrana była w ewidentny pink słyszała ale duży chłopak i jeżyła włosy na kształt kolców. Do sedna - ta krótka wizyta nastroiła mnie pozytywnie na resztę dnia a przez głowę przelatywały miliony refleksji. Po pierwsze i najbardziej banalne - jak ten czas leci! I dlaczego? Maja i Natalia patrzyły na mnie swoimi wielkimi oczami, lekko chwiejąc się jeszcze na nogach, co jakiś czas mała kropla śliny spadała na ich strojne bluzki a największą frajdę miały z trzymania kalkulatora i spaceru kurczowo trzymając mnie za paluch. Z Julką mam już zupełnie inne dylematy. Co powiedzieć jak usłyszę dupa? Jak zareagować przy buncie przeciwko ubieraniu się? Zaczęło się nie wiem, nie rób, sama...krótko mówiąc - gdzieś ten bardziej bierny Jej czas przemknął mi przez palce.
Dziś usłyszałam także widać, że jesteś mamą i to było bardzo przyjemne. Faktycznie podbiegłam do tych dwóch malutkich dziewcząt tak zupełnie naturalnie, nie bałam się, że jedna, druga a co gorsza- obie zaczną płakać i wystraszą się mojej roześmianej buzi. Guglałam do nich pełna tęsknoty za tamtym czasem Julki i Julką w ogóle. Z boku mogłam wyglądać jak wariatka, oczywiście, ale te kilka chwil z kalkulatorami, śliną i blondynami dały mi super kopa na ten zakopany wśród biurowych realiów i obowiązków dzień. Nie będę dodawać, że uderzyły we mnie instynkty macierzyńskie, starałam się nie reagować  na komentarze kolegów no, no...czas na następne...bardziej chodzi o to, że dobrze czułam się w towarzystwie tych dwóch małych istot i czerpałam radość z tak drobnych rzeczy o jakich kiedyś marzyłam. Czas tego uczy, niewątpliwie. Rola, którą przyszło mi zacząć pełnić prawie 3 lata temu także...









10 komentarzy:

  1. ajjj pamiętam jak robiłam z Tobą test ciążkowy i zobaczyłam dwie kreski, patrzyłam jak rośnie brzuch i wróżyłam "będzie dziewczyna", pamiętam jak dzwoniłam co godzinę do Twojej mamy i pytałam "urodziła już? jeszcze nie?!" i pamiętam jak zobaczyłam Julkę przy Twoim łóżku w szpitalu dzień po porodzie i byłam pełna radości, że zostałaś Mamą. Jest mi dane patrzeć jak Julka się rozwija, a przede wszystkim widzieć jaką jesteś dobrą Mamą :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wzruszyłyście mnie dziewczęta:) chyba nie ma nic piękniejszego niż usłyszeć,że jest się dobrą mamą :* na mnie też już czas, jeśli o drugie dziecko chodzi,może nie czas ale bardzo tego chcę,mój Jaś lat prawie 4( chociaż mowi,że ma 2 :D)chciałby rodzeństwo. Na razie nie wychodzi...tzn już długo nie wychodzi,tracę nadzieję..wnerwiam się i w ogóle

      Usuń
  2. pięknie to napisałaś.....cudowne zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały post! Pełen miłości, szczęścia i mądrości. I naprawdę, nawet czytając go "widać, że jesteś mamą". Ja co prawada na razie jestem tylko mamą chrzestną córeczki (też Julki) mojej siostry, ale traktuję ją i kocham (przede wszystkim), jak własne dziecko i też nie mogę uwierzyć, jak ten czas szybko leci i jak ona szybko rośnie.
    Kochana, Twoja kruszynka jest przesłodka! A te oczka...;) Serdecznie Was pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tęsknię do czasów gdy moje dzieci były takie małe... Ale z drugiej strony uwielbiam je takie jak są teraz:)

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne zdjęcia i przepiękne słowa;) Świetny post

    OdpowiedzUsuń
  6. cudne zdjęcia, śliczna modelka :)

    OdpowiedzUsuń