wtorek, 5 czerwca 2012

Wewnętrzny makeup

Szkoda, że nieraz nie da się podrasować środka. Podmalować energii, podkreślić chęci, nadać rumieńca nastawieniu, przywrócić oczom dawny blask. Twarzy możemy nadać nieco charakteru, włosy pofarbować, zmarszczki wypełnić. A co zrobić jak środek nie chce współpracować? Da się wstrzyknąć nieco zapału do życia, pokonać zmęczenie? Nie te sińce pod oczami i bladą twarz,które można pokryć korektorem , ale to wewnętrzne zmęczenie nie pozwalające czasem z uśmiechem zerkać przez okno. Macie takie gorsze dni? Dni, które po prostu się toczą, przynosząc jedynie smutną refleksję, że nie ma się już siły na to na co miało się jeszcze chwilę temu... Z odsieczą wtedy przybywa do mnie najważniejsza życiowa Lekcja, najcudowniejsza i najbardziej prawdziwa istota - dziecko. Musi się chcieć...i wstaje nowy dzień...





9 komentarzy:

  1. o tak, zgadzam sie w 100.
    Nie ma mozliwosci, aby sie nie chcialo:) i to jest piekne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, też czasami mam kryzys... Chciałoby się podmalować wnętrze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze to znaleźć cel, coś albo kogoś dla kogo warto i trzeba się starać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję , że kiedyś do mnie przyjdzie ten instynkt macierzyński i zapragnę mieć dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. dzieci zawsze są takie pelne energii :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ...i chce się mimo wszystko kiedy słyszy się "kocham Cię mamusiu":)

    OdpowiedzUsuń
  7. w kazdym dniu trzeba odnaleźć sens i wyznaczać sobie cele ;)
    dużo siły życzę :)!

    OdpowiedzUsuń