sobota, 21 lipca 2012

O uścianych dolegliwościach i sposobach na ich leczenie

Niestety (choć ciężko przyznać się na głos) odkąd pamiętam jestem nosicielką wirusa Herpes simplex. Gdy tylko mam osłabiony organizm, więcej stresu, mniej snu, często gdy towarzyszy temu podróż, nie muszę długo czekać aż na ustach pojawia się potocznie zwane zimno. Niby nic takiego, ot co - drobnostka, ale powiem Wam, że potrafię wymienić niewiele dolegliwości, które wprawiają mnie w taki dyskomfort. Pomijając kiepskie efekty wizualne i towarzyszący temu lekki wstyd, febra to sprawa bardzo bolesna. Swędzi, w dalszym etapie boli, bardzo ciężko więc o niej zapomnieć. Gdy zaatakowała podczas ostatnich eskapad (kiedy oczywiście zupełnie nie byłam na to przygotowana) powiedziałam STOP. Po raz pierwszy zorganizowałam doustne leki na receptę o których wiele się naczytałam, namiętnie łykałam witaminę B i dolegliwość faktycznie szybko ustąpiła. Niestety, kiedy pierwsze objawy są już widoczne, bardzo ciężko powstrzymać u mnie bieg wydarzeń, dlatego musiałam postawić na środki nieco mocniejsze niż tylko reklamowane maści. Tyle słowem wstępu, nie będę się bowiem bawić w lekarza i wywodzić o tym problemie. Uważam, że każdy przypadek jest indywidualny i należy konsultować się ze specjalistą. Wiem jedno - wirusa tego na pewno nie można bagatelizować. 
Chciałabym jednak podzielić się z Wami produktami w tym temacie, które wzbudziły moje zainteresowanie, wpadły w ręce i na stałe zagościły w mojej torebce. Oba pomagają w poruszanym przeze mnie problemie i nie tylko.
Mowa o sztyfcie do ust LIPS marki Pharmacy Laboratories oraz o amerykańskim balsamie do ust Blistex.



LIPS sztyft do ust jest antyseptycznym dermokosmetykiem przyspieszającym regenerację i gojenie zmian skórnych ust oraz zapobiegającym nawrotom. Zapobiega pękaniu wysuszonych wykwitów opryszczki w IV. fazie gojenia. Dzięki zawartości wyciągu z szałwii i benzoesanu benzylu sztyft działa antybakteryjnie i przeciwświądowo pielęgnując i uelastyczniając skórę ust bez jej wysuszania. W preparacie wykorzystano silnie regenerujące właściwości witaminy B2 oraz olej z nasion bawełny.

Kosztuje ok 8,00 PLN.



Balsam do ust Blistex Intensive Lip Relief - działanie:
- regeneruje i goi naskórek
- intensywnie nawilża
- działa chłodząco
- zmniejsza dolegliwości bólowe spowodowane opryszczką
- chroni przed szkodliwym wpływem promieni ultrafioletowych

Balsam Blistex Intensive Lip Relief - właściwości:
- lekka konsystencja
- zawiera siltr przeciwsłoneczny SPF 10
- intensywnie pielęgnuje i goi dzięki zawartości alantoiny, gliceryny, oliwy z oliwek, wosku pszczelego, masła Shea (Karite), pochodnych lanoliny oraz kamfory i tymolu

Kosztuje ok 11,00 PLN.
 

Oba kosmetyki można zakupić w wybranych aptekach stacjonarnych lub internetowych. Mi zdobycie ich zajęło chwilę, jednak myślę, że warto. Każdej z Was, która ma podobne dolegliwości życzę jak najlepszych rezultatów w walce z wirusem HSV.

26 komentarzy:

  1. blistex'u używam tego w sztyfcie, przyznam,że to bardzo dobry produkt, świetna oleista konsystencja no i super nawilżenie, jedynie co mi w nim przeszkadza to zapach, dla mnie dość nieprzyjemny :/ co do "zimna" no cóż, też jestem nosicielką, ale pomimo różnych chorób ono akurat pojawia się dość rzadko i całe szczęście, bo walka z nim jest uporczywa i długa :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi często ten wirus się uaktywnia podczas nadmiernego opalania :( Ale używam maści Lips (Twój sztyft to chyba ta sama firma, bo opakowanie przypomina mi właśnie tą pomadkę) i maści na opryszczkę. Carmex podobno też jakoś tam leczniczo na tę opryszczkę wpływa. A czy ten twój Blistex można stosować na całe usta? Bo ta tubeczka złudnie maść przypomina i nie wiem jaki byłby efekt zastosowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można jak najbardziej można na całe ust, opakowanie faktycznie przypomina maść ale nią nie jest. To mój pierwszy produkt marki Blistex, zastanawiałam się nad innymi ale póki co postawiłam na ten właśnie.

      Usuń
    2. zapomniałam dodać że maść cynkowa jeszcze daje sobie radę z opryszczką! Zasusza ją po prostu :)

      Usuń
  3. Miałam kiedyś taką maść, po której dość szybko problem znikał, ale zapomniałam nazwy :(

    OdpowiedzUsuń
  4. ja gdy tylko czuje, ze pojawia sie "zimno" nasączam wacik delikatnie spirytusem salicylowym i delikatnie przykladam do dolegliwości :) Uporczywa krostka nie pojawia się, polecam !! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. na szczęście nie mam takich problemów :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi pomógł olejek z drzewa herbacianego. Teraz profilaktycznie zjadam dziennie łyżeczkę oleju kokosowego nierafinowanego. Jak na razie opryszczka mnie nie dopadła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja rowniez od czasu do czasu mam tzw. "zimno", jednak... poradzilam sobie z tym problemem...
    udalam sie do dermatologa i powiedzialam co i jak
    dostalam tabletki
    ktore pomagaja jak tralala!
    Tabletka dziennie przez 3 tygodnie i pozbylam sie opryszczki - nie mam jej od ponad roku.
    A kiedy czuje ze mnie cos swedzi przy ustach - biore tabletke i na drugi dzien kolejna i po sprawie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja na szczęście nie mam tego problemu, za to często pękają mi kąciki ust :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nic nie używam specjalistycznego do moich ust i nie narzekam heh :P
    Czasem jak mam taki lekki krem do twarzy albo dla dzieci to nim sobie usta posmaruję;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ten sam problem. :P Aczkolwiek bardzo rzadko, a zawsze jedynie co mi pomaga to kremy z apteki, może tym sie też zainteresuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ohh jak ja tego nie cierpie!!! a jak tylko troche spadnie mi odpornosc to sie pojawia to swinstwo ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. też niestety mam tego wirusa, czasem potrafi się nie ujawniać nawet cały rok, a później raz za razem wychodzi mi "zimno". Jak się zorientuję w miarę wcześnie, że coś się dzieje, to mam taką maść która dobrze sobie radzi i to paskudztwo wysusza zanim wylezie całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja miałam LIPS ale nie pomadkę tylko mazidło w tubce na zajady nic nie pomogło. Uff na szczęście ten wirus mnie ominął z daleka, ale życzę wytrwałości w walce =]

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jestem (a przynajmniej byłam do tej pory) odporna na wirusa opryszczki i jeszcze nigdy nie miałam tej przypadłości.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem tą szczęściarą, która nigdy nie miała zimna,ale Blistex używałam gdy miałam strasznie popękane usta w zimie. Bardzo dobry środek, polecam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja odpukać bardzo rzadko mam ten problem, ostatni raz niedawno bo w maju - pomógł mi olej tamanu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja na szczęście nie mam żadnych problemów z ustami, czasem są suche, ale to trochę balsamu i już jest lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja niekiedy w okresie zimowym mam problem, bo cos nie fajnego mi wyskoczy i trzeba sie z tym meczyc, ale tak na codzien to zupełnie nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja na szczęście nie mam problemów takich. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Na szczęście moje usta nie sprawiaja mi zadnych problemow:P zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Musze poszukać w aptece bo przyda się na pewno na zimę - wtedy standardowo moje usta potrzebują pomocy...

    OdpowiedzUsuń
  22. Zaciekawiłaś mnie tym Lips'em. Blissex uwielbiam, jednak w wersji med

    OdpowiedzUsuń
  23. Na zimę na pewno! teraz raczej mi się nie przyda, ale znam kogoś kto chętnie by spróbował : >
    Radi

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak jak już pisałam dla mnie blistex jest godnym następcą carmexu

    OdpowiedzUsuń