środa, 17 października 2012

Małe i większe tęsknoty...

Dziś o tych mniejszych, choć i tak dokuczających. Czy Wam także zapachy tak bardzo kojarzą się z pewnymi momentami w życiu? Albo nawet nie momentami a uczuciami, które wam wtedy towarzyszyły? Moja przygoda z Chloe zaczęła się w Mediolanie. Przy okazji włoskiej wycieczki podczas której świętowaliśmy urodziny przyjaciela, zabrałam do kosmetyczki kilka próbek, które starczyły mi na cały wyjazd. Perfumy nie tylko okazały się być bardzo trwałe ale pięknie współgrały z moim ciałem i nastrojem. Kojarzą mi się z młodą jesienią, gdzie chłód nie zakłóca jeszcze wielogodzinnych spacerów, kawę można wypić w kawiarnianym ogródku i posmakować lokalnych lodów. Przywołują uczucie swobody i radości wynikającej z tak drobnych rzeczy...cały wyjazd skropiony był dużą ilością śmiechu, jedzenia i przyjaźni. 
Tęsknię więc trochę do tego czasu i zapachu...wwąchuję się w każdy napotkany flakon, mimo, że doskonale pamiętam jaka woń się z niego ulatnia...

Mimo wielu kilku kolorów kokardek, trafia do mnie każda wersja Chloe (choć ulubiona pozostaje chyba klasyczna beżowa). Czuję, że zakup ten będzie tak niezbędny jak zakup szala czy rękawiczek...do opatulenia się jesienią i zimą.





 Macie takie zapachowe skojarzenia? W chwile przenoszące Was w inny czas, inne otoczenie...?

21 komentarzy:

  1. ojj miałam bardzo podobną historię z Chloe.. wzięłam próbkę ciemnej Intense do Paryża, to był koniec września, ostatnie letnie dni, mieliśmy świetną pogodę, ciepłe wieczory, godziny spędziliśmy piknikując w parkach.. zakochałam się w tym zapachu jak w żadnym wcześniej, no i tą ciemną niemal 'dentystyczną' wersję Chloe lubię najbardziej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aj no trafiłaś w 10! u mnie pierwsze dwa tygodnie września, ciepłe dni, wieczory także...Mediolan oglądany z każdej strony...i tak narodziła się miłość :)
      próbki bywają niebezpieczne ale zwiastują też piękne związki na lata :)
      ciemna wersja czyli ta z czarną kokardką?

      Usuń
    2. Właśnie tak, mnie rzadko który zapach uwodzi od pierwszego psiknięcia(choć Chloe zawsze mi się podobał) dopiero gdy wyrobię sobie jakieś konkretne skojarzenie z zapachem, np. nosi go osoba, którą szanuję, podziwiam, albo właśnie z pozytywnym wydarzeniem to jestem kupiona i wierna forever :) Teraz marzę o 'wypróbkowanej' Pradzie Candy, jezu jak ja ją uwielbiam!

      Usuń
  2. Uwielbiam Chloe..dla mnie to zapach typowo dziewczyński, delikatny, pasujący do każdego mojego nastroju, do każdego ubrania i na każdy moment.

    OdpowiedzUsuń
  3. ale pyszności :) ja tęsknię na sam widok ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam zapach Chloe! Poznałam go pierwszy raz na promie do Szwecji. Kojarzy mi się bardzo dobrze. Z innymi zapachami też mam skojarzenia np Jadore Diora przywołuje wspominania mojej pierwszej miłości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładnie pachną Twoje tęsknoty. :)

    Przyznam, że podczas pisania o perfumach jeszcze nie zdecydowałem się na jej opis. Klasyczna Chloe wymaga dłuższego przebywania, może nawet kontemplacji. To wielki zapach. Słowo.

    Wąchałaś wersję L'Eau de Chloe? Też piękna, choć nieco odświeżona. W ogóle Chloe to jedna z nielicznych marek perfumeryjnych, których chyba wszystkie produkty stoją na wysokim poziomie. Oczywiście mogą się nie podobać, ale nie można zarzucić im bylejakości, szarości i przeciętniactwa.

    Dla mnie największym skarbem pozostaje jedna z ostatnich premier - Love, Chloe Eau Intense. Polecam wszystkim wokół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się Marcinie ze wszystkim co tu napisałeś.

      Usuń
  6. Chloe jest idealny na jesień. Pierwsze testy mnie nie zachwyciły, musiałam ponosić je dłużej, aby znaleźć z nią wspólny język. I tak, zapachy to dla mnie pewna podróż- wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Również mam tak, że konkretne zapachy kojarzą mi się z Pewnymi wydarzeniami lub okresami. Na przykład Euphoria Blossom Calvin'a Klein'a zawsze będzie mi się kojarzyła z moim ślubem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chloe jest cudowna... aż się rozmarzyłam na myśl o tym zapaszku...

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam Chloe, mega elegancki i kobiecy zapach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ze mną Chloe tak nie współpracuje, ale też mam takie zapachy, które otwierają mi w głowie określone szufladki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. jako osoba uzależniona od zapachów śmiem twierdzić, iż każdy, nawet najdelikatniejszy powiew woni sprawia, że gdy zamykam oczy, wracają wspomnienia miejsc, osób, wydarzeń. nie miałam nigdy Chloe, może się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. oj masa zapachów przenosi mnie gdzie indziej! :) nawet jeden zapach męski ma dla mnie moc przenoszenia w czasie ;) no ale zaraz wracam :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Chloe to piękny zapach, ale używa go moja mama... I to właśnie z nią zawsze kojarzy mi się Chloe ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chloe nie znam chyba.. ale mam podobnie z zapachami.. czasem się z czymś kojarzą i wystarczy jedna kropla, aby przywołać wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale mi narobiłaś ochoty na te kawki i tiramisu...a faktycznie mam całą mase takich wspomnień związanych z konkretnymi zapachami ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, też tak mam! Wiele zapachów kojarzy mi się z różnymi wydarzeniami, osobami...

    OdpowiedzUsuń
  17. Zostałaś właśnie o tagowana w " Moje dziwne nawyki "

    http://sandra-lip.blogspot.com/2012/10/tag-moje-dziwne-nawyki.html

    pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. ale smakowicie wyglada to toffie ? kawa?

    OdpowiedzUsuń