piątek, 23 listopada 2012

Czekoladki dla sąsiadki

Przez zupełny przypadek, w miejscu w sumie niekoniecznie książkowym, w parszywy dzień zakupiłam Czekoladki dla sąsiadki Doroty Gellner. Ależ to był strzał. Wcześniej ze sklepowych półek patrzyła na mnie pozostała dwójka ze złotej serii, jednak nigdy nie pokusiłam się o zakup. Błąd. Ta druga z trzech książek złotej kolekcji, wydana nakładem wydawnictwa Wilga zrobiła u nas furorę. Bawię się ja, bawi się Jula, od razu wiadomo, że to ten rodzaj książki po który będziemy sięgać często, tym bardziej w szaro-bure dni.  Zabawna, przewrotna, psotliwa, fantastycznie zilustrowana przez Macieja Szymanowicza. Jego rysunki są proste, kolorowe i powodują, że kąciki ust same idą w górę. Świat na ilustracjach bije ciepłem, co według mnie, w literaturze dziecięcej, jest niezwykle ważne.  
Czekoladki dla sąsiadki to zbiór rymowanych perypetii sąsiadki oraz jej zwierzyńca - psa i kota, którzy pojawiają się w każdym opowiadaniu. W historiach tych jest sporo zamieszania, jednak na końcu spotyka nas sympatyczny happy end :).  Książka wydana jest w twardej oprawie z pięknie mieniącą się okładką.
Będzie się śmiać bądź nie, pierwsze czytanie zrobiłam sobie sama, fantastycznie się przy tym bawiąc, w towarzystwie kawy i porannego ciacha. Według mnie to naprawdę słodka uczta literacka dla przedziału wiekowego 3-103 :). Już teraz rozglądam się za Duszki, stworki i potworki oraz Roztrzepaną sprzątaczką a Wam jeśli nie mieliście styczności z tą serią, wydawnictwem lub ilustratorem Maciejem Szymanowiczem, szczerze polecam.




 









Czekoladki dla sąsiadki kupiłam w markecie Auchan, w śmiesznej cenie 19,90 PLN.






4 komentarze:

  1. Uwielbiam :) podkradam siostrzenicy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna:) uwielbiam takie! ps. kotu domalować wąsik na 7 zdjęciu i wygląda jak ten psychol Adolf;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A co tam się śmiać, jak przedział wiekowy zupełnie słuszny :) Ja również uwielbiam książeczki dla dzieci. "Sąsiadka i sałatka" - zauroczyło mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam te ksiazeczke (i moja coreczka tez). Jest przesmieszna.:-)) A ostatnio na lotnisku jak czytalam ja mojej Zosi starszy Pan, ktory siedzial obok nas tez sluchal i smial sie do rozpuku.:-)

    OdpowiedzUsuń