piątek, 7 grudnia 2012

Magia Kimmi Dolls

Dziś, już bez skradania i ukrywania mogę śmiało pokazać Wam, co zostawił dla Julki brodaty, brzuchaty M. Wygląda na to, że przybył tym razem z egzotycznych krajów. Bardzo się cieszymy, bo miasteczko Kimmi wchłonęło nas całkowicie. Jeszcze chwilę temu nie miałyśmy o nim pojęcia, teraz obserwuję, że zaraża sobą coraz większą grupę rodziców i dzieci. 

Laleczki Kimmi Junior® zaprojektowane zostały z myślą o dzieciach, ich potrzebach i wymaganiach. Nawiązują do tradycyjnej japońskiej lalki Kokeshi wykonywanej ręcznie od końca XIX w. i rozdawanej jako talizmany miłości i przyjaźni.



Myśl przewodnia Friends are funPrzyjaciele dają radość uczy dzieci jak budować prawdziwe, trwałe przyjaźnie, które są kluczowym elementem dla ich późniejszego właściwego rozwoju.


Naszymi perełkami okazały się laleczki, takie niepozorne, niewielkie a jednak wyjątkowe. Naprawdę solidnie wykonane, pomyślnie przeszły badania i testy wymagane przez prawo obowiązujące w UE oraz posiadają wszystkie Europejskie Certyfikaty bezpieczeństwa i jakości. Wśród wielu laleczek, gdzie każda wyróżnia się pewnymi cechami, możemy wybrać swoją ulubienicę i dobrać do niej gamę akcesoriów takich jak plecak, szczotkę, domek na drobiazgi czy pozytywkę.
Biorąc pod uwagę wiele czynników, choć przede wszystkim upodobania J. zdecydowałam się na Meikę, Gracie oraz przyjaciółkę pand - Billie, z którą mamy także kosmetyczko-piórnik i plecaczek. Chciałam by każda lala interesowała się czymś innym, miała inne usposobienie, kolor włosów ale mimo tego by tak różne osobowości udało nam się połączyć. Pracujemy nad tym każdego dnia. Okazuje się, że projektantka obuwia,  przyszły leśnik oraz spadochroniarka latająca po całym niebie mogą śmiało się przyjaźnić. Taką myśl przewodnią towarzyszącą zabawkom bardzo lubimy. Poza tym Kimmi naprawdę wciąga. 

Polecam Wam odwiedziny strony polskiego dystrybutora, ale ostrzegam - tylko dla ludzi o silnej woli lub obfitym portfelu. Swoją drogą idą Święta i nieśmiało przyznam, że myślę o powiększeniu rodziny Kimmi. Tilly, dekoratorka ciast z babeczkami na kimonie...przecież to cała ja :)!













16 komentarzy:

  1. a mnie się z matrioszkami kojarzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie podobnie, miałam właśnie napisać, że "za naszych czasów" takie matrioszki były:-)

      Usuń
  2. Oglądałam już te kimmi i bardzo mi się ten styl podoba. Szkoda, że mojej córce mniej. Chyba kupię sobie breloczek z billie do kluczyków samochodowych :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jakoś też zaczynam mieć do nich słabość :) moja córka ma kosmetyczkę wygraną w konkursie, ale nie ukrywam, że laleczka nam się marzy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Billie moja ulubienica! Czekam, aż Jula wyrośnie i mi odda:P

    OdpowiedzUsuń
  5. te laleczki są świetne! zazdroszczę Twojej córeczce i... Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ależ one są słodkie!
    po prosze takie

    OdpowiedzUsuń
  7. Bajeczne, strasznie mi się podobają;)

    OdpowiedzUsuń
  8. wow !

    cudeńka !!

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion

    :)
    PS - u mnie konkursy mikołajkowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama ucieszyłabym się z takich laleczek pod choinkę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialne laleczki, sama chętnie postawiłabym sobie kilka na półce w pokoju :) Są prześliczne, do tego bardzo lubię azjatycki styl. Aż żałuję, że nie mam córeczki, której mogłabym coś takiego kupić, bo dla samej siebie trochę głupio ;)

    OdpowiedzUsuń