sobota, 30 czerwca 2012

Nowy róż, aloes i misja basen.

O maniactwie różu chyba nie muszę wspominać. Ten poniżej jest prezentem, bardzo udanym :).



 
Oprócz różu wśród nowości pojawia się aloes w pielęgnacji włosów. Ostatnio znowu (zapewne przez porę roku - słońce itp.) są w średnim stanie i zapadam we włosomaniactwo, namiętnie szukając czegoś co ulży ich cierpieniu :).



Na sam koniec pozytywne wieści: udało się wykąpać! Po srogim deszczu przyszło słońce i w rezultacie całe popołudnie pluskałyśmy się w basenie.


 Julka nie byłaby sobą gdyby na mamowy okrzyk Jula uśmiech! nie strzeliła swojej już słynnej miny :)



Czytaj dalej »

Cisza przed burzą?

Niestety tak. Ranek przywitał nas pięknym słońcem, choć duchota panująca w powietrzu zapowiadała coś mokrego. Zdążyłyśmy się jednak ubrać w stroje kąpielowe, napuścić wodę do basenu, nasmarować filtrem, ulepić kilka babek z piasku, doglądnąć pomidorki i skorzystać z prawdziwie letniej aury. Jula dorobiła się także nowego gadżetu, fascynacji tej na pewno nie przegapicie przeglądając fotki. Sponge rządzi! Obecnie czekamy aż minie deszcz i przejdą chmury, żeby na obiad skonsumować nic innego jak mięsiwa z grilla. A u Was jak pogoda?










Czytaj dalej »

czwartek, 28 czerwca 2012

O ulubionym obecnie różu słów kilka

Róż pochodzi z boxa, którego otrzymałam od simply a woman. Naczytała się dziewczyna, że szukam odcienia brzoskwiniowego i znalazła coś dla mnie. Ależ trafiła! Marka niekoniecznie kosmetyczna a na pewno ja nie miałam nic makijażowego od Accessorize. Róż okazał się strzałem w dziesiątkę. Ma bardzo ładny brzoskwiniowo-ceglany odcień, nie jest zupełnie matowy, posiada lekki błysk (co akurat bardzo mi się przy tym produkcie podoba). Używam go od czasu otrzymania boxa niemalże codziennie. Jest świeży i idealny na lato. Nakłada się go bardzo łatwo, trudno o zrobienie sobie nim krzywdy (a uwierzcie, w przeszłości potrafiłam! :)). Utrzymuje się na buzi cały pracowy dzień, więc z trwałości także jestem zadowolona. Taki niepozorniaczek, co myślicie?






Czytaj dalej »

środa, 27 czerwca 2012

Spontaniczne zakupy

Jak wiecie po porannym wpisie, zamierzałam kupić mascarę. Zdecydowałam się na tą, którą widzicie poniżej i proszę dajcie mi choć chwilę nadziei, że będzie lepiej niż ze Skandaliczną, nie piszcie jeszcze, że bez szału i tak sobie :). Oprócz tuszu przez zupełny przypadek wpadł do koszyka zestaw CHI, w bardzo dziwnym miejscu bo w Piotrze i Pawle. Marka nie paznokciowa, jednak miałam kiedyś coś spod tego szyldu właśnie do pazurów i byłam zadowolona. Poza tym zestaw kosztował - uwaga - 10,00 PLN (dwa pilniki i dwa lakiery). W P&P kupiłam także serum do końcówek Rzepa, zobaczymy co będzie z tej znajomości. Olejkami często przetłuszczam sobie włosy (mimo, że używam dosłownie kropelek), jedwabiu jakoś nie lubię (poza tym w drogeriach jest głównie Biosilk, a chciałabym właśnie CHI) i nie miałam pomysłu co mogę użyć do zabezpieczenia końcówek i poprawy ich kondycji. Spontanicznie wpadł mi do rąk właśnie produkt Joanny.






Czytaj dalej »

Scandaleyes Extreme Black - hit czy kit?

No i nadszedł ten dzień w którym stanowczo muszę powiedzieć nie. Bardzo stanowczo. Nie oszukujmy się,  temat tuszy do rzęs to temat rzeka. Wszystko zależy od naszych firanek - ich długości, gęstości, osadzenia oka no i na pewno umiejętności radzenia sobie z nimi. Być może nie osiągnęłam jeszcze perfekcji ale uważam, że przez lata tuszowania i słuchania wskazówek coś na ten temat wiem :).
Przy ostatniej drogeryjnej wizycie i po zakończeniu poprzedniej mascary (ani specjalnie wyróżniającej się ani krzywdzącej - One By One Maybelline) zakupiłam Scandaleyes marki Rimmel.  Już kilka dni później pożałowałam. Dawno nie miałam tuszu, którego właściwości byłyby tak odwrotnie proporcjonalne do wielkości szczoteczki. 


Od początku, co obiecuje producent:
Nowa maskara ma skandaliczną szczoteczkę MaxDensity - wiekszą o 50%, a jednocześnie bardzo precyzyjną.
Sama formuła tuszu zawiera potrójną ilość kolagenu i keratyny. Sprawia, że rzęsy stają się gęste, silne i perfekcyjnie podkreślone. Innowacyjny tusz do rzęs gwarantujący wspaniały efekt kuszących rzęs.
12x większa objętość, bez grudek, skandaliczne spojrzenie tak szybko. Twoje rzęsy będą krzyczeć!


Moja opinia:
Jedyne działanie jakie zauważyłam to być może lekkie pogrubienie, przy czym przy sporym staraniu, często bowiem przy nieodpowiednim ruchu potrafi niemiłosiernie sklejać. W żaden sposób nie wydłuża. Duża szczoteczka (które zazwyczaj lubię i miałam okazję próbować innych markach, jak np. przy tuszu Smashbox) jest tutaj bardzo niewygodna. Muszę wspomnieć o tym, że w tym przypadku extreme black = extreme kit, naprawdę...liczyłam na wyraźną czerń, która przy Scandaleyes jest gorsza niż czerń standardowa innych marek czy innych tuszu z rodziny Rimmel. Nie wiem czy to kwestia świeżości, często mascary stają się lepsze przy lekkim postarzeniu, jednak konsystencja jest bardzo rzadka. 
Podsumowując - przy niewielkim postaraniu się obmalujemy wszystko dookoła poza rzęsami, na których efekt będzie mizerny, w najlepszym przypadku podkreślimy rzęsy, tworząc jednak efekt owadzich nóżek. Zdecydowanie odradzam, cena tuszu być może nie jest zatrważająca (ok 30,00 PLN), jednak za taki produkt jest o wiele za wysoka. Zaczynam skłaniać się do zdania siostry, która wszem i wobec głosi teorię, iż tusz za mniej niż 100,00 PLN to nie jest tusz i na pewno się z takim nie spotkała. Zaczynam na poważnie tęsknić za Eyes To Kill Armaniego...

Miałyście ten wynalazek? Macie podobnie odczucia czy u Was się sprawdzała?
Może doradzicie coś lepszego?


Czytaj dalej »

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Naczynka i inne cuda

Wielokrotnie przy badaniach skóry okazywało się u mnie czy siostry, że w genach oprócz cery tłustej - głównie w trefie T (za którą mimo wszystko dziękuję, wiem, że sucharki zmagają się w późniejszych latach z dużo większymi problemami) odziedziczyłyśmy też tendencję do pękających naczynek, rumienia tu i tam a także do okresowej suchości pewnych partii buzi jak np. policzki czy broda. Nie jest łatwo dbać o tak skomplikowaną skórę twarzy i czasem myślę, że gorzej już chyba być nie mogło. Obecnie, po tym jak cera uspokoiła się w kwestii świecenia, staram się zadbać o nią pod kątem pajączków. Serię A-Derma Sensiphase AR używam od bardzo niedawna, nie wypowiem się więc jeszcze na temat jej działania. Posiadam trzy produkty, jeden bardzo ciekawy - żel micelarny do skóry z problemami naczyniowymi, maseczkę oraz krem. Zaraz jak będę w stanie ocenić czy seria znacząco wpłynęła na moją buzię, dam znać. Zmagacie się z podobnymi przypadłościami? Macie swoją ulubioną straż pożarną na te problemy? Przy pochmurnych pod tym kątem dniach, tzw. bad face day :) zastanawiam się czy ktoś jeszcze łączy na swojej buzi taką ilość dolegliwości. Czasem nie mogę dojść do tego jak powinna wyglądać idealna jej pielęgnacja...





Oprócz tego mój dzisiejszy dziwoląg paznokciowy. Patrycja z pieprz-i-kokos nie uwierzy, że niemalże mi się przyśnił zanim zobaczyłam, że ma podobny i zapewne uzna moje działanie jako akt największego papugostwa :), dlatego zapraszam do Niej, gdzie będziecie mogły obejrzeć tę kombinację na duuużo ładniejszych pazurach...



Czytaj dalej »

niedziela, 24 czerwca 2012

Przyjaźń

...której jestem świadkiem przypomina mi czas mojego dzieciństwa i słabość do ukochanych pluszaków. Piękna to przyjaźń, jedna z pierwszych jakie zawieramy w życiu. Oto historia Julki i Pana Kuleczki. Czyż nie jest uroczy?








Czytaj dalej »

sobota, 23 czerwca 2012

Chinese food

To, że jestem miłośniczką kuchni orientalnej i takich właśnie smaków wiadomo nie od dziś. Dziś jednak okazało się, że nie jestem w tej miłości sama. Ależ znikał z talerza Małolaty ryż...i tylko uszy (jak to przystało na Bando :)) się trzęsły, a z ust wychodziło mniam mniam...



Czytaj dalej »

Uroda

Kupuję magazyn Uroda i otwarcie się do tego przyznaję. Gdy chcę poczytać coś w nieco innej tematyce, coś cięższego, o człowieku, jego naturze; felietony, ciekawe reportaże wybieram inne pozycje. Jednak gdy chcę zbadać co nowego w świecie, którego także jestem częścią, świecie kosmetycznym bez wahania wybieram Urodę. Dla zdjęć, opisów ciekawych zabiegów (na większość których być może długo jeszcze nie będzie mnie stać :)), porównań marek, zapowiedzi nowości nie tylko wśród kosmetyków. Lubię sobie popatrzeć, jak typowa sroka i się tego nie wstydzę. Myślę, że to jest trochę tak jak z kinem, zazwyczaj wybieram ciężkie pozycje, o których myślę potem kilka dni i dochodzę do kolejnych wniosków, ale przychodzi też czas, kiedy z premedytacją wybieram coś lżejszego, co zostało stworzone w zupełnie innym celu i spełnia te kryteria doskonale.
Jak widać nie tylko ja odnajdę w magazynie coś dla siebie. Julka jako czołowa fanka i opiekunka moich lakierów uczy się kolorów - porównując te z Urody z tymi z maminej szkatułki. Otwiera na interesującej Ją stronie i pyta jaki to kolor? 
Staram się odnajdywać radość i zabawę w każdej, nawet najzwyklejszej czynności. Myślę, że to kwestia podejścia i nastawiania...dużo pozytywnego nastawienia i uśmiechu dla Was w ten weekend!






















Czytaj dalej »