czwartek, 29 listopada 2012

Grudzień za rogiem

Na kuchennej ścianie wylądowało dzieło, które w pocie czoła kończyłam w dniu wczorajszym. Były dwie możliwości - tworzenie w nocy, w opcji półprzytomna lub w pracy, z emocjonalnym wsparciem współpracowników. Długo się nie zastanawiałam. Rozłożyłam materiały, niejednokrotnie powodując zdziwienie towarzyszy i zaczęłam walkę by to co powstało w głowie, wyrosło też na mym biurku. W wyobraźni całość była nieco bardziej schludna, równa i och i ach, choć nie zmienia to mojej radochy gdy patrzę na te zwisające foremki z cyferkami. Co do materiałów - nie są to być może najbardziej popularne gadżety wykorzystywane przy kalendarzach adwentowych, ale czy nie o to chodzi w wersji hand made? Całość akcesoriów oprócz tablicy korkowej (pożyczonej z pracy) pochodzi ze sklepu Scandi Loft, który to natchnął mnie od A do Z. Bardzo duży wybór dodatków w stylu skandynawskim, do których mam taką słabość, ale już taką...
W foremkach w gwiazdki Julka odnajdzie każdego dnia inną, bardzo spersonalizowaną słodkość, czasem zadanie, niespodziankę. 24 czeka na Nią tłuściutki, marcepanowy Gwiazdor. Jak u Was? Kalendarze adwentowe na posterunku? 










Czytaj dalej »

środa, 28 listopada 2012

Afera prezentowa

Bardzo często radzę się Was w różnych sprawach. Jak to mawiają co dwie głowy to nie jedna. Lubię zaczerpnąć Waszych rad i opinii. Dziś mała zamiana ról. Postaram się napisać coś od siebie w bardzo ważnej sprawie - aferze prezentowej :). Przedstawiam małą listę propozycji, być może skorzystacie. Pod każdym punktem kilka przydatnych adresów.

1. Przede wszystkim książki. Długowieczni przyjaciele. Jeśli nie spodobają się maluchowi teraz - już, być może sięgnie po nie za chwilę. Jestem całym sercem za dobrą lekturą, która powraca bumerangiem całe życie. Obdarowując tak małego człowieka dobrą książką, jesteśmy w stanie zasiać ziarno prawdziwego, zapalonego czytelnika, głodnego świata. Jestem za! 












2. Drewno. W każdym wydaniu. Żaden plastik nie jest w stanie zastąpić zabawek wykonanych z drewna. Uwielbiam klocki, puzzle i wszelakie akcesoria. Bardzo cieszy mnie, że przeglądać asortyment sklepów, coraz częściej napotykam zabawki wykonane właśnie z tego surowca. Zestawy śniadaniowe, piknikowe, ekspresy do kawy...cuda wszelakie!







3. Puzzle, domino, karty memo, wszelakie gry. Nic tak dobrze i pożytecznie nie zajmuje dziecka. Akurat w przypadku puzzli czy gier nie liczę ile tego już mamy. Jula potrafi układać, układać, grać, dalej układać. Wiem, że to prezent bardzo przydatny i jeśli J. z niego wyrośnie, z czystym sumieniem przekażemy go dalej.






4. Nie wiem sama jak nazwać ten punkt. Pozostanę przy materiałowi przyjaciele. Czasy panowania tandetnych, szablonowych miśków minęły. W sieci coraz łatwiej znaleźć cudowne, ręcznie robione lale, misie, zwierzaki. Dopracowane w każdym szczególe, spersonalizowane, wyjątkowe. Mamy kilka takich egzemplarzy w swoich zbiorach i za każdym razem jak na nie patrzę,  widzę pracę rąk twórcy. 










5. Urocze drobiazgi. Za niewielką kwotę możemy wspomóc rynek hand made i mieć naprawdę urocze ozdoby-dodatki - zarówno dla dziewczynki jak i chłopca. Spinki, gumki, kołnierzyki, apaszki, szaliczki. Przydadzą się zawsze! 









Jeżeli jesteśmy już przy prezentach, nie mogę nie wspomnieć o konkursie, gdzie do wygrania są nagrody z prawie każdego powyższego punktu. Starałam się dobrać niespodzianki tak, by znalazła się i książka i lala i coś drewnianego. Dlatego zachęcam Was gorąco do wspólnej zabawy z dzieciakami, napisania listu bądź pokazania jak go tworzycie i przesłania pracy na adres agata.kochanek@gmail.com.


Może macie ochotę podzielić się w komentarzach ciekawymi adresami ? Bardzo chętnie poczytam z jakich sklepów internetowych korzystacie.

Czytaj dalej »

niedziela, 25 listopada 2012

Dobry duet

na nowy tydzień?








Czytaj dalej »

Nie nudna niedziela

Ponieważ trapi nas choroba a za oknem buro, sięgnęłyśmy dziś po kolejne zadania z Pudło Nie Nudno. Poniżej kulisy powstawania Rakiety Łał i Marsjańskiego Robocika. Zażaleń odnośnie pomysłu i wykonania nie przyjmuję, było to najwyższe stadium kreatywności jakie mogłam osiągnąć :).




















Czytaj dalej »