piątek, 1 lutego 2013

Retrospekcja i tęsknota.

Jest kilka blogów związanych z dziećmi, które namiętnie oglądam. Większość z nich dotyczy szkrabów nieco młodszych od J. lub naprawdę malutkich...każde moje odwiedziny takiej wirtualnej przestrzeni to stado myśli i jeszcze większa gromada tęsknot. Gdzieś rodzi się obawa, że za mało zdjęć robiłam, że nie są specjalnie ładne czy ciekawe, że za mało dbałam o detale o które przecież tak lubię dbać. Mała J. nie miała body w banany i znanej na cały świat żyrafy Sophie.
Blogowe mamy są fantastyczne - zorganizowane, z wyjątkowym poczuciem estetyki, pomysłowe, praktyczne, cudownie uczuciowe i jeszcze jak o tym piszą!
Nie mam wątpliwości, że Julia była szczęśliwa a ja dałam z siebie wszystko co mogłam dać, posiadając wiedzę, umiejętności i intuicję 24-latki. To chyba jakaś niezidentyfikowana forma tęsknoty za małą istotą wprawia mnie w tak dziwne nastroje. Tak wielu rzeczy nie pamiętam dokładnie a czas jeszcze bardziej rozmyje wspomnienia. Chciałoby się jeszcze raz spojrzeć w te dopiero otwarte oczy, poczuć ten jedyny w swoim rodzaju zapach, położyć na brzuchu...żeby tak móc nacisnąć przycisk replay i przeżyć to jeszcze raz.
Tymczasem oglądam te niezliczone ilości megabajtów, wybierając zaległe pozycje do wywołania i tęsknię, zwierzając się Wam po cichu...












21 komentarzy:

  1. dopadają mnie te same myśli, do tego dochodzą takie, że przy bliźniętach nie miałam wystarczająco czasu dla każdego z chłopców osobno, tęsknię bardzo i rozmyślam nad kolejnymi, ale obawy są za ogromne mimo wszystko

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś cudowną mamą. Wiele razy zainspirowałaś mnie, jako mamę, do różnych nowych zabaw, nabytków, kreatywnych zajęć. Ja też nie wiedziałam o żyrafie Zośce, gdy Pola była malutka. Nie miałam czasu na czytanie blogów. Ale kupiłam ją chrześniakowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Kasiu...za miłe słowa i wskazówkę jak rozładować skumulowane matczyne instynkty :)

      Usuń
  3. ale śliczności :) cudna jest :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie pamiętam Ciebie w ciąży i małą Julkę. Teraz nie mogę uwierzyć, że sama będę Mamą. Też 24 letnią :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak Kasiu, kawał czasu się 'znamy'...:)
      teraz ja obserwują Twój rosnący brzuch, cieszę oczy i nie mogę doczekać się poznania Malutkiej...

      ściskam!

      Usuń
  5. Masz śliczną córeczkę! I na pewno jesteś świetną mamą:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co za ślicznota !!!!! Sama słodycz !

    OdpowiedzUsuń
  7. Za każdym razem kiedy wchodzę na Twój blog, czytam bardzo wzruszające, żeby nie powiedzieć - smutne - posty... Kurcze, uśmiechnij się, kobieto! Masz piękną córkę, jesteś młoda! To, że dziecko rośnie i jest zdrowe, to piękna rzecz. Rozumiem, że dopadł Cię pewnego rodzaju żal za tym, co minęło, ale chyba nie powinno się patrzeć na życie wyłącznie poprzez pryzmat przeszłości? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie masz rację Agato, choć nie myślałam, że aż tak smutno są odbierane moje posty...tutaj bardziej o wzruszenie chodzi niż smutek ogromny...bo czasem obecnym także cieszę się jak szalona!

      Usuń
    2. Obserwuję Twojego bloga od czasu, gdy był jeszcze typowo kosmetycznym miejscem. Gdy postów tego typu zaczęło robić się mniej, zapadła tu jakaś cisza i smutek. I nie chodzi absolutnie o to, że zmieniła się tematyka bloga.

      Dobrze jest czytać o wzruszeniu, bo to przecież ludzkie, zwyczajne, czasem niezwykłe, ale nadal znane uczucie. Mimo to, byłoby świetnie odczytywać także szczęście i radość płynące z Twoich wpisów. Lubię Twoje posty, bo są refleksyjne, ale zdarza się, że przytłaczają. Wydaje mi się, że czasem warto zrobić/napisać/powiedzieć coś spontanicznie; dać z siebie mnóstwo radości nie zastanawiając się nad tym czy cokolwiek wniesie ona do cudzego życia.

      Skoro teraźniejszością cieszysz się jak szalona, to ja poproszę o szaleńczo wesoły post!:)

      Mam nadzieję, że nie odbierasz moich słów niewłaściwie. Nie chcę wywierać na Tobie żadnej presji, ani wzbudzać negatywnych odczuć. To Twój blog, Twoje miejsce - zrobisz i napiszesz co będziesz uważała za słuszne. :) Myślę jednak, że dobrze czasem znać opinie swoich czytelników.

      Pozdrawiam Cię serdecznie,
      Agata.

      Usuń
    3. Agata, jasne, że nie odbieram źle tego co napisałaś! Bardzo cieszę się, że chciało się Tobie napisać te kilka zdań...świadczy to o tym, że czytasz, widzisz zmiany...to cenne dla mnie!
      Masz sporo racji, na pewno...ostatnio tylko o tym, że za czymś tęsknię i chciałabym czegoś czego nie mam :)...zima mi zrobiła takie kuku, brak czasu właśnie na te rzeczy, które lubię...
      Dzięki Tobie wiem, że zrobiłam się nieco monotematyczna i najwyższy czas zacząć z radością wyczekiwać wiosny i większej dawki słońca! Szaleńczo wesołe posty wkrótce! :)

      Usuń
  8. Cudna
    I powiem Ci że ja zaczęłam niedawno pisać blog mamowy aby mi te chwile się nie zatarły. Żałuję że zabrałam się za to dopiero jak Oliwa miała 8mcy. Potem te zwykłe ale jakże wspaniałe wspomnienia się zacierają...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam dokładnie tak samo, ale uważam, że każda mama ma podobne przemyślenia. Dla naszych najsłodszych pociech jesteśmy najwspanialszymi mamami i nic tego nie zmieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdjęcia J. są cudowne! Nie masz sobie nic do zarzucenia!
    Teraz czas na przycisk "repeat" :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie chcę, żebyś zrozumiała mnie źle, ale wchodząc od jakiegoś czasu na Twojego bloga odnoszę wrażenie, że jesteś bardzo nieszczęśliwą kobietą. Zamiast cieszyć się z tego co masz, ze ślicznej zdrowo rozwijającej się córki, mam wrażenie, że ciągle użalasz się i smucisz. Jeśli czujesz że życie i rozwój córki przeciekają Ci przez palce i tak trudno ci się z tym pogodzić, dlaczego nie zrezygnujesz z pracy? Nie musisz odpowiadać na to pytanie, staram się tylko zrozumieć dlaczego piękna, młoda kobieta mająca cudowne dziecko jest tak bardzo nieszczęśliwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może Agata nie do końca umie przekazać swoją radość i wesołość. Znamy się od prawie 8 lat, obcujemy ze sobą codziennie, gdyż pracujemy razem i Agu jest naprawdę pogodną osobą. W naszej pracy to ona jest tym promyczkiem, który rozwesela wszystkich, w krytycznych sytuacjach ratuje nas uśmiechem i nie stroni od żartów. W byciu mamą też jest bardzo pozytywna- mam to szczęście, że mogę uczestniczyć w życiu jej i przekochanej Julki i widzę, że każda chwila spędzona razem, nawet ta w chorobie cieszy Agu bez końca. Może po prostu zima to taki przygnębiający i refleksyjny czas, a że jest to Jej miejsce w sieci to ma ochotę się z Wami podzielić tymi myślami, nie zawsze kolorowymi, ale to nie znaczy, że jest nieszczęśliwa..

      Usuń
    2. :) Napisałam to bo tak odbieram Agatę od jakiegoś czasu. Masz rację, że to pewnie wina pory roku i znając kogoś osobiście może się okazać, że jest diametralnie inny niż wynikałoby to z tego jak może być odebrany w sieci. Cieszę się jednak, że w rzeczywistości jest inaczej :)

      Usuń
  12. prześliczny bobasek ! oddaj :D

    OdpowiedzUsuń