środa, 27 marca 2013

Fryzjerskie rozczarowania część 1.


Jakiś czas temu pytałam na profilu bloga na FB czy macie ochotę przeczytać o historii dwóch głów z bujnymi włosami, które to zostały ogromnie skrzywdzone przez znanego, poznańskiego fryzjera na literę B. Byłyście na tak. Dziś więc obiecany post.  Kulisy tych historii są bujne i długie, dlatego postaram się opisać sprawę w dużym skrócie, zachowując jednak wszystkie istotne detale.

Klintka nr 1, A1, włosy długie, ciemne, zdrowe.  
Udała się do fryzjera dobrze wycieniować włosy i zmienić coś w ich kolorystyce (mając na uwadze ich zdrowie). Otwarta na efekt ombre ale też inne pomysły.
Z fotela za pierwszym razem zeszła z dosyć dobrze wycieniowanymi włosami, dlatego postanowiła udać się  na koloryzację. Tym razem z salonu wyszła z mieszanymi odczuciami, fryzjer miał jednak jakiś zamysł  więc postanowiła mu zaufać a do efektu starała się przyzwyczaić. Włosy rozjaśnione były miejscowo (w bardzo dziwnych miejscach) a od góry na włosach widniały dosyć grube pasma (ok. 1,5 cm2 cm od głowy). Jednym słowem dziwoląg (wystarczy spojrzeć na zdjęcie pamiątkowe). Długo próbowała się przyzwyczaić i efekt polubić a tymczasem było coraz gorzej…pech chciał, że na początku swojej przygody (gdy była jeszcze z salonu zadowolona) poleciła miejsce swojej przyjaciółce mieszkającej za granicą. A2 zdążyła tam zadzwonić, wiele razy porozumieć się przez FB, gdzie dokładnie opisywała swoje życzenie. A1 wyszła z założenia, że jeśli są tak dobrze dogadani różnymi kanałami i fryzjer wie co ma robić i mówi da się! to będzie ok. Była przekonana, że może jej dziwny efekt spowodowany jest zbyt dużym luzem który dała fryzjerowi i zbyt mocno akurat u niej pokombinował a tymczasem u A2 się sprawdzi. Myliła się.
Sama w międzyczasie swoje włosy poszła poprawić, czego efekty poniżej. 


Klientka nr 2, A2, włosy bardzo długie, ciemne, nieco suche, o mniej gładkiej strukturze niż u A1.
Marzyła o efekcie ombre – ładnym, subtelnym, o wycieniowaniu włosy i obcięciu zniszczonych końcówek.


Z fotela zeszła z jednym, dosyć ładnym kolorze na głowie. Jedynymi fragmentami rozjaśnionymi nie były końce a pasma (ok. 6-8 pasm, rozjaśnionych analogicznie do A1 ok. 2 cm od skóry głowy). A2 zapłaciła za tę usługę 350 PLN. O zmianie planów co do koloryzacji nie została poinformowana. Pomimo wielu h, które wysiedziała w fotelu nie została zapytana o nic do picia, dialogu praktycznie nie było. Gdy wyszła była jeszcze w pewnym szoku, wydawało jej się, że jest zadowolona, włosy miała ułożone więc ciężko było jej dostrzec wady koloryzacji. Na nic zdadzą się moje słowa, lepiej zobrazują efekt zdjęcia. A2 załamała się gdy zobaczyła poprawione przez innego fryzjera (który stwierdził, że zastane dzieło na głowie to nawet nie pasemka a la lata 90)  włosy A1 z prawdziwym ombre.


Gdy się spotkały, szybko doszły do wniosku, że stały się ofiarami albo nieumiejętności fryzjera albo szalonego kapelusznika. A2 nie było do śmiechu i bardzo przejęte otoczenie postanowiło Jej pomóc. Bardzo spokojnie i kulturalnie zaczęła się korespondencja z salonem. Okazało się, że już wcześniejszą korespondencję zamiast prowadzić fryzjer, prowadziła właścicielka całego salonu. Jej ton pozostawiał z czasem wiele do życzenia, niewiele dało się wskórać. A2 musiała szybko wracać za granicę, nie było więc czasu na poprawki, w Polsce nie będzie prędko, dlatego była mocno podłamana. Zależało Jej na choć częściowym zwrocie kosztów, obie z A1 nie chciały też pozwolić by ‘panelowe rozjaśnianie włosów’ spotkało większe grono dziewczyn. Oprócz wizyty poprawkowej i dużej dawki pewności i chamstwa nie zostało zaproponowane nic więcej…wizyta poprawkowa ze względu na nieobecność samej zainteresowanej ale przede wszystkim brak zaufania i potencjalną kiepską atmosferę nie miała racji bytu. Ostatecznie właścicielka zablokowała samą zainteresowaną na portalu FB i dialog się skończył.

Nasuwa się kilka wniosków – nie zawsze salon z renomą gwarantuje nam dobrą usługę, dobre traktowanie ale przede wszystkim kulturalne, pokojowe nastawienie do powstałego problemu. Pragnę dodać, że salon dzień w dzień wrzuca spore ilości zdjęć (nie własnych) z pięknymi włosami, nierzadko właśnie z efektem ombre, który mam wrażenie jest obcy fryzjerom tam pracującym. Cała sprawa dosyć mocno mnie boli ponieważ tylko przypadek zadecydował, że nie udałam się tam ja, mama i wiele osób, którym miejsce to ze względu na dobrą sławę polecałam. Jest mi ogromnie szkoda A2, która po długiej nieobecności w Polsce przyjeżdżała do Poznania niezwykle przejęta i podniecona planowaną zmianą (a wiadomo jak my kobiety podchodzimy do tematu włosy). 
Jak Wasze przygody z fryzjerami? Przytrafiły się Wam podobne sytuacje? Chętnie poczytam, poczyta pewnie także A2, której przydadzą się słowa pokrzepienia. 

19 komentarzy:

  1. Myślę, że warto zwrócić uwagę na tą wycięta dziurę na środku;/ 350 zł za to jedno grube pasmo?!

    OdpowiedzUsuń
  2. poważniejszych problemów z fryzjerami jak dotąd nie miałam ( odpukać), ze dwa razy przy okazji czesania na imprezę zrobiono mi na głowie kask z tapirem i innymi bajerami sprzed dwudziestu lat,ale to wystarczyło zmyć głowę i po problemie. natomiast co do obsługi salonów mam często zastrzeżenia,chodziłam dosyć długo do takiego salonu w kaliszu, była kawusia och ach,szampan z okazji urodzin. zostawiałam tam kupę kasy, polecałam znajomym itd. aż w końcu pilnie potrzebowałam zrobić włosy, a to było przed swiętami, więc rozumiem ze mogli mieć pełne ręce roboty, no więc dzwonię, pytam się, pani ta co zwykle, najpierw mówi,że nie mają miejsc, potem po błaganaich mówi tak. Idę tam na umówioną godzinę,prawie przed imprezą, a ta małpa patrzy na mnie i mówi, że ona ze mną nie rozmawiała wcale przez telefon i ze nie ma dla mnie miejsca...prawie ze łzami mówię do niej,że dzwoniłam, ze z nią rozmawiałam,że jestem umówiona...a ta swoje, noszz poczułam się fatalnie. Nie zaproponowała mi na przykład innego fryzjera, innej godziny, przeprosin, czegokolwiek. to była moja ostatnia wizyta w tym salonie, Pani jak mnie widzi na ulicy spuszcza zawsze głowę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no przykra sytuacja...nie traktuje się tak stałego klienta na pewno!!! Ok, jeśli nie było faktycznie miejsca ale profesjonalny salon nie zostawiłby Cię na lodzie...

      Usuń
  3. ja chodze do malutkiego zakladu ktory prowadzi fryzierka, ktora sama w nim pracuje. nie chodze d osuper modnych salonow...
    kolezanka byla w salonie niedalego palmy w Warszawie. I poplamila jej na plecach farba bluzke i nie byla laskawa nawet powiedziec.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja dlatego rzadko chodzę do fryzjera ; p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również rzadko chodzę do fryzjera, ale marzy mi się ombre i... boję się, żeby mi nie spaścił ktoś włosów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę z całego serca polecić Łukasza Buhla, chyba nie byłam w życiu u lepszego fryzjera. On czyta w myślach!

      Usuń
  6. Ja mam ombre od 2 tygodni i jestem bardzo zadowolona, mieszkam w UK, ale mamy tu polski salon fryzjerski i tam wlasnie robilam.
    Efekt mozna zobaczyc u mnie na blogu
    http://mojwlasnybalagan.blogspot.co.uk/2013/03/ombre-na-wiosne.html
    zapraszam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elka, super efekt! Na pewno jest to ombre...nie to co na załączonym obrazku :)

      Usuń
  7. Zdecydowanie łączę się w bólu z Wami Dziewczyny. Dobrego fryzjera nadal szukam.
    Swoją przygodę z włosami i farbowaniem typu ombre opisałam na blogu, efekty jednk były dużo gorsze niż pokazywane tutaj :( Zainteresowanych zapraszam na bloga, wklejam poniżej linka z obrazami po wizycie u jedego z poznańskich salonów fryzjerskich :(
    http://rozowaszpilka.blogspot.com/2012/12/po-wizycie-u-fryzjera-help.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosha, faktycznie zmalowano TObie na głowie piekło! Czy udało się Tobie już wyprostować ten efekt?

      Usuń
    2. Niestety od tamtego czasu nie byłam u fryzjera :(
      Fryzjerka co zrobiła mi tą masakrę nałożyła coś, co wyróbwnało ten efekt, więc schody zostały przykryte.
      Po świętach jestem umówiona na wizytę u nowego fryzjera, byłam na konsultacji, rozmawiałyśmy długo, liczę, że zrobi wreszcie porządek z włosami. Mam nadzieję, że gorzej już być nie moze :) Mimo wszystko jestem dobrej myśli.

      Usuń
    3. Gosha a gdzie byłaś jeśli można spytać? Tam gdzie Cię skrzywdzili? I gdzie idziesz teraz?

      ściskam Cię!

      Usuń
    4. zdecydowałam nie mówić o tym na forum, ale na priva już ślę info :)
      ku przestrodze :]

      Usuń
  8. Oj ja sama wiem jak to jest mieć masakrę po fryzjerze.... Kiedyś robiłam blond pasemka i po 2dniach od wizyty mi wszystkie wypadły :(

    OdpowiedzUsuń
  9. no faktycznie masakra co ten ryzjer zrobiła, ja na szczęście póki co wlosow nie farbuje ale kiedys i mnie to czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. 350 zł! Szok, jeszcze tak naprawdę za nic. Ja mam większość złych wspomnień z fryzjerami a najgorsze jest to, kiedy z włosami za łopatki poszłam "podciąć końcówki i lekko wycieniować". Fryzjerka co prawda najpierw zrobiła wszystko według instrukcji, jednak później słyszałam już tylko "o tutaj trochę krzywo, muszę wyrównać, jeszcze tutaj troszeczkę". Efekt był taki, że z salonu wyszłam z włosami powyżej ramion...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja byłam u fryzjera w moim mieście. Było to jeszcze w liceum. Powiedziałam fryzjerce, że chce lekko wycieniować włosy. Nie widziałam co robi fryzjerka, bo ciągle kazała mi pochylać głowę, rzucała mi włosy na oczy. Skutkiem tego wszystkiego był... Niemalże irokez. Włosy miałam wycieniowane do 2 cm od skóry głowy. Najdłuższe włosy wisiały smętnie... (w mwh kilka zdjęć pokazuje jak odrastały) Od tamtej pory nie cieniuję włosów, do dziś schodzę z tego cieniowania, ciągle widać jeszcze kilka stopni. Teraz fryzjerem są moje koleżanki fryzjerki, w końcu komuś zaufałam i wróciłam do domu z piękną grzywką. :)

    Co do historii znajomych. Ombre-jedno pasmo i tyle pieniędzy?? Pierwsze zdjęcie po metamorfozie też jest... Straszne. :( To znaczy to zdjęciu włosy wyglądają ładnie i ciekawie, ale domyślam się, że na żywo to musi być koszmar z ich układaniem i końcówkami.

    Moim zdaniem fryzjerzy powinni płacić sobie ubezpieczenie od pracy żeby móc rekompensować ewentualne pomyłki. No ale zachowanie tej właścicielki było poniżej poziomu! Oby jej ten salon upadł. :/ Co by już nikogo nie skrzywdzili...

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety jak wspomniałaś, dobra opinia o salonie często jest mocno przesadzona a fryzjerzy nie do końca profesjonalni. Moja koleżanka poszła kiedyś do 'stylisty fryzur'. Tak właśnie, nie do fryzjera, tylko stylisty. Od początku mówił do niej 'widzę tu grzywkę', a ona od początku zapierała się jak mogła, że grzywki nie chce. I co? Wyszła z salonu z grzywką, którą potem przez pół roku zaczesywała na bok.
    Ja mam świetną fryzjerkę. Salon firmowy, ale z tych tańszych, zawsze miło, uprzejmie i jeszcze nigdy nie zrobili mi krzywdy. A za strzyżenie i pasemka płacę max. 120 zł.
    Gdy mieszkałam jeszcze z rodzicami, też miałam świetnego fryzjera, choć niestety dużo droższego bo był to salon znanej firmy na L'. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń