środa, 29 maja 2013

Sposób na cieniowego leniucha - L'oreal Color Infaillible!

Nie będę ukrywać, jakiś czas temu totalnie zrezygnowałam z jakichkolwiek paletek z cieniami. Nie chce mi się rano kombinować z doborem kolorów i blendowaniem w czym nie jestem najlepsza a i opędzlowanie me pozostawia wiele do życzenia. Tak, nazwijcie to lenistwem, ale przyznaję się do tego bez bicia. Tam gdzie mogę, oszczędzam czas ale przede wszystkim sobie ułatwiam. Jakiś czas temu przy okazji pewnej promocji do koszyka mego wpadł Color Infaillible 004 Forever Pink.  Cień idealny. Prosta aplikacja, piękny, nie płaski efekt, rewelacyjna pigmentacja i dobra trwałość. Przy okazji -40% w Rossmannie zdecydowałam się na kolejne dwa kolory - 002 Hourglass Beige, 014 Eternal Black. Skrajne ale równie piękne. 
















Miałyście do czynienia z tymi cieniami? Polecacie jeszcze jakieś kolory?


10 komentarzy:

  1. świetne kolorki, szczególnie ten złoty

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam te cienie :) Sama mam jeden, limitowany, taki pomarańcz- metaliczny z fioletowymi drobinkami- niebanalny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. lubię te cienie :) mam dwa kolory - koral oraz fiolet :) ale na pewno jeszcze inne odcienie do mnie trafią :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądają świetnie,chyba sobie takie sprawię:)a jaka jest ich cena?

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, też mam dwa cienie z tej serii niestety nie mogę powiedzięc jakie kolory bo zdjełam naklejki. Ale naprawde bardzo polecam są swietne!!

    OdpowiedzUsuń
  6. swietne sa te cienie, mam jeszcze fiolet i zielen, ale wole Chanel kremowy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam dokładnie te dwa i zgniłą zieleń. Czarnym lubię ozdabiac kreskę, a beżyk stosuje do rozświetlania oka. Uwielbiam je :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam ten co Ty Forever Pink i podobnie jak Ty często go używam, czekam na jakieś zdjęcie makijaży z wykorzystaniem tych cieni :) też zastanawiałam się nad ich zakupem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie miałam tych cieni, ale bardzo podobają mi się ;)

    OdpowiedzUsuń