sobota, 22 czerwca 2013

Sposób na Mr. Focha.

Są takie dni, kiedy mimo najszczerszych chęci zajęcia czasu J. w sposób najbardziej kreatywny, ponoszę klęskę.

- Julka może poczytamy Pana Pierdziołkę
- ...(z grymasem na twarzy)
- Może zawiążemy sobie turbany? Ja Tobie a Ty mi?
- Nie!
- To może Ty poczytasz misiowi? 
-... (z nie mniejszym grymasem)

Przynoszę więc te chusty do turbanów, licząc, że może zmieni zdanie a tymczasem chusta zmienia cały scenariusz. Nie wiem dokładnie czy służy jako koc piknikowy, nosidełko Misia czy cokolwiek innego, zajmuje Julie tak, że stoję z boku z aparatem praktycznie nie zauważona. J. śpiewa i tańczy w zabawowym amoku a mnie mogłoby tam nie być...cóż...bywa i tak, że chusta a nie chęci mamy robią całą imprezę. Jakoś to przełknę :).
















J. - nie na sprzedaż
humor J. - nie do przewidzenia
bluzka - H&M
chusta - prezent od ciotki Adki
Miś - prezent od cioci P.
stopy - ukochane Mamy

6 komentarzy:

  1. a spódniczka, ja chcę taką spódniczkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. spódniczka jest super,wystarczy wiedzieć czym zając dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój S też ma dziś okropny dzień, od rana wszystko na nie, a moje nerwy zaraz nie wytrzymają.

    OdpowiedzUsuń
  4. super zdjecia, a ksiezniczka przesliczna..

    OdpowiedzUsuń
  5. ;) Śliczna Julia i śliczna chusta ;)

    OdpowiedzUsuń