czwartek, 31 stycznia 2013

Gift Guide - Walentyny

Nie jestem super fanką słodziutkiego celebrowania tej okoliczności. Mówię zdecydowane nie mdlącym, utartym schematom i gadżetom. Zdarzyło się jednak tak, że trafiłam ostatnio na parę miłych przedmiotów, które chętnie bym podarowała. Cieszę się, że to czerwone święto, gdy nieco się wysilić może przyjąć barwy srebra i szarości, może być z filcu, klocków lego lub dziergane na szydełku, może przypominać niedźwiedzia, ukochanego pacmana lub stwora z innej galaktyki. Takim rozwiązaniom kibicuję. Oto mój  subiektywny przegląd upominków, może nie tyle z okazji Walentynek a z okazji zmaterializowania swoich pozytywnych emocji :)

Dla Małej/Małego

Dla Niej

Dla Niego

Wszystkie przedmioty pochodzą ze strony PAKAMERA, gdzie można znaleźć ogrom ręcznie robionych, oryginalnych gadżetów.
Czytaj dalej »

środa, 30 stycznia 2013

Life lately, according to my phone pictures - 2.

W listopadzie wprowadziłam tę serię i chyba zabrakło kontynuacji. Dziś nadrabiam.


Czytaj dalej »

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Niemocy czas

Nie chcę każdego posta oplatać smutną nicią, narzekać jak to felerny dla nas czas, gdzie wirusa goni bakteria a doba jakby miała powiedziane goń, będzie medal!
Nie lubimy się z miłym dla oka, dziennym, słonecznym światłem. Z dobrą odpornością też się nie lubimy. Na pauzy w danych nam 24 h raczej nie możemy liczyć, dlatego blog ma małą drzemkę...a uwierzcie mi, kotłuje się we mnie tyle chciałabym, że aż spuchłam...i męczę się strasznie...
Poopowiadałabym jakie refleksje wykiełkowały ostatnio w mojej głowie, jakimi złotymi myślami raczy mnie niemalże codziennie J., poplotkowałabym zwyczajnie - o lalach, książkach i dobrym jedzeniu, o pierdołach najmniejszych byleby mieć tylko na nie czas. Popracowałabym nad satysfakcjonującym blogowym banerem, nie robiąc go w przerwie między sprzątaniem kuchni, składaniem prania, układaniem puzzli i przygotowywaniem obiadu na dzień następny. 
Gdy mam wenę, myśli me nie mają jak zostać opatrzone fotkami. Gdy mam fotki, umysł jakiś bez polotu...gdy mam więcej czasu, ktoś zawsze chory, gdy jestem zdrowa, doba jakby dwa razy krótsza. Nie jest ta zima specjalnie litościwa. Nie kojarzę zbyt wielu mroźnych, słonecznych spacerów, nie ulepiłyśmy bałwana, nie zjechałyśmy napełnione adrenaliną z wielkiej górki. Dzisiejszą notkę sponsoruje słowo NIE. Może to wina źle obranej drogi, złej organizacji...mimo wszystko przełykam smak goryczy,  wrzucam do buzi najsłodszą landrynkę jaką mam i z nadzieją wyglądam za wiosennym słońcem, ciesząc się z odwiedzin każdego z Was, kto ma ochotę tu zajrzeć mimo sennej atmosfery i braku słowno -wizualnych fajerwerków...











Czytaj dalej »

środa, 23 stycznia 2013

Sztruksowy konkurs

Mimo dalej męczącej mnie grypy, nie chcę czekać dłużej i wrzucam nowy konkurs! Konkurs wyjątkowy bo do wygrania wybrana sztruksowa sukienka w rozmiarze od mini - dużej dziewczyny :) marki Blue Jay. Zwycięzców będzie trzech!
Jak zwykle chciałam by zasady były jasne, czytelne ale wymagały też nieco wysiłku/kreatywności.

Co należy zrobić?

Udać się na profil bloga na FB i kierować się instrukcją przy zdjęciu.

Na odpowiedzi czekam do piątku, 25.01 do godziny 00.00 :).


Czytaj dalej »

wtorek, 22 stycznia 2013

Zmiany

Podczas wymiany zdań z moją ulubioną korespondentką, obie doszłyśmy do wniosku, że pragniemy zmian. Począwszy od tych drobnych po wielkie, sama nie umiałam sprecyzować jakie. Te kilka myśli, którymi się ze sobą podzieliłyśmy wystarczyło by zasiać ziarno refleksji...a choroba + refleksja = poważna sprawa. Kiedyś zmianami odcinałam stare etapy...etap bycia dzieckiem, etap pewnej miłości, znajomości. Przemeblowanie i dzielenie siostrzanego, wspólnego pokoju. Nowa fryzura i kolor na 100 dni przed maturą. A czymże traktowało się krwawiące za chłopakiem serce, które nie do końca umiało się samo zabliźnić? Oczywiście zmianami, które miały pchać ku nowemu, lepszemu. Niczego specjalnego nie odkryję gdy napiszę, że zmiany wpisane są w nasze życie. Zaczęłam się zastanawiać skąd ta potrzeba wzięła się we mnie właśnie teraz, w tej leniwej porze roku, kiedy chciałoby się zakopać i nie musieć robić nic. Wcześniej zmiany to były nowe etapy, teraz oznaczają coś zupełnie innego. Może nie trzeba być na chwilę przed ważnym życiowym egzaminem, tuż po rozstaniu z wielką miłością czy wyprowadzce z domu rodzinnego aby  czuć chęć zmiany.  Na nowe otoczenie, na zmiany w menu, nowe smaki, chęć postawienia gołej stopy na świeżej trawie, nowy kolor na ścianie, nowy wygląda bloga*...może chęć zmian to po prostu wielki apetyt na życie?







* nie miałby ktoś ochoty popracować nad nowym, minimalistycznym wyglądem/logo bloga? bo nie mam żadnego zdolnego małżonka/taty/wuja/brata...
Czytaj dalej »

piątek, 18 stycznia 2013

Grypa

Chora, zamknięta w domu latorośl to jedna historia ale trafiona przez grypę, mocno ścięta z nóg mama to zupełnie inna bajka. Każdy kto przeżył to na własnej skórze doskonale zna tę opowieść, dlatego nawet nie śmiem jej opisywać. W dużym skrócie - czekamy na zdrowsze czasy a nasza aktywność na pewno wróci!

Przy okazji, zna ktoś bardzo zajmujące zajęcia dla trzy-latki, która mimo trapiącej Jej choroby, na energię absolutnie nie narzeka?

Układamy puzzle, jeździmy koleją, na podłodze piknik jak w pełni lata. Czytamy, budujemy klubik, obserwujemy śnieg za oknem...a ja już jestem taka zmęczona...:)








Czytaj dalej »

wtorek, 15 stycznia 2013

Przemyśleń garstka

Dużo czytałam ostatnio o blogerach i blogowaniu, najczęściej z perspektywy samych zainteresowanych. Sama też często przysiadam i myślę o tym tworze, jego granicach, możliwościach jakie daje, ważę plusy i minus. Mając na koncie kilka przykrych doświadczeń, na dzień dzisiejszy bardzo lubię adres, który stworzyłam. Trzymam się pozytywnych, ciepłych osób, które tu zaglądają czy rozprawiam na tematy mocne czy wrzucam jedynie kilka fotek ciasteczek z filiżanką herbaty czy flakonu perfum. Sedno w zaufaniu, tym minimalnym jego progu, funkcjonującym w świecie wirtualnym, ciepłym, pozytywnym nastawieniu do świata i podobnym jego odczuwaniu w zgodzie z własną estetyką. Takich ludzi  nie śmiałam szukać a znalazłam...


Czytaj dalej »

piątek, 11 stycznia 2013

Cupcake Lover

Wszem i wobec wiadomo - kocham cupcake's. Jest to motyw, który bez chwili namysłu wybieram jako detal na kalendarzu, kubku czy piżamie. Może to banalne i infantylne - dorosła kobieta, matka kocha babeczki - z kremem, wisienką, kolorowe, lukrowane, słodkie, nic na to jednak nie poradzę. Skoro wychodzi to ze mnie tak naturalnie jak np. miłość do bezy czy konkretnych perfum, nie walczę z tym. Jestem wdzięczna za koleżanki i kolegów z pracy, dzięki którym kuchnia ma powiększyła się o kolejne babeczkowe akcesoria, cieszące moje oko ilekroć parzę kawę czy sięgam po słodkość.
To tyle z pamiętnika estetki - chwalipięty. Kolejne części wkrótce.











Czytaj dalej »

czwartek, 10 stycznia 2013

MAC

Jeśli ktoś miałby ochotę, zapraszam po informacje i rezerwacje na maila agata.kochanek@gmail.com

MAC Universal Appeal - melanż złota, brązu i fioletu - 45 PLN




MAC Cremesheen Glass Strictly Plutonic - 45 PLN

Czytaj dalej »

środa, 9 stycznia 2013

Flawless

Dziś o tego typu produkcie, z którego nie korzystam zbyt często. Jeśli jednak jest okazja, specjalna okoliczność - jestem na tak. Warunkiem jest jednak wygoda użytkowania, naturalny efekt i żadnych efektów ubocznych. W tym miejscu muszę wspomnieć o pewnym brązowym mazidle o wdzięcznej nazwie Flawless marki Fake Bake. Preparat otrzymujemy w formie spray'u (konsystencja wodnita), ma przepiękny dla mnie zapach masła kakaowego, kokosu, wanilii (określany jest przez producenta jako tropikalny). Naprawdę błyskawicznie się wchłania co ma swoje plusy i minusy. Minus jest taki, że trzeba go szybko i sprawnie nakładać. Plusem jest to, że praktycznie chwilę po nałożeniu można nałożyć ubranie bez obawy, że będzie ono w brązowe, tłuste plamy. Do zestawu dołączona jest profesjonalna rękawica bez której nie wyobrażam sobie już nakładania tego typu kosmetyku. Już po chwili od aplikacji na skórze wyłania się naprawdę przepiękny rumiany odcień, chyba najładniejszy jaki udało mi się uzyskać preparatami tego typu. Muszę też wspomnieć, iż przyjemny zapach towarzyszący nakładaniu nie zamienia się po kilku godzinach w zapach spalonego kurczaka :). To bardzo istotny czynnik wpływający na to czy sięgnę po taki kosmetyk po raz kolejny.



Plusy:
  • piękny, naturalny odcień opalenizny widoczny od razu po nałożeniu
  • formuła widzisz gdzie nakładasz
  • bardzo szybkie schnięcie i wchłanianie
  • piękny zapach, nie kojarzący się z typowym samoopalaczem
  • idealny do każdego typu karnacji, efekt nie jest przerysowany
  • wygodna rękawica, bardzo ułatwiająca aplikację
  • w zestawie rękawica wielokrotnego użytku, dzięki której unikniemy brązowych dłoni
  • kosmetyk nie zawiera parabenów
Minusy:
  • cena (koszt płynu to ok 130 PLN)
  • wprawna ręka, gdyż kosmetyk należy nakładać szybko
  • może podkreślać suche skórki, dlatego polecam wykonanie peelingu i dobre nawilżenie skóry ciała wcześniej


Podsumowując - jest to produkt zdecydowanie wart uwagi. Uważam, że jeśli bawić się w bezpieczną formę opalania tego typu to tylko sprawdzonymi, dobrymi kosmetykami, nawet jeśli ich cena w pierwszej chwili powala. Warto zajrzeć na stronę Fake Bake i zrobić rozeznanie, ponieważ marka ta ma bardzo bogaty wybór kosmetyków samoopalających, o składnikach pochodzenia naturalnego.


Czytaj dalej »

wtorek, 8 stycznia 2013

Fold Me!


Fold Me! to papierowe kolekcje dla Małych i Dużych czyli trójwymiarowe figurki do samodzielnego wycinania, klejenia i składania. Każda figurka drukowana jest na papierze ekologicznym o formacie A4.
Figurki pakowane w zestawy, w skład których wchodzą figurki o różnym stopniu trudności. Są figurki do samodzielnego kolorowania, proste kształty dla młodszych dzieci i pełno-kolorowe, nieco trudniejsze postaci dla starszych dzieciaków, a nawet dorosłych.
Zestawy są przygotowane tematycznie, do tej pory powstały dwa – KOSMOS i KOLĘDNICY.  Do każdego zestawu dołączony jest sznurek bawełniany, który umożliwia wieszanie gotowych figur w formie girlandy lub jako bombki na choince.

My niedługo zaczniemy naszą przygodę z Fold Me! i kosmosem. Figurki po złożeniu na pewno będę oglądały pokój Julki z góry, są fantastyczne i nie umiałabym nie wykorzystać ich jako elementu dekoracyjnego i poprawiającego nastrój :). Wszystkim co uda nam się wyczarować na pewno się podzielę.

Więcej informacji o Fold Me! znajdziecie TU , profil Fold Me! na FB TU

Jeśli macie ochotę na zestaw kosmos, można o niego powalczyć do 15.01 - KLIK








Czytaj dalej »

piątek, 4 stycznia 2013

To naprawdę już za chwilę?

Przełom roku to dla mnie czas bardzo refleksyjny. Zaczyna się Świętami a kończy...ach, czy on się w ogóle kończy? W skromnym, na ogół szarym styczniu wszyscy spod zwierzęcia krętorogiego, występującego pod nazwą Koziorożec obchodzą urodziny. W tym niemałym gronie jestem i ja. Kiedyś wykorzystywałam ten fakt do zrobienia mocniejszego makijażu, zebrania najbliższych, skonsumowania ulubionego tortu i udania się w tany. Dziś, czekając na wybicie 28, myślę...
Nie mam depresji związanej z wiekiem, nie liczę zmarszczek...zastanawiam się  jak się tu znalazłam, jak szybko zleciał ten czas i jak bardzo różni się 28 od 18...priorytetowo. Mając lat 18 wydawało mi się, że już zawsze będzie trzeba ściągać mnie z parkietu bo wybiła 3 a tata na pewno nie śpi, czekając aż się zamelduję. Nie miałam wtedy pojęcia, że za 5 lat zostanę mamą a życie, w sumie zupełnie naturalnie, wywróci się do góry nogami. Przeglądając fotki do dzisiejszego kolażu wiele wyjątkowych chwil przebiegło mi przez głowę, oczy ujrzały je niemalże w opcji live. Naśmiałam się mocno, oglądając niektóre wersje siebie, doszłam jednak do wniosku, że lubię wszystkie z nich. Każde z tamtych wydarzeń ulepiło obecną mnie, ukształtowało w taki właśnie sposób. Czekam więc odważnie na wybicie 28. Zjem dobrą kolację z najbliższymi, poczekam na najsłodszego buziaka od córki a dwa dni później sama zrobię sobie prezent...symboliczny. 



Czytaj dalej »