niedziela, 9 lutego 2014

Pani szaro-bura.

Jak to jest, że mimo podziwu na innych dłoniach dla pięknych, soczystych kolorów - wszelakich czerwieni, róży...na swoje wciąż wybieram szaro-buraki i to w takich czuję się najlepiej? Jestem wręcz znana z posiadania w swoich zbiorach kolorów bardzo zbliżonych i raczej nie budzących w buteleczkach zbyt wielu emocji. Zastanawiam się czy wiosna otworzy mnie na nowe...
Powiedzcie, że też tak macie?





11 komentarzy:

  1. Ja mam raczej kolorystyczne fazy, jeden tydzień mogą to być szaroburaki, inny ostre żywe barwy, jeszcze inny pastele, a potem np odcienie czerni... zależy od nastroju :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam essie :) Piękne kolory:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szaro-bure, ale za to jaka piękne te kolory! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne te kolorki :D
    www.beauty-fresh.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Te kolory są śliczne :) Ja szalone kolorki czy pastele lubię wiosną i latem, ale od jesieni noszę stonowane, spokojne kolory, beże, brązy, granaty, burgundy i śliwki. Takie jak te powyżej tez chętnie bym nałożyła :)
    Możesz zdradzić ich nazwy?

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie kolory bardzo wydłużają paznokcie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ja przechodzę różnę fazy : czasami burości, czasami neony :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne te lakiery, najbardziej podoba mi się niebieski. Ja jednak nawet zimą lubię nosić kolorowe odcienie na pazurkach, najlepiej jakieś różowe, fuksjowe.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię pastele, chociaż mocne kolory podobają mi się, ale ... nie na mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie tam szaro-buraki, ten błękit będzie hitem nadchodzącej wiosny, więc chyba nie dasz mu odpocząć;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolorki stonowane ale maja to "coś":)

    OdpowiedzUsuń