piątek, 20 czerwca 2014

Korres krem Wild Rose do cery mieszanej i tłustej.

Z Grecji oprócz pamiątek w postaci zdjęć, drobnych gadżetów, oliwy i spożywczych rarytasów przywiozłam także kosmetyki. Biorąc pod uwagę tematykę bloga, żadna to nowość. Bardzo lubię produkty regionalne, dlatego bardziej niż w strefach bezcłowych, polowałam w lokalnych drogeriach i aptekach. Najbardziej zależało mi na produktach Mythosa, jednak ich wybór nie okazał się zbyt imponujący, co mnie bardzo zdziwiło. Nie chciałam kupować kosmetyków pod szyldami, które zupełnie nic mi nie mówią, dlatego padło na markę Korres, o której mam już wyrobione zdanie. Jak się okazało po przyjeździe, wybrałam produkt bestseller z osławionej serii Wild Rose. Rzadko kiedy można trafić na kosmetyk dedykowany skórze tłustej, który będzie równocześnie nawilżał i rozświetlał. Ciekawość wygrała i to właśnie Korres krem Wild Rose do cery mieszanej i tłustej trafił do koszyka. 


Kosmetyki serii Wild Rose zawierają olejek z dzikiej róży, który jest bardzo dobrym źródłem witaminy C. Kwas askorbinowy ma działanie naprawcze, wygładza drobne zmarszczki oraz rozjaśnia przebarwienia. Owoce dzikiej róży zawierają również kwas linolowy, który sprzyja regeneracji naskórka, utrzymaniu nawilżenia oraz tworzy warstwę ochronną. 
Bohater dzisiejszego wpisu to zdobywca m.in. nagrody Green Bible Beauty Award w Wielkiej Brytanii był pierwszym kosmetykiem oferowanym przez firmę Korres. Dzięki związkom wiążącym wodę zapewnia optymalne nawilżenie skóry. 96,8 % składników jest pochodzenia naturalnego.



Krem kupiłam w momencie, kiedy moja buzia bardzo potrzebowała nawilżenia. Nie mogę jednak zapominać o tym, że mam skórę tłustą a więc muszę uważać by jej nie zapchać. Krem Wild Rose wydawał się być idealny i taki się też okazał. Śmiem twierdzić, że to dzięki niemu zachowałam zdrową opaleniznę, nie gubiąc skóry z nosa. Nie spowodował zatkania porów. Cudownie pachnie, przynosi ulgę skórze potrzebującej nawilżenia, szybko się wchłania i powoduje, że mogę wychodzić z domu bez makijażu. Jestem bardzo ciekawa całej serii Wild Rose i zamierzam na nią przy okazji zapolować.


Mogę Wam już teraz zdradzić, że po napadzie jednej z greckich aptek wyszłyśmy z wieloma produktami z...kolorówki. Tak jest - Korres w Grecji ma przepiękne szafy z produktami do makijażu! Jak się spisują - dam znać niedługo.

Znacie markę Korres? Macie swoje ulubione produkty?

14 komentarzy:

  1. Czyli dla mojego "tłuściocha" idealny.... Korres kusi!!! Osobiście, uwielbiam oprawę tych produktów. Można pakować produkty pochodzenia naturalnego w piękne opakowania??? MOŻNA!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Markę znam tylko ze słyszenia. Ja mam co prawda cerę suchą, ale z przyjemnością poczytałam o Twoich odczuciach na temat kremu. Nie ma to jak przemyślany, naturalny skład.

    OdpowiedzUsuń
  3. dla cery tłustej, czyli dla mnie byłby doskonały :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy, ostatnio bardzo mu się przyglądałam, bo również potrzebuję nawilżenia, zacznę odkładać na niego pieniądze. Mam krem do rąk Korres, który uratował moje dłonie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo interesujący krem. Piękne fotografie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. muszę się za nim rozglądnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja za miesiąc jadę do Grecji i też muszę odwiedzić ich apteki. A jak wychodzą kremy i kolorówka cenowo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszej Sephorze kupiłam puder, podkład mineralny i róż i jestem zadowolona z ich jakości.

      Usuń
  8. Już od dawna mam ochotę na ten krem i chyba w końcu się na niego skuszę. Z Korres za wielu kosmetyków nie miałam, ale polubiłam ich masełko do ust, pomadkę i żel pod prysznic :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam tej marki ale również planuję Grecję w te wakacje, więc może coś wpadnie. Ten krem wygląda bardzo zachęcająco!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam tylko masełko do ust ale jest rewelacyjne :) ciągle przeglądam oferty Korres i czekam na jakieś fajne promocję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam z Korres krem jogurtowy ale niestety nie polubiłam się z nim :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobry krem. Kupiłam w Niemczech ok 119 zl po przeliczeniu. Lubię tez Bandi maja naprawde dobre kosmetyki. Mam cerę mieszana ze strefa T, która nie milosiernie sie błyszczy.

    OdpowiedzUsuń