wtorek, 24 czerwca 2014

Zostań kobietą Provoke - moja interpretacja.

Do tego typu przygód zgłaszam się zazwyczaj z wielkim entuzjazmem. Tak było i w tym przypadku. Potem bywa różnie. Kiedy sprawdziłam, że termin publikacji mija 25.06.2014 a ja oprócz wizji w głowie nie mam nic, zrobiło się niewesoło. Szczerze przyznam, że zamierzałam skorzystać z fachowych rad siostry, która dużo bardziej zna się na makijażu. Plany popsuło nam choróbsko. Szlafrok, rosół i łóżko to moja obecna rzeczywistość. Nie wiem więc jak to się stało, ale z tematem postanowiłam poradzić sobie sama. Odważna jak mało kiedy, pełna energii jak nie w chorobie wzięłam się do próby przełożenia wizji na własną twarz. Co wyszło, możecie sprawdzić poniżej. 
Dla tych co nie wiedzą dokładnie na czym polegał konkurs - spieszę z wyjaśnieniem. Należało wykonać makijażu zestawem kosmetyków marki Dr Irena Eris. Do wyboru były dwa, osobiście z decydowałam się na Caribbean Sea Spirit. W jego skład wchodziły dwa cienie, baza pod nie, modelator do twarzy, kredka do brwi i tusz do rzęs.


Zadanie z pozoru łatwe, ciężko jest jest wyróżnić się spośród tak wielu prac. Paleta cieni była niewielka więc na blogach pojawiały się bardzo podobne makijaże. Wszystkie uczestniczki oczywiście podziwiam za odwagę i gratuluję Im wykonanych makijaży. 
Sama zdecydowałam się na niecodzienne szaleństwo. Najmocniejszym akcentem jest jak widać oko. Cienie specjalnie zostały pozostawione same sobie i niedokładnie zblendowane (o taki efekt mi chodziło). Miało być nieco geometrycznie, raczej niedbale, tajemniczo. Zależało mi by wyszło nieco karaibsko, jak wskazuje nazwa zestawu. Szkoda, że sesji nie przyszło mi robić na pięknej bezludnej plaży przy wilgotnych, kręconych włosach, ale jak się nie ma co się lubi...
Twarz pokryta jest w sposób naturalny podkładem (próbką Dr ireny Eris również z serii Provoke), wykonturowana moderatorem twarzy. Jako rozświetlacza w górnych częściach kości policzkowych oraz do ust użyłam najjaśniejszego paska również z modelatora. Jak się więc okazuje - modelator jest kosmetykiem niezwykle uniwersalnym - posłużył mi do wykonturowania, do oczu oraz jako rozświetlacz. Usta miały zostać bardzo jasne i być tłem. 







Gdybyście miały jakieś pytania, piszcie śmiało! Ja tymczasem udaję się na drzemkę, licząc, że moja praca będzie choć trochę miła dla Waszych oczu.


14 komentarzy:

  1. Oryginalnie! Faktycznie przejrzałam już kilka prac i w większości są do siebie bardzo podobne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie! Kojarzy mi się z takim etno lookiem, trochę jak indianka ;) Cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Klaudio, bardzo podobają mi się Twoje skojarzenia!

      Usuń
  3. Wybrałyśmy ten sam zestaw kolorystyczny do podkreślenia oczu :) Ta brzoskwinia od razu mi się spodobała! Niestety na niektórych zdjęciach widać, że podkład jest za ciemny, ale to było nieuniknione, sama wiem, jakie odcienie znalazły się w paczce :( Mam nadzieję, że będę mieć okazję przetestowania też najjaśniejszego koloru, bo podobno sam podkład jest bardzo dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, z podkładem był faktycznie problem, mimo, że jestem po wakacjach i buzie mam i tak ciemniejszą niż zazwyczaj...mimo starań widzę jednak na fotkach, że mogłoby być lepiej, ale co zrobić...

      ściskam!

      Usuń
  4. Trochę jak rajski ptak:) Jestem pełna podziwu, ze wyczarowałaś coś takiego przy pomocy tak ograniczonych kosmetyków:P

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie się kojarzy tak dziko :) jak amazonka

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczy bardzo ciekawe, ale moim skromnym zdaniem te jasne usta Ci nie pasują za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skromne czy nie, Twoje - szanuję :). To była moja zabawa w chorobie, sama w całości nie jestem przekonana do tego makijażu ale grunt to próbowac...:)

      Usuń
  7. ciekawy makijaż, powodzenia w konkursie eris

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak na moje to zdecydowanie jesteś kobietą Provoke ! Swietny i oryginalny pomysł ;)

    OdpowiedzUsuń