czwartek, 23 października 2014

Mamas & Papas, to Wasz czas.

Na drugie dziecko czeka się inaczej. Gdzieś w życiu codziennym ulatuje umiłowanie tego stanu, taka niesamowita delikatność podszyta nicią niewiedzy i lekkiej obawy, na skutek czego śpimy więcej, jemy zdrowiej i bardziej o siebie dbamy. Druga ciąża jest oczywiście bardziej świadoma ale mniej ukochana i dopieszczona. Zgrzeszyłabym twierdząc, że otoczenie o mnie nie dba. Ilość spożytych, spersonalizowanych smakołyków a także cudownych gestów i niespodzianek podarowanych przez najbliższych jest tak samo duża gdy 5 lat temu czekałam na córkę. To ja sama mniej zwracam na siebie uwagę. Nie zapominam oczywiście, że noszę nowe życie i jestem za nie absolutnie odpowiedzialna… muszę się jednak czasem zmobilizować do tego by przysiąść – odpocząć, pomyśleć, dać pogłaskać po brzuchu, zdać sobie sprawę, który to już tydzień.  Chłopiec nie może być traktowany przecież po macoszemu. Nie chcę pozbawiać Go takiej wyjątkowości, otoczki związanej z kompletowaniem Jego wyprawki. Chcę dla Niego kilku nowych rzeczy, przecież w niczym nie jest, ani nie będzie gorszy od starszej siostry. W końcu chyba sama chcę ponapawać się tą chwilą, pozwolić Jej rozgościć się w domu choć na symboliczną popołudniową kawkę...

Na początku ciąży bardzo szybko określiłam sobie listę przedmiotów/kategorii do których dołożę wszelkich starań by były przemyślane, dobre jakościowo i z tych wymarzonych. Nie wiem czy w przyszłości będę starała się o drużynę piłkarską, nigdy nie wiadomo z jakim wynikiem stanie mój licznik, kiedy więc pojeździć ze swoim dzieciątkiem w wózku marzeń czy zawinąć je w pościel, w której wydaje się, że śpi bezpieczniej, lepiej i przyjemniej? 

Jeśli chodzi o pościel, od początku byłam zdecydowana by zmierzyć się z fenomenem Mamas & Papas. Mamas & Papas to jeden z najbardziej znanych w Europie producentów akcesoriów dziecięcych, brytyjska firma z trzydziestoletnią tradycją. Małżeństwo Włochów, mieszkających w Wielkiej Brytanii stworzyło gamę niepowtarzalnych produktów o oryginalnym włoskim wzornictwie, a jednocześnie bardzo wysokiej jakości. Akcesoria dziecięce bardzo szybko zostały docenione przez rodziców na całym świecie. Firma Mamas & Papas dostępna jest w kilkunastu krajach europejskich, a wraz z 2011 rokiem, dzięki 4KIDS zawitała również do Polski! 



Mamas & Papas inspiruje młodych rodziców, aby w tym magicznym okresie czerpali radość ze swych pociech i sprawili, że poznawany przez nie świat będzie pełen kolorów, wolności i kreatywności.

Jedno jest pewne, pościel, którą wybrałam dla Kazika jest niezwykła. Doskonała jakościowo ale przede wszystkim tak uroczo prosta, chłopięca i zadziorna. 














W ofercie internetowego sklepu www.mamasandpapas-polska.pl oraz w sklepie stacjonarnym 4KIDS w Krakowie, dostępnych jest kilkadziesiąt produktów dla dzieci i niemowląt. Wśród nich można znaleźć wózki spacerowe i wielofunkcyjne, krzesełka do karmienia, leżaczki, pościel, akcesoria i zabawki. Oferta jest sukcesywnie rozszerzana o nowości, które z ręką na sercu, natychmiast chce się mieć. Oto kilka moich typów:





Kochane Mamy i Tatusiowie też, kiedy tak pędzicie bez opamiętania przez kolejną ciążę, stop mówię. Choć na chwilkę. Usiądźcie przy kubku kakao, ten jeden dzień w tygodniu i wybierzcie coś dla kolejnej pociechy. Niech będzie od Was dla niej, ze specjalną dedykacją. Niech to będzie Wasza chwila, pięknego oczekiwania na nową znajomość...na całe życie.

10 komentarzy:

  1. Piękne! Zajrzę na ich stronę, może kupimy coś chrześniakowi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze wyprawki nie kompletuje, dopiero chyba pod koniec roku zacznę. U nas też chłopiec wiec wiele inspiracji zaczerpnę;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Posty wyprawkowe śledzę od początku bo bardzo mnie interesują ale każdy kolejny post to coraz większe rozczarowanie a dziś jestem zażenowana. Te posty to nic innego jak reklama produktów danej firmy, większość tekstów jest perfidnie przepisana ze strony producenta. Perfidnie bo nie jest jasne, czy opis jest Twój czy właśnie producenta. Dochodzi do sytuacji, że na blogu piszesz iż box kosmetyczny jest niezbędny do pielęgnacji niemowlęcia. Z ust mamy taki tekst jest po prostu śmieszny, box naprawdę nie jest niezbędny, owszem może to być użyteczny gadżet, który również cieszy oko mamy estetki ale serio, niezbędne to są pieluchy a nie box. Może warto by było najpierw krytycznie przyjrzeć się tekstowi zanim podpiszesz się pod nim swoim imieniem. Aczkolwiek, może takie są prawa komercyjnego bloga, nie znam się, bo takiego nie mam.
    Podoba mi się Twoje poczucie estetyki i szanuję to, że dbasz o każdy szczegół i koordynację kolorów. Rozumiem też, że dla oczekujących rodziców kupowanie wyprawki to wielka frajda. Sama chodzę często do Mamas&Papas, mam to szczęście, że niedaleko jest duży firmowy sklep, w którym jest kilka tysięcy produktów, każdego mogę dotknąć i sama wariuję jakie to wszystko słodkie, przemyślane i dobrej jakości. Zresztą sporo rzeczy włączyłam do wyprawki dla małej. Ale doprawdy, Kazio ma w tyle, jaką wyprawkę dla niego kompletujesz, zaręczam Ci, że w chwili obecnej nie czuje się 'traktowany po macoszemu' bo poduszka nie pasuje kolorystycznie do kołderki. Kazio ma naprawdę w tyle, czy jego przewijak jest z jelonkiem czy z myszką miki i czy pasuje kolorystycznie do szczotki do włosów i ręcznika. Wyprawka jest dla rodziców, to rodzicom sprawia frajdę kupowanie tych wszystkich gadżetów, wybieranie kolorów itd. podczas gdy Ty piszesz, że nie chcesz JEGO pozbawiać otoczki związanej z wyprawką, chyba jednak siebie a nie Kazia? Kupowanie dla niego nowych rzeczy nie oznacza, że teraz będzie tak samo dobry jak jego starsza siostra (bo inaczej sugerujesz, że będzie gorszy?). Serio? Owszem rozumiem, że jesteś estetką i uwielbiasz piękne przedmioty ale nie sądziłam, że kochanie dziecka przekłada się u Ciebie poniekąd na kupowanie mu fajnych rzeczy i definiowanie go poprzez przedmioty. Ty będziesz się fajnie czuć ubierając Kazia w unikatki, ale jemu będzie naprawdę wszystko jedno czy zwymiotuje na dizajnerskiego pajaca w płetwonurki czy takiego z Tesco. A mam wrażenie, że Ty chyba myślisz, że jemu to jednak sprawi różnicę. Według mnie te wpisy to jeden wielki przerost formy nad treścią i zupełnie odechciało mi się czytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pimposhko, raczej nie zrozumiałaś tego posta, a szkoda. Mówię w nim o nas rodzicach...wiem, że moje dziecko ma gdzieś na co uleje i w czym chodzi a wyprawka to oczko w głowie rodzica, nie Maleństwa, a zazwyczaj głównie mamy. Nie udowodnię Tobie tego bo raz- nie mam jak, dwa - nie mam takiej potrzeby. Pewne rzeczy piszę z przymrużeniem oka, m.in o traktowaniu Kazia po macoszemu...chodziło o to, że chcę się choć w jakimś % oddać kompletowaniu wyprawki a nie wyjąć rzeczy po siostrze z kartonów...by ciąża nr dwa była przeze mnie choć trochę celebrowana...chodziło mi bardziej o siebie, nie Małego...o przyłożenie się do tematu, zastopowanie.
    Co do boxa...cóż- dla mnie może jest niezbędny? Ile matek tyle opinii. Idąc tym tropem, można by stwierdzić, że do wychowania dziecka niezbędna jest pierś i ciepła woda...także wiesz, nie popadajmy w paranoję.
    Podsumowując - mam absolutny dystans do siebie, swojego macierzyństwa i ciąży. Mam zarówno dizajnerskie pajace z nurkami jak i pajace z Tesco. A jeśli Ciebie tak bardzo żenują tego typu wpisy, myślę, że to uczucie towarzyszy Tobie często. Może zwyczajnie zrezygnuj z zaglądania tu? Oszczędzisz sobie kiepskich odczuć.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posta o wanience nie doczytałam i przyznałam Ci rację. Tym razem dobrze się wczytałam i proszę pozostaw mi osąd czy go zrozumiałam czy nie. Napisałam o moich wrażeniach z czytania tego posta, niekoniecznie pokrywają się one z tym co Ty chciałaś przekazać (z przymrużeniem oka czy nie). Myślę, że z mojego komentarza jasno wynikało, że już nie będę Ciebie czytać, najpewniej z korzyścią dla nas obu. Życzę Ci pomyślnego rozwiązania i samych pięknych chwil z synkiem, wśród pięknych i niezbędnych gadżetów, które dla niego tak pieczołowicie wybrałaś.

      Usuń
    2. A ja myślę, że już wtedy chciałaś się przyczepić i to w końcu nastąpiło. W dzisiejszym podsumowaniu zlepiłaś informacje z kilku moich wpisów więc je chyba skrupulatnie zbierałaś by PO SWOJEMU złożyć w końcu w całość. Cieszę się o tyle, że nastąpił kres.
      Trudno dziękować za podszyte złośliwością życzenia, ale DZIĘKUJĘ. Uznaję, że trzeba zagryźć język, ponieważ zbyt mocno szanuję teraz swoje nerwy.

      Usuń
    3. Jest mi bardzo przykro, że w ten sposób odebrałaś moje życzenia. Ale cóż, może sobie na to zasłużyłam poprzednimi komentarzami. Nie chciałam abyś musiała zagryzać język. Napisałam iż rozumiem doskonale jak wielką frajdą jest kupowanie wyprawki i mogę się tylko domyślać (bo nie jestem jeszcze na tym etapie), że jeszcze większą frajdą jest jej używanie kiedy maluch pojawi się na świecie. Moje życzenia były szczere bez cienia sarkazmu ani złośliwości.
      Przeceniasz mnie myśląc, że moje komentarze wynikają z chęci przyczepienia się a nawiązanie do kilku postów wyprawkowych to 'skrupulatnie zaplanowany atak'. Chciałam po prostu uzasadnić moją opinię, że Twoje wyprawkowe posty mnie rozczarowały. Uważam, że tak robią osoby inteligentne zamiast anonimowo pisać niczym nieuzasadnione paszkwile. Dla mnie czytanie tej samej treści u Ciebie na blogu i na stronie producenta to starta czasu. Wchodząc na Twojego bloga chcę wiedzieć, DLACZEGO TY uważasz, że kosmetyczny box jest niezbędny w pielęgnowaniu niemowlęcia. Masz więcej doświadczenia niż ja i dlatego jestem ciekawa TWOJEJ opinii, bo może coś przegapiłam, box jest faktycznie niezbędny i powinnam go jak najszybciej kupić. I cóż, przyznaję, że trochę czasu mi zajęło zanim się zorientowałam, że takich informacji tutaj nie znajdę. Dopiero przy winylowej lali się połapałam, że większa część Twoich postów do kalki ze stron producentów. To chyba nie najlepiej jednak świadczy o mojej inteligencji ;). Ale moje rozczarowanie to mój problem a nie Twój i tak jak napisałaś obie musimy teraz szanować swoje nerwy.

      Usuń
    4. Szczerze? Nie mam siły się z Tobą dalej przeciskać. Wymieniłaś już tyle postów, które nie przypadły Tobie gustu, że prawdopodobnie w ostatnim czasie śledziłaś je tylko po to by wybrać ten, pod którym wpiszesz swoje niepochlebne zdanie. Podziwiam, że się Tobie chciało, ja pewnie przestałabym dany blog odwiedzać.
      Do sedna - nigdy nie ukrywałam, że pewną specyfikację produktu, opis ogólny biorę od producenta lub sklepu. Jest to pewna forma wstępu, poza tym chyba nie ma sensu bym siedziała i pisała coś innymi słowami tylko dlatego, by taka osoba jak Ty się nie przyczepiła. I tak bazuję na tym, co mówi o danym przedmiocie producent, jeśli nie piszę o swoich odczuciach. Wpisy nie są pozbawione refleksji i własnego komentarza, ale najwyraźniej ich nie dostrzegasz. A lalkę córka lubi i ją polecam bo tak. Bo jest ładna, dobrze wykonana i córka ją pokochała. Wybacz, nie czuję się zobligowana by jakoś specjalnie to tłumaczyć. Lalka to lalka.
      Jeśli chodzi o wyprawkę, chyba zapominasz, że mówię o niej na sucho póki co. Jestem póki co matką wijącą a nie matką, która sprawdziła coś w oparciu o swoje maleństwo, dlatego kieruje się jedynie intuicją. Może część nazbieranych teraz rzeczy okaże się pomyłką. Nikogo do niczego nie zmuszam i też mam prawo się mylić. Box jest dla mnie na ten moment niezbędny i już, jeśli potrzebujesz argumentu dlaczego - bo tak, bo pomoże mi zebrać w całość przyrządy do higieny.
      Dajmy więc spokój, rób swoje i nie dziw się proszę, że odebrałam Twoje słowa tak jak odebrałam.

      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Oj, jak na kogoś kto nie ma siły się 'przeciskać' zaskoczona jestem zarówno długością Twojej odpowiedzi jak i daleko idącą interpretacją moich słów. Aby było jasne, nigdy nie napisałam, że ukrywasz źródła tekstów, napisałam tylko, że nie są one wyraźnie oznaczone na blogu i że zajeło mi sporo czasu nim się zorientowałam. Post o lalce nigdy nie był przedmiotem mojej krytyki, pomysł wydał mi sie zresztą bardzo ciekawy ale ponieważ mam jedno dziecko mniej niż Ty raczej nie sprawdziłby się w mojej rodzinie. Nigdy również nie było moją intencją abyś poprzez moje komentarze miała czuć się zobligowana do tłumaczenia czegolowiek, zmieniania charakteru postów czy też pisania 'pod Pimposhkę'.
      Czy moje komentarze były niepochlebne? Ja raczej wolałabym je nazwać konstruktywną krytyką, ale masz oczywiście prawo odbierać je jak chcesz. Czasem niestety zapominam, że różni ludzie różnie do krytyki podchodzą i na nią reagują. I dlatego, szczerze bardzo Cię przepraszam, że wpadłam na taki głupi pomysł aby podzielić się z Tobą moimi uwagami na temat Twoich postów wyprawkowych w dodatku załączając przykłady. Te przykłady sprawiły, że odebrałaś mnie chyba jako czepialskiego internetowego trolla. Przepraszam Cię, że miałam zbyt wygórowane wymagania co do postów wyprawkowych, które w miarę ich czytania doprowadziły do niechybnego rozczarowania i w końcu 'niepochlebnego' komentarza. Jeśli moje komentarze w jakimkolwiek stopniu uraziły Twoje uczucia, sprawiły, że odczułaś dyskomfort czy się zdenerwowałaś to również bardzo Cię przepraszam i jest mi bardzo przykro, że do tego doszło. Nie mogę nic poradzić na to, że czuję się rozczarowana i zawiedziona (także tonem naszej komentarzowej wymiany) mogę natomiast już więcej o tym nie pisać no i przeprosić. Mam nadzieję, że możesz przyjąć moje przeprosiny.

      Usuń