czwartek, 13 listopada 2014

My week in photos part 2.

Ostatni czas to w dużym skrócie pech, duży pech! Pieszczotliwie nazywam go siłą złego na jednego (no może w tym przypadku dwóch). Nie ma się jednak co rozdrabniać. Grypa żołądkowa za mną, czas podnieść głowę i działać dalej. Gdzieś między tymi wydarzeniami udało mi się zrobić porządek na głowie, mieć w domu najpiękniejszą smerfetkę, oddać się nowej prasie i zaplanować dla Was kilka wpisów, dlatego wpadajcie często! 


3 komentarze:

  1. Chcę więcej! Powiem Ci, że na ciężarną nie wyglądasz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to komplement tak?:) a nie widzisz tej piłeczki tam? jest jak nic! A ile waży! hoho :*

      Usuń
    2. Masz tylko piłeczkę, a nie - jesteś piłeczką... Ja byłam tym drugim, w dodatku obrzęki masakryczne, najgorsze uczucie jak sąsiad Cię nie pozna - przerobiłam to :P

      Usuń