poniedziałek, 1 grudnia 2014

My week in photos part 3.

Nie mamy coś szczęścia. A to mnie dopada jakaś bakteria a to Julkę atakuje ból ucha. Staram się w tym wszystkim nie tracić optymizmu i cieszyć każdą drobną, miłą chwilą, gestem, wspólnym czasem. Są lepsze i gorsze dni, jak u każdego. Wczoraj jeszcze przesiąknięta byłam wyrzutami sumienia, że grudzień w tym roku nie przyniesie kalendarza adwentowego handmade, dziś z przyjemnością odpakowałam z J. czekoladkę z klasycznej, znanej mi z dzieciństwa wersji...witaj grudniu, będziesz wielki!


3 komentarze:

  1. i u mnie małe tłumaczenie brakiem kalendarza... Agu to za rok zróbmy razem, większa motywacja!;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne zdjęcia - jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kompletnie nie ma znaczenia czy handmde czy kupny, dla dzieciakow wazne, ze jest :)

    OdpowiedzUsuń