piątek, 31 stycznia 2014

M·A·C FANTASY OF FLOWERS

Podczas gdy u nas na próżno szukać słońca, firmy kosmetyczne już myślą o wiośnie. Pastelowe i wesołe kolekcje pomagają nam choć na chwilę oderwać się od ziemi i móc przenieść się wyobraźnią do ciepłych dni. 




Przepiękny ogród ze zniewalającym wachlarzem kolorów, odsłoni ukryte przyjemności wydobyte z delikatnych pastelowych pigmentów zaś iskrzący błyszczyk Cremesheen Glass zrosi nasze usta świetlistym blaskiem. Różowe odcienie eksplodują ze szminek, podczas gdy niebiańskie hybrydy mineralnych cieni do powiek Mineralize Eye Shadows, rozkwitają niczym kwiat w całej swojej doskonałości. Ślad pocałunku na policzku pozostawi pełen wdzięku i blasku róż Mineralize Blush, a żywe, kwitnące kolory Fluidline oraz lakiery do paznokci wniosą kwiecistą fantazję do życia.












Co sądzicie o M·A·C FANTASY OF FLOWERS
Macie ochotę na któreś pozycje? Mnie urzekły kolory lakierów do paznokci, pędzle, jestem także ciekawa jak sprawdzą się tusze do rzęs.  
Czytaj dalej »

środa, 29 stycznia 2014

Klasyka gatunku - Estée Lauder , Double Wear, Stay-in-Place Makeup SPF 10.

Podkład legenda. Albo się go kocha albo nienawidzi. U mnie happy end. Z podkulonym ogonem znów go niedawno zakupiłam. Muszę przyznać - mam skórę niezwykle kapryśną, świecę się już godzinę po nałożeniu podkładu i niedługo muszę czekać aż zacznie on zanikać i mazać się w okolicach nosa i innych innych częściach twarzy. Codziennie po kilku godzinach od zrobienia make-upu byłam zła, iż mimo starania efekt nie był widoczny. Nie była to często kwestia złej jakości podkładu a zwyczajnie kiepskiego dopasowania do mojej cery. Ponieważ jest zima i nie lękam się  zapchania skóry (czego obawia się wiele antyfanek tego podkładu), sięgnęłam po raz kolejny po DW. 


Długotrwały podkład, przez 15 godzin zapewnia świeży i naturalny wygląd, bez względu na pogodę i twoją aktywność. Nie zmienia koloru, nie zostawia smug i śladów na ubraniu. Teraz gładka cera, którą widzisz rano, pozostaje z tobą przez cały dzień.
Podkład zapewnia średnie krycie (lub wyższe w zależności od ilości nakładanych warstw) i naturalne, półmatowe wykończenie.
Beztłuszczowy, niekomedogenny, bezzapachowy, testowany dermatologicznie.


Zrozumiałam, że sedno tkwi w odpowiedniej aplikacji. To od metody nakładania zależy czy zrobimy sobie na twarzy maskę czy nie. Dla mnie nieodłącznym elementem tego podkładu jest jajko BB. Już niewielka ilość wylana na dłoń i nałożona jajkiem daje piękne wyrównanie i wykończenie jakie lubię - zakrywa niedoskonałości, nie tworzy jednak efektu skorupy na buzi. Efekt jest półmatowy - co według mnie ciężko uzyskać innymi podkłądami. Bardzo ważne by dobrać odpowiedni odcień. Posiadam kolor 1W1 Bone, jako posiadaczka cery jasnej, zaczerwienionej, z tendencją do lekko pękajacych naczynek poszukuję ciepłych tonów, które w Bone są zdecydowanie widoczne. Odcień wypada na buzi bardzo naturalnie i promiennie.
Podkład może wysuszać, nawet cerę mieszaną, należy ją więc systematycznie nawilżać i problem nie powinien występować. Przy ilości jaką nakładam na buzię nie zauważyłam zapchania, co często jest DW zarzucane. Żaden inny podkład nie trwa na mej buzi tak długo i co ważne tak miło dla oka. Nawet po kilkunastu godzinach nie czuję się przerażona spoglądając w lustro. Widzę, że nie jest to świeży makijaż, jednak nadal tkwi na mojej buzi - razem z różem i innymi kosmetykami, które nałożyłam. 
Podsumowując - jest to mój nr 1. Jestem zachwycona odcieniem, konsystencją i kryciem - które uwaga - można budować! Jestem w stanie przełknąć brak pompki i wysoką cenę w zamian za jakość, którą widzę na swej buzi.


Należycie do fanek Double Wear czy wręcz przeciwnie? Dajcie koniecznie znać, jestem ciekawa jak wygladają proporcje. Mimo, że ten podkład to temat rzeka, chętnie wymienię opinie!




Czytaj dalej »

wtorek, 28 stycznia 2014

4/52

Z opóźnieniem ale dołączamy do Projektu 52! Zaczynamy od nr 4 (zaległe 3 zdjęcia postaram się uzupełnić jak najszybciej). Jeden rok, 52 portrety swojego dziecka, cotygodniowa publikacja jednego najlepszego zdjęcia. Dzisiejsze powstało spontanicznie i bez żadnego przygotowania, chyba o to w tym chodzi. Julia w jednym ze swoich żywiołów, od razu dementuję - komórka nie jest Jej jedyną aktywnością :).


Czytaj dalej »

LIFE LATELY, ACORDING TO MY PHONE PICTURES - 24.



1. Pobudka ciała czas start.
2. Emocje, oj były emocje...
3. Nieśmiały śpioch.
4. J. i Król Teodor we własnej osobie.
5. Grzanie stópek.
Czytaj dalej »

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Czy regularnie odwiedzasz agathalover.com? Wygraj błyszczyk Dior!

Dziś postanowiłam zorganizować coś dla regularnych czytaczy www.agathalover.com. Tym razem nieco inna forma, mam nadzieję, że będzie dla Was miła i przyjemna.

Warunki jakie należy spełnić aby wziąć udział:
  • Pozostaw zgłoszenie udziału w konkursie w komentarzu pod tym wpisem.
  • Polub profil agathalover na FB oraz udostępnij zdjęcie konkursowe na swojej tablicy na FB  lub blogu z linkiem do www.agathalover.com.
  • Prześlij odpowiedz na poniższe pytania na adres mailowy agata.kochanek@gmail.com w tytule wpisując konkurs DIOR, do dnia 30 stycznia 2014, do godziny 23:59 
  1. Jaką wymarzoną pomadkę (marka) otrzymałam z okazji ostatnich urodzin? 
  2. Jaki róż króluje ostatnio na moich policzkach?
  3. Jaki kosmetyk nowej polskiej marki stał się moim ulubionym nawilżaczem?
  4. Ile lat ma Julia? :)
  5. Gdzie tworzy się moja 'rama oka'? (nie mam na myśli dokładnego adresu a nazwę firmy/markę) 

Czytaj dalej »

niedziela, 26 stycznia 2014

M·A·C Oval 3 Brush.

Ostatnie tygodnie to toczące się dyskusje na temat nowości marki M·A·C, kolekcji M·A·C Masterclass Brush Collection. Sama w dyskusji postanowiłam nie brać udziału dopóki sama ich nie spróbuję. Przyznam się, że w momencie rozpakowania paczki z pędzlem siostra uprzedziła mnie, że seria ta nie cieszy się raczej dobrą opinią i pokazała mi filmik ulubionego makijażysty, który po użyciu Oval  3 był mocno skrzywdzony. Pędzelek nie nałożył dobrze cienia, nie wspominając o tym, że absolutnie nie radził sobie z blendowaniem. Filmik obciął mi skrzydła, zdążyłam już pomyśleć do jakich innych czynności wykorzystam ten niespotykany w kształcie pędzelek. Nadeszła niedziela, dzień wolny i pomyślałam dlaczego nie? Nie jestem mistrzynią makijażu oka i blendowania, wybrałam więc łatwy, niezbyt ciemny cień by sprawdzić jak radzi sobie Oval 3. Nakładany nie w załamaniu spisał się z paletką M·A·C Veluxe Pearlfusion Shadow: Presh Out - Phresh Outbardzo bardzo dobrze. Nie miałam większych problemów, ale muszę przyznać, że nie dałam mu zbyt trudnego zadania. Będę się więc bacznie mu przyglądać i dojrzewać do trudniejszych prób :).







Oval 3 - pędzel w kształcie wydłużonego owalu z lekko spiczastym czubkiem. Zastosowanie: do cieniowania, do blendowania cieni do powiek, do aplikowania podkładów, korektorów oraz pudrów w miejscach trudniej dostępnych (np.: kąciki nosa). Dobrze nakłada się nim kremowe i pudrowe cienie, korektory, prasowane i sypkie pudry.










Czytaj dalej »

sobota, 25 stycznia 2014

MAC Extra Dimension Blush - Autoerotique.

Extra Dimension Blush to róże z pięknej kolekcji Magnetic Nude z pryzmatycznymi refleksami w pięciu migocących kolorach. Gama efektów od czystego, krystalicznego i jasnego po mocno połyskujące metaliki. Pozostaje na ustach do 6 godzin. Odcień Autoerotique to brudny koralowy róż o satynowym wykończeniu. Dokładnie takiego brakowało w mojej kosmetyczce, tym bardziej, że nie pęka ona w szwach z nadmiaru tego kosmetyku. Róż jest miękki i łatwy w aplikacji. Bardzo dobrze można budować nim nasycenie koloru, absolutnie nie zrobimy sobie nim krzywdy.  Odcień jest idealny - nie za mocny, świeży, bardzo lubię lekki połysk jaki zostawia, bez bycia za bardzo sparkly. Mam nadzieję, że użyłam go dostatecznie dużo żebyście zobaczyły jego efekt. Twarz wygląda blado, nie konturowałam jej by jak najlepiej było widać Autoerotique. Na kościach użyłam odrobinę High Beam Benefit






Róż spodobał mi się na tyle, że intensywnie myślę o rozświetlaczu z tej samej kolekcji.






Czytaj dalej »

czwartek, 23 stycznia 2014

Nowości M·A·C Cosmetics.

Dziś do moich zbiorów trafiły dwa kosmetyki z przepięknej kolekcji Magnetic Nude oraz pędzelek Oval 3 z serii MAC Masterclass Brush Collection. Koralowego różu szukałam długo, Autoerotique wydaje się być idealny.  Jak niedawno wspominałam Fluidline to kosmetyk za którym przepadam, tym razem do kosmetyczki dołączył odcień o tajemniczej nazwie Our Secret. Pędzelek Oval 3 to dla mnie póki co dziwoląg o przepięknej linii. Czy go ujarzmię? Okaże się niedługo :).

Polujecie lub zakupiłyście coś z nowym kolekcji? Dajcie koniecznie znać! Słyszałam, że rozświetlacz Superb robi furorę!







Czytaj dalej »

wtorek, 21 stycznia 2014

LIFE LATELY, ACORDING TO MY PHONE PICTURES - 23.


1. Orientalny stwór.
2. Zbawiciel ostatnich dni.
3. Benefitowy relaks.
4. Śpiąca gwiazda.
5. Weekendowo pożywnie.

Co u Was?  
Czytaj dalej »

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Nuxe Reve de Miel Lip Balm.

Tak jak wspomniałam na profilu FB, balsam Nuxe dołączył do mej kosmetyczki i niemal natychmiast zdetronizował wszystkie inne specyfiki do ust. Nie boję się przyznać, że jest to według mnie najlepszy pielęgnacyjny specyfik w swej kategorii jaki miałam. Nie wyobrażam sobie już, że mogłabym nie być w jego posiadaniu.
Balsam do ust Reve de Miel to ultraodżywczy, naprawczy balsam do ust i okolic ust z miodem i olejkami roślinnymi z róży piżmowej i słodkich migdałów, masłem karite oraz witaminą E.
Skoncentrowane składniki sprawiają, że usta - nawet najbardziej spierzchnięte - stają się delikatne, miękkie i doskonale gładkie.





Balsam przepięknie pachnie cytrusami i miodem. Konsystencja wydaje się być mocno zbita, jednak produkt pod wpływem ciepła naszego ciała mięknie i bardzo zgrabnie daje się nałożyć na usta. Nawilżenie i odżywienie jest wyczuwalne przez bardzo długi czas. Kosmetyk bardzo dobrze radzi sobie z wiatrem i mrozem, jest także bardzo dobrą bazą pod bardziej ozdobne produkty do ust. Słoiczek Reve de Miel jest spory i przy wydajności jaką wykazuje wydaję się starczać na wiele miesięcy. Warto zainwestować w niego ok 35,00 zł, choć można zdobyć go na promocji za mniejszą cenę. Myślę, że dużo lepiej mieć jeden sprawdzony kosmetyk niż kumulować w torebce dziesiątki sztyftów, mazideł, masełek, które wcierane wiele razy w ciągu dnia nie robią praktycznie nic.

Macie w swoich torebkach balsam Nuxe? Jeśli nie, czujcie się skuszone, warto!
Czytaj dalej »