poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Romper Room - jasny róż idealny?

Romper Room to jeden z dwóch lakierów marki Essie jakie wrzuciłam do koszyka podczas tegorocznych Targów. Nastawiona na lato postawiłam na pastele. Romper Room skojarzył mi się z ukochaną Ginzą, nieco bardziej zabielony zrobił na mnie równie duże wrażenie. Jako pierwszy trafił dziś na moje paznokcie. I tutaj nastąpiło pierwsze porównanie wersji standardowej z profesjonalną. Oj ale tęsknię za grubym pędzlem! Albo wersja Professional Application jest mniej udana albo to kwestia przyzwyczajenia. Dużo trudniej przychodziło mi wyczucie ilości jaką powinnam nabrać, cienki pędzelek zupełnie inaczej pije zawartość buteleczki. Do efektu na zdjęciu niezbędne były dwie warstwy, druga ładnie wyrównała kolor i w pełni wystarczyła do pełnego krycia. Osobiście oprócz konkretnych kolorów (które czasem nieznośnie barwią moje paznokcie), wiosną i latem bardzo lubię zabawę z pastelami. Romper Room dla tych z Was, które także lubią jasne odcienie będzie idealny. 





Jestem bardzo ciekawa czy miałyście okazje porównać obie wersje lakierów Essie i jakie macie wrażenie? W zapasie mam jeszcze Find Me An Oasis a słyszałam, że lubi płatać na paznokciach niezłe figle. Przy Romper Room mogę przyczepić się jedynie do komfortu nakładania, chcę jednak wiedzieć czy sama miałam takie przygody czy może myślicie podobnie?

Czytaj dalej »

LIFE LATELY, ACORDING TO MY PHONE PICTURES - 30

To był tak przepyszny weekend, że na samą myśl cieknie mi ślinka. Po sobotnich Targach Beauty Vision, na których to cała nasza babska grupa okazała się konkretna i prężna, udałyśmy się na babskie ploty w przemiłych okolicznościach naszego miasta. W niedzielę nastąpił niemały replay, w nieco innym towarzystwie ale było tak samo smacznie. Jedno jest pewne - grzanki i bagietki z Werandy mogłabym jeść każdego dnia, a ich tort bezowy zmieszczę nawet jak pęknę :).


1. Brie+bekon+miód = Love
2. Weranda <3
3. Niebo w gębie.
4. Targowe łupy.
5. LoveLatte.
6. Beza dobra na wszystko! 
7. Koktajlover :)



Czytaj dalej »

niedziela, 27 kwietnia 2014

Love at first sight part 1 - MAC Proenza Schouler - Sunset Beach.

Dzisiejszym wpisem zamierzam zapoczątkować nowy cykl. Zdarza Wam się zakochać w czymś bez pamięci? Bez sprawdzenia tego na żywo? Tylko na podstawie zdjęć produktowych i zdjęć zakupów koleżanek blogerek? Mi nie zdarza się to często, w przypadku Sunset Beach nastąpił wyjątek. Fakt, że róże z kolekcji MAC Proenza Schouler rozchodziły się w wielu krajach jak ciepłe bułki i zapanował nad nimi niezły amok podsyciły moją chęć posiadania. Gdy nadarzyła się okazja i przyjazna dusza zaproponowała pomoc przy zakupie, nie wahałam się zbyt długo. W kolekcji najchętniej posiadałabym oba odcienie w kolekcji, jednak zdrowy rozsądek pomógł mi pozostać jedynie przy wersji różowej. Pierwsza plotka głosiła, że róż może być nieco tępy i sprawiać problemy przy nakładaniu, czym się nieco zmartwiłam. Już pierwsze użycie rozwiało wątpliwości - Sunset Beach idealnie współpracuje z moimi pędzlami i daje prawdziwie fantastycznego, wakacyjnego rumieńca. Obiecuję, że nie będziecie czekać długo na zdjęcia jego na mej buzi!









Macie takie kosmetyczne miłości od pierwszego wejrzenia? Co było ostatnim kosmetykiem z tej kategorii? Podzielcie się! Może też oszalałyście na punkcie kolekcji  Proenza Schouler? (tak, szukam rozgrzeszenia :))
Czytaj dalej »

wtorek, 22 kwietnia 2014

Estée Lauder - Bronze Goddess.

Chciałabym pokazać Wam dziś najpiękniejszą letnią kolekcję jaka wpadła w moje dłonie. Jest tak cudowna, że uwierzcie mi - czuję się zbyt onieśmielona by zacząć ją używać. Mam wrażenie, że jestem cała za mało - za mało przygotowana, opalona i ładna by zaprezentować Wam wdzięk tych kosmetyków :). A poważnie - nie mogę doczekać się aż na opalonych dłoniach pięknie odbijać będzie nudziak Bare, usta ożywi soczysty wakacyjny Mandarin i zacznę bawić się paletką The Nudes Eyeshadow Palette, którą śmiało mogę określić jako najpiękniejszą w moich zbiorach. 












Co sądzicie o uwodzicielskiej kolekcji Bronze Goddes? Mnie porywa całkowicie i jak się tylko nieco zarumienię - obiecuję w niej pokazać.
Czytaj dalej »

czwartek, 17 kwietnia 2014

Powerful Blond.

No i stało się. Znów blond pełną parą. Kilka nocy pod rząd o tym myślałam, nagle impuls i nie było odwrotu od wizyty u fryzjera. Teraz odwiedziny u niego będą musiały być bardziej regularne, ale jestem szczęśliwa i pełna energii. Jednak uroda ma współgra zdecydowanie bardziej z jasnymi odcieniami na głowie i to się czuje. Obojętnie jak bardzo chciałabym mieć oliwkową cerę, piękne ombre na ciemnych włosach i większe usta, tak nie jest i najlepiej podkreślać to co ma się fajne, o! Przy nowym odcieniu włosów bardzo chętnie podkreślam usta, a w tej roli najpiękniej sprawdza się obecnie Powerful od Estée Lauder. Ta nazwa to w tym przypadku chyba nie zbieg okoliczności :).






Szykujecie na wiosnę jakieś zmiany?
Czytaj dalej »

LIFE LATELY, ACORDING TO MY PHONE PICTURES - 29


1. Najpiękniejszy Bare od EL.
2. Najpiękniejsze włosy mojej córki.
3. Wakacje w skrzyni.
4. Wyjątkowy Tom w wyjątkowej roli.
5. Znów blondze i dobrze mi tak.
Czytaj dalej »

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

3 lata bloga! Wygraj pomadkę od Estee Lauder!

Poniedziałek nas nie rozpieścił. Poznań z każdej strony oplotły chmury i na próżno było wykukiwać poprawy. Nie jest to jednak ważne, bo blog obchodzi dziś już nie tak skromne...3 lata! Ponieważ wiem jak ważny jest energetyczny kop, daję go Wam w postaci przepięknej, soczystej pomadki od Estee Lauder. Radość trzeba mnożyć, a co!

Wystarczy, że będziesz zaglądać do mnie i zostawisz pod tym postem swoje zgłoszenie a zdobędziesz szansę na wygranie pomadki w cudownym odcieniu Impassioned <3



Zabawa potrwa do piątku, 18.04.2014 r. do północy. Wyników szukajcie w świąteczną sobotę tutaj i profilu bloga na FB! Osoba, która zostanie wylosowana otrzyma przesyłkę tuż po Świętach!

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

DZIEWCZYNY, dziękuję za tak liczny udział w konkursie! Jesteście niezastąpione. Pod postem otrzymałam poza tym tyle ciepłych słów, że gdy mam chwile kryzysu, zaglądam do niego ponownie. Uroczyście ogłaszam, że soczysta i piękna pomadka trafia do rąk JuicyBeige
Ślij szybciutko dane do wysyłki!  
Czytaj dalej »

piątek, 11 kwietnia 2014

Czym pachnie moja wiosna part 1.

Dawno nie pisałam o ulubionych woniach jakimi się otaczam a sama takie wpisy bardzo lubię. Dziś o perfumach, które są obecnie moimi naj. Po zimie starałam się wychodzić z ciężkich zapachów, choć takie gdy mam odpowiedni nastrój także stosuję. 
DKNY Be Delicious Fresh Blossom Skin Nawilżająca Woda Toaletowa to zdecydowanie taki wiosenny delikatniak. Doskonały na dzień, przyjemny, nieinwazyjny. Jeden z tych idealnie stworzonych na tę porę roku, kiedy ma się ochotę na zapach kwiatów i owoców. W tej dziedzinie DKNY jest moją ulubioną od dawna. Jeśli w głowie pojawia się pojęcie świeży letni zapach, od razu to właśnie ta marka przychodzi mi na myśl. Oczywiście czasem jestem typową kobietą - strasznie zmienną i miałabym ochotę wypróbować dla kontrastu np. Toma Forda i Jego Velvet Orchid, ale to już chyba nasza domena.



Innowacyjna i pierwsza w swoim rodzaju Nawilżająca Woda Toaletowa, która ma za zadanie dostarczać dodatkowych korzyści skórze. Skomponowany na bazie ekskluzywnego kompleksu Apple Fusion i składników pielęgnujących skórę, odżywia, zapewnia nieodparte pobudzenie skóry oraz poprawę jej wyglądu. Skóra staje się gładka w dotyku, nawilżona i ma bardziej promienny wygląd.





Nutami głowy DKNY Be Delicious Fresh Blossom Skin są grejpfrut, liść czarnej porzeczki i morela; nutami serca są konwalia, jaśmin i róża; nutami bazy są nuty drzewne i czerwone jabłko.



Lubicie zapachy sygnowane DKNY? Macie swoje ulubione letnie pozycje?


Czytaj dalej »

środa, 9 kwietnia 2014

Kraina M∙A∙C Playland

Jedną z najbardziej wyróżniających się nadchodzących kolekcji jest moim zdaniem 
M∙A∙C Playland


To fantastyczna kraina, gdzie wiosna staje się wspaniałą trąbą powietrzną dla kreatywności i rozrywki. Cieszmy się soczystymi odcieniami pomadek i błyszczyków w żartobliwych odcieniach róży, genialnych purpurach i lśniących koralach. Bawmy się na karuzeli kolorów Casual Colour pomiędzy neonowym pomarańczem, a gorącym różem. Pigmenty oferują obietnicę odpoczynku i radości, a kredki Chromagraphic Pencil dodają kaskadę najzabawniejszych kolorów w tym sezonie.








Kolekcja limitowana dostępna od maja 2014 w salonach MAC: Warszawa, Złote Tarasy, Galeria Mokotów oraz na www.maccosmetics.pl

Co sądzicie? Ja tak jak nigdy głodna jestem w tym sezonie koloru i to właśnie one kuszą mnie najbardziej! 
Czytaj dalej »

wtorek, 8 kwietnia 2014

Estée Lauder Clear Difference Advanced Blemish Serum.

Jakiś czas temu nie miałam zbyt dużej styczności z pielęgnacją z wysokiej półki. Wybierałam raczej produkty drogeryjne lub apteczne. Ponieważ moja cera mimo wieku dalej bywa problematyczna,  od niedawna z wielką chęcią próbuję kosmetyków droższych. Nie upieram się oczywiście, że wpływają one korzystniej na stan cery, czytałam wiele opinii, że jest wręcz przeciwnie. Jest to jednak sprawa bardzo indywidualna, dlatego z dużym zapałem zabrałam się za używanie Estée Lauder Clear Difference Advanced Blemish Serum. 


Produkt powstał w oparciu o nowatorską technologię Triple Action Clarity Technology, zwalczającą problem wyprysków u źródła i minimalizującą ich częstotliwość i dokuczliwość. Łagodna dla skóry formuła skutecznie zapobiega powstawaniu zmian skórnych i reguluje poziom błyszczenia się skóry, ograniczając równocześnie widoczność porów. Serum nawilża skórę, nie podrażnia jej – jest wystarczająco łagodne, by umożliwiać codzienną aplikację. W wyniku jego stosowania skóra staje się dużo czystsza, świeża i idealnie gładka. Lekka, jedwabista, wygodna w użyciu płynna formuła zawiera delikatnie aromatyzowaną mieszankę roślinną o zapachu odświeżającej mięty i eukaliptusa.
 
 
Faktycznie serum jest niezwykle delikatne i łagodne. Bardzo przyjemnie i świeżo pachnie a aplikacja go przed makijażem należy zdecydowanie do przyjemnych momentów dnia. Serum nie zapycha, bardzo dobrze nawilża, szybko się przy tym wchłaniając. Jest to obecnie najlepsze serum jakie mam, dodatkowo stworzone jakby ktoś dokładnie wysłuchał potrzeb mojej skóry. Tak jak niedawno pisałam o wielkiej niesforności swojej cery na wiosnę, tak na ten moment (tfu tfu odpukać) problem ustał. Udało mi się wypracować pielęgnację dla siebie i coraz lepiej rozpoznaję potrzeby własnej skóry (że też musiało minąć prawie 30 lat!).
 


 
Korzystacie z pielęgnacji od Estée Lauder? Lubicie inne wysokopółkowe produkty? A może wystarczają Wam kosmetyki dużo tańsze, drogeryjne? Podzielcie się koniecznie swoimi doświadczeniami. Sama mieszam produkty różnych marek w swojej kosmetyczce, dlatego ciekawa jestem Waszych opinii!



Czytaj dalej »