środa, 21 maja 2014

Clinique - Concrete Jungle

Latem ciągnie mnie do totalnie różnych odcieni na paznokciach. Jestem teraz jeszcze bardziej humorzasta niż jesienią. Czasem mam ochotę na soczystości - czerwienie, głębokie maliny, mieszanki tych dwóch odcieni. Bywa też tak, że uwielbiam na swoich paznokciach kolory z pozoru infantylne - jak np. rozbielone, brudne róże. Kolejną grupą są lakiery jasne - wszelkie odmiany bieli, jasnego beżu, kości słoniowej. Do tej kategorii należy Concerete Jungle marki Clinique. W buteleczce odcień wydaje się mało interesujący, niepozorny, na paznokciach nabiera jednak nowego życia. Czuję się w nim doskonale a taki manicure zbiera wśród otoczenia sporo komplementów i zapytań co to za marka odcień. Concrete Jungle to niby nudziak, jednak z nutką szarości, która ciekawie przełamuje kolor i sprawia, że dłonie nie wyglądają jak w wielu nudziakach - trupio. Lakier pięknie błyszczy i daje pełne krycie przy dwóch warstwach. Nie zwracajcie proszę uwagi na skórki, od jakiegoś czasu staram się ich nie wycinać i nie są jeszcze w takiej kondycji jak bym chciała.








 
Clinique A Different Nail Enamel marki Clinique to seria lakierów stworzonych dla skóry wrażliwej. Wiele z nas nie zdaje sobie sprawy , że lakiery mogą nas uczulać i podrażniać.
Clinique stworzył 12 klasycznych kolorów wśród których każdy wrażliwiec znajdzie coś dla siebie.

Miałyście okazję używać lakierów tej marki? Macie ulubione odcienie? Ja posiadam jeszcze dwa i na pewno je Wam niedługo pokażę!
Czytaj dalej »

poniedziałek, 19 maja 2014

Ukochana zabawka lat 90 powraca!

Jeśli obserwujecie mój profil na Instagramie, doskonale wiecie, że od kilku dni jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch jajek, które z siłą gromu przypomniały mi czasy szkoły podstawowej i beztroskiego dzieciństwa. Pamiętam jak dziś gdy na lekcjach dokarmiałam rosnące stwory, bojąc się, że umrą z głodu. Gdy mania jajek ogarnęła szkołę na szerszą skalę i zaczęły się zakazy przynoszenie ich do szkoły, jajo lądowało w torebce mamy z instrukcją jak ma się nim zajmować. Jeśli myślę o najfajniejszych zabawkach/zajęciach tamtych lat to Tamagotchi jest w czołówce, zaraz obok duń, karteczek, hopisów i jojo. To były czasy - dużo bardziej ubogie w wybór, mam jednak do nich wielką słabość. W najbliższym czasie opowiem Wam jak od tamtych lat zmieniło się Tamagotchi, jakie są nowe możliwości jajka i czego może nauczyć ono nasze pociechy. Intensywnie od kilku dni testujemy z Julką poniższy retro-duet. Moja mina, kiedy podczas jednej z nowych funkcji - BUMP postać z jednego jaja poszła odwiedzić drugą, usiadły razem przy stole i zjadły truskawki, bezcenna! 




Czytaj dalej »

czwartek, 15 maja 2014

Letnia kolekcja Michaela Korsa w codziennym makijażu.

Jeśli obserwujecie bloga, doskonale wiecie, że od jakiegoś czasu jestem szczęśliwą posiadaczką kilku przepięknie opakowanych kosmetyków MK. Czy zawartość okazała się równie udana? Na pewno jest nasycona, niezwykle wakacyjna i kusząca. Co więcej? Markę tę znamy głównie z owianych legendą, różnych modelek torebek. Sama się takowej jeszcze nie doczekałam, zaczynam więc naszą znajomość jak na profil bloga przystało od kosmetyków :).



Pierwszym kosmetykiem, który mnie zachwycił jest Bronze Powder - przysięgam - skarb! To bronzer, róż i rozświetlacz w jednym. Cóż za oszczędność czasu przy jednoczesnym pięknym wykończeniu. Odcień, który posiadam - Sexy Flush ma za zadanie imitować delikatną opaleniznę, nadając jednocześnie skórze zdrowy różany połysk. Nie za miękki - logo MK po wielodniowym mazaniu po nim pędzlem pozostaje bez zmian, nie za twardy - nie ma absolutnie żadnego problemu przy nakładaniu. Występuje w trzech odcieniach, według mnie każdy z nich jest piękny! Bronze Powder od MK używam od dnia wypróbowania codziennie.





Kolejną udaną pozycją jest lakier do paznokci, określany mianem szkarłatnej czerwieni o nazwie Sexy Sensation. Czerwień jest faktycznie piękna, nasycona, bardzo błyszcząca. Bardzo żywa ale jednocześnie nie zbyt jaskrawa. Klasyczna i idealna na każdą porę roku. 



Pomadka Sexy Bombshell i błyszczyk Sexy Siren to kosmetyki, które się doskonale uzupełniają. Pomadka określana jest jako wyrazista, intensywna czerwień, osobiście widzę w niej też sporo maliny. Siren to natomiast połyskliwa czerwień z dodatkiem elektryzującej fuksji. Lepiej bym tego nie określiła. Bardzo cieszy mnie fakt, że oba odcienie to mieszanka czerwieni i różu. Na samą czerwień decyduję się rzadko, jest ma jednak domieszkę fuksji, podchodzę do tematy dużo odważniej. 



Uwierzcie mi, że złapanie prawdziwych odcieni na zdjęciu okazało się niezwykle trudne. Wydaje się to być trudne samo w sobie, dodatkowo światło płatało niezłe figle.
Który z kosmetyków najbardziej przypadł Wam do gustu? Miałyście styczność z kosmetykami MK? Możecie zobaczyć je w wybranych salonach Douglas oraz online w ich sklepie internetowym.


Czytaj dalej »

środa, 14 maja 2014

100 Happy Days.

To nie nowość, że blogowa imienniczka ma daje początek fajnym inicjatywom. Być może zjawisko Happy Days krążyło już wcześniej, ale to właśnie u Agaty zetknęłam się z nim po raz pierwszy. Papugować chciałam od razu, bo fajnie tak odliczać i wrzucać swoje szczęśliwości, ale się wstrzymałam. Do Agathalover: 100 Happy Days. Day 1 pasowało mi tylko jedno zdjęcie, z którego opublikowaniem ze względu na świeżość i delikatność tematu jakiś czas się wstrzymywałam. Nie wiem czy dziś jest dobry dzień, sprawa dalej jest na wczesnym etapie, stawiam jednak na spontaniczność i szczerość. To zdjęcie wytłumaczy też Wam moją aktywność tu, która nie oszukujmy się - jest ostatnio na bardzo średnim poziomie. Przydadzą mi się Wasze ciepłe myśli :).


Pobawicie się ze mną? Może 100 Happy Days w Waszym wykonaniu? Jakie będzie Wasze pierwsze zdjęcie? Daje kolejny element  łańcuszka, bo takimi optymistycznymi inicjatywami warto się dzielić i je pomnażać...zaglądajcie koniecznie na mój Instagram, codziennie pojawiać się będzie nowe foto w temacie 100 Happy Days. Jeśli nie macie profili Instagramowych, może zapoczątkujecie serię na blogu? Albo we własnych folderach, co co 100 dniach stworzy piękny album?
Czytaj dalej »

czwartek, 8 maja 2014

Michael Kors w najpiękniejszym wydaniu.

W kosmetycznych propozycjach od Michaela Korsa po oczach bije złoto, przepych i ekskluzywność. Nie lubię tych cech w każdej formie, jednak Michael jest w tym mistrzem. Mam wrażenie, że doskonale wie jakich odcieni użyć, ile ciężkości dodać każdemu z opakowań i jak je przyozdobić by były bogate ale jednocześnie nie tandetne. Teraz zaczynam rozumieć wielokrotnie powtarzane przez siostrę Micheal to Michael. Do mojej kosmetyczki dołączyły propozycje niezwykle intensywne, soczyste, wakacyjne! Kiedyś pewnie postawiłabym na wersje dużo bardziej delikatne, w odcieniach nude, na to lato jednak mam ochotę na kolor i jeszcze raz kolor. Może też nieco do niego dojrzałam?
Nie mogę obiecać Wam kiedy poniższą kolekcję zobaczycie z jeszcze bliższej odległości, sama mam bowiem opory przed jej używaniem. Wszystko jest tak przepiękne, że zwyczajnie boję się zapaćkania i zamazania napisu, który widnieje nawet na pomadce - perfekcja w każdym calu. Nie sądzę by ktokolwiek był w stanie oprzeć się tej kolekcji, mam rację?


















Czytaj dalej »

wtorek, 6 maja 2014

Moje pielęgnacyjne hity Clinique.

Z propozycji marki Clinique korzystam od czasów mocno młodzieńczych. Wtedy na topie były głównie 3 kroki Clinique. Teraz nieco zmodyfikowałam swoją pielęgnację i jeśli chcecie wiedzieć z jakich kosmetyków korzystam posiadając cerę mieszaną w kierunku tłustej z tendencją do rozszerzonych porów ale także czasem miejscowego przesuszenia - zapraszam do lektury. 
Na wstępie zaznaczę, że markę Clinique bardzo cenię za rozbudowany wybór pozycji do cer z różnorakimi problemami, które niejednokrotnie się nakładają. Mam wrażenie, że dermatolodzy marki doskonale zdają sobie sprawę z czym borykają się kobiety XXI wieku.


Liquid Facial Soap
Pierwszy krok w Systemie 3 Kroki. Wiedza dermatologów Clinique pozwoliła zamknąć mydło Facial Soap w płynną formułę. Oczyszcza nie pozbawiając skóry ochronnej bariery lipidowej. Przygotowuje skórę na złuszczające działanie Clarifying Lotion. Wygodna pompka pozwala na użycie odpowiedniej ilości produktu.
Jest to świetny produkt myjący, który stosuję codziennie po demakijażu. Tworzy idealny duet z poniższym kosmetykiem.


Clarifying Lotion 3
Pomaga usunąć zanieczyszczenia, sebum, łuszczący się naskórek oraz pozostawia skórę czystą i promienistą. Blokuje niedoskonałości. Oczyszcza pory, dzięki czemu są mniej widoczne. Skóra staje się silniejsza, zdrowsza i pozostaje czysta na dłużej. Stworzony przez dermatologów - dostarcza komfort i nie wysusza skóry. 
Po zastosowaniu żadnego innego toniku czy płynu nie czuję by moja skóra była tak czysta. Minusem może okazać się dla niektórych dosyć mocny alkoholowy zapach, jeśli jednak na chwilę o tym zapomnicie, będziecie cieszyć się naprawdę oczyszczoną buzią. 



Pore Refining Solutions Stay-Matte Hydrator
Wyjątkowa pielęgnacja optymalnie minimalizująca i uelastyczniająca pory, absorbująca nadmiar wydzielanego serum, matująca cerę i zapewniająca jej optymalne nawilżenie. Acetyloglukozamina delikatnie złuszcza naskórek. Ekstrakt z Siegesbeckia Orientalis, określanej jako boska trawa, o właściwościach kojących troszczy się o rozszerzone pory, redukując nadmiernie wydzielanie serum, minimalizując tym samym błyszczenie cery i chroniąc ją przed zanieczyszczeniami, a pozyskiwana z soi lecytyna zapewnia jej odpowiedni stopień nawilżenia. Do stosowania rano i wieczorem.


Pore Refining Solutions Correcting Serum
Pore Resurfacing Complex natychmiast zmniejsza widoczność porów, szybko i delikatnie je oczyszcza i usuwa martwe komórki naskórka. Przywraca porom ich pierwotny kształt. Wzmacnia strukturę skóry i pomaga jej produkować zdrowsze komórki. Pory wydają się o połowę mniejsze.


Pore Refining Solutions Instant Perfector
Gładka, praktycznie nieskazitelna skóra z porami, które natychmiast po nałożeniu wydają się mniejsze o 50%. Naturalnie wyglądające, matowe wykończenie aż do 8 godzin. Kosmetyk jest odporny na pot i wilgoć. Dostępny w dwóch odcieniach lub jako Invisible Bright - produkt subtelnie rozjaśniający.
Perfector jest dopełnieniem pozostałych dwóch kosmetyków pomagających mi walczyć z rozszerzonymi porami. Nie używam go codziennie a bardziej na specjalne okoliczności kiedy chce by pory były minimalnie widoczne. 


Dramatically Different Moisturizing Gel
Nawilżający beztłuszczowy „napój" opracowany przez dermatologów Clinique, aby zapewnić optymalną równowagę nawilżenia skórze, która jest normalna na policzkach, ale tłusta w strefie T lub tłusta na całej powierzchni. Formuła beztłuszczowa zmiękcza, wygładza i udoskonala skórę.
Napój w przypadku tego kosmetyku to doskonałe określenie. Naprawdę zmiękcza i poi skórę, idealnie przygotowując ją pod makijaż. Mój nawilżający nr 1, który pamięta o tym, że zmagam się z tłustością skóry. 



Even Better Dark Spot Defense SPF45
Niewidoczny na skórze, w 100% fizyczny filtr przeciwsłoneczny, który pomaga zapobiegać powstawaniu przebarwień.
Dawniej tego typu kosmetyk mógłby dla mnie nie istnieć. Byłam młoda i nieświadoma, żeby nie napisać głupia. Teraz staram się pamiętać o ochronie SPF. 


Superdefense SPF 20 Age Defense Eye Cream
Dużo cieńsza i bardziej wymagająca. Mówimy o wrażliwej skórze wokół oczu. Ciągle mruga, uśmiecha się, jest przecierana. Tysiące razy dziennie. Ale działają na nią nie tylko te czynniki zewnętrzne, w tym środowiskowe, do których zalicza się styl życia. Badanie, które zostało przeprowadzone przez naukowców Clinique potwierdziło, że czynniki wewnętrzne również niszczą skórę, zmieniają jej wygląd na zmęczony i starszy.
Jest to świetny krem na dzień, dzięki któremu uzyskuję natychmiastowe rozświetlenie skóry wokół oczu. 


Moisture Surge Extended Thirst Relief
Nawilża , odświeża i łagodzi skórę przez 12 godzin. Może być stosowany w każdym momencie - pod lub na makijaż. Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. 
Posiadam miniaturę tej wersji i korzystam wtedy kiedy potrzebuję szybkiego i mocnego nawilżenia przy zachowaniu lekkości na buzi. Bardzo lubię i zastanowię się nad pełnowymiarowym opakowaniem. 


All About Eyes
Lekki krem pod oczy zmniejszający widoczność opuchnięć, cieni i drobnych linii. Kremowo-żelowa formuła sprawia, że makijaż oczu dłużej się utrzymuje. Do stosowania rano i wieczorem, pod oczy i na powieki. Przetestowany okulistycznie. 
Ponieważ posiadam miniaturkę tego kremu, używam go na zmianę z Superdefense SPF 20 Age Defense Eye Cream, z obu jestem bardzo zadowolona. Są przede wszystkim lekkie i nadają się pod makijaż, dlatego chętnie korzystam z nich na dzień.


Na wszystkie produkty warto zwrócić uwagę. Pomagają mi zachować skórę dobrze oczyszczoną i nawilżoną. Propozycja marki jest również bogata w pozycje dla delikatnych sucharków
Warto zaglądać do niedawno otwartego sklepu online, który co rusz zadziwia mnie fantastycznymi ofertami online. Żałuję, że zrobiłam zamówienie zanim do zakupów dodawana była urocza puszka z pięcioma miniaturami :).


Kolejny odcinek ulubieńców Cliniqe dotyczyć będzie makijażu i moich niezawodnych kosmetyków właśnie z tej kategorii.


Lubicie markę Clinique? Też jak żadna inna kojarzy się Wam z czystą skórą? :) Macie swoich ulubieńców? Koniecznie się nimi podzielcie!


Czytaj dalej »