wtorek, 8 grudnia 2015

Moje bardzo subiektywne propozycje upominków świątecznych.

Kimże byłaby blogerka bez takiego wpisu? Porankiem bez kawy, zimą bez śniegu, kobietą bez ukochanej szminki. Przybywam więc dziś z listą gadżetów przepięknych, udanych ale przede wszystkim sprawdzonych na własnej skórze.



Czytaj dalej »

wtorek, 1 grudnia 2015

Inteligentne kosmetyki? Rodzina Smart od Clinique.

Ostatnio skupiłam się na przedstawieniu serii kosmetyków  dla cery wymagającej, tłustej, skłonnej do zanieczyszczeń - czyli swojej. Czas to zmienić i zaproponować coś sucharkom (choć nie tylko!). W przypadku pozycji z dzisiejszego wpisu - bardzo zazdroszczę posiadaczkom cery suchej i mam wrażenie, że zamieniłabym się z nimi bez zawahania.


Czytaj dalej »

piątek, 27 listopada 2015

Estée Lauder Modern Muse Le Rouge.


Estée Lauder przedstawia nowe, śmiałe oblicze nowoczesnej kobiecości - Modern Muse Le Rouge – nowy zapach inspirowany nieco prowokacyjnym, choć nieodmiennie eleganckim wcieleniem współczesnej muzy. Le Rouge powstał z myślą o seksownej i pewnej siebie kobiecie, która kocha czerwień – barwę, która wyraża jej styl, nastawienie i niekwestionowaną charyzmę.

Czytaj dalej »

wtorek, 24 listopada 2015

ALPHA-H - mój sposób na skórę z niedoskonałościami.

Posiadaczki cer niedoskonałych, wymagających, tłustych, zanieczyszczonych doskonale wiedzą jak trudno jest znaleźć markę, która naprawdę się o nią zatroszczy. W swoim już nie tak krótkim życiu miałam do czynienia z naprawdę wieloma, z czego zaledwie garść nie tylko skórze nie szkodzi ale poprawia jej stan. 


Czytaj dalej »

środa, 18 listopada 2015

Michael Kors - White Luminous Gold.

Flakony w kształcie sztabek złota? Tak jest! Michaela Korsa do stworzenia nowej linii zapachów The Gold Collection zainspirował ten właśnie szlachetny kruszec. Moim faworytem z całej trójki zapachów jest wersja White Luminous Gold. Gdy rano kobieta budzi się pełna energii, sięga po białe złoto - uważa Michael Kors, wiec sięgam - bardzo często!



Czytaj dalej »

piątek, 13 listopada 2015

Jesienna kolekcja City Modern od Mary Kay.

Kolekcja City Modern, w edycji limitowanej, zawiera cienie o matowych i metalicznych odcieniach oraz szminki w pięknych, intensywnych kolorach. Dopełnieniem kolekcji są lakiery zarówno w  perłowym jak i matowym wydaniu. Kolekcja jest według mnie bardzo niepozorna.


Czytaj dalej »

czwartek, 12 listopada 2015

Piece of me #3.

Seria Piece of me doczekała się trzeciego odcinka! Biorąc pod uwagę moje wcześniejsze zapowiedzi i różne obietnice, jest w końcu powód do świętowania! Żeby nie wywoływać wilka z lasu, na tym zakończę te autokomplementy i przejdę do sedna. Dziś nieco inne wydanie Piece of me, mam nadzieję, że Wam się spodoba.  Tym razem zbliżenie na detal.


Czytaj dalej »

wtorek, 10 listopada 2015

Origins w Polsce!

Na Origins w Polsce czekałam bardzo długo. Jeszcze na chwilę przed pojawieniem się tej marki w naszym kraju, razem z siostrą kombinowałyśmy skąd ściągnąć kilka jej produktów do swoich kosmetyczek. 
Origins pochodzi z USA. Firma promuje piękno zewnętrzne i wewnętrzne.


Czytaj dalej »

wtorek, 3 listopada 2015

Piece of me #2

Dziś małe zbliżenie na mój makeup i niezwykłą fascynację ciemną szminką jaka zrodziła się w mojej głowie tej jesieni. Namiętnie poszukiwałam mocno nasyconego, ciemnego bordo z domieszką brązu i fioletu. Ciężko mi nawet określić ten kolor, bo wszystkie wariacje na jego temat robią na mnie wrażenie.


Czytaj dalej »

czwartek, 29 października 2015

SAMPAR - mój sposób na skórę z niedoskonałościami.

Dziś przedstawiam Wam SAMPAR, markę, którą zdecydowanie polecam do skóry wymagającej, z problemami a jednocześnie już całkiem dojrzałej. Taka kulminacja potrzeb sprawia, że naprawdę nie każda marka jest w stanie sobie z nimi poradzić, ba - jest tych marek na dłuższą metę niewiele. 
Przez czas kiedy mnie nie było miałam styczność z kilkoma naprawdę udanymi kosmetykami dedykowanymi cerze z niedoskonałościami i zdecydowanie połowa z nich występuje pod szyldem SAMPAR.

Markę poznałam całkiem dobrze, próbując większości jej produktów, chciałabym natomiast skupić się na tych, które są moim absolutnym numerem jeden i sprawiły, że moja skóra wygląda dużo lepiej. Już na wstępie zaznaczyć muszę, że za jakiekolwiek powodzenie procesów pielęgnacyjnych odpowiedzialna jest systematyczność i jeszcze raz systematyczność. Do tego spokój, czas i plan działania i naprawdę widać efekty. W dużym skrócie - kiedy przestałam kombinować i co co chwile nakładać na buzię nowe produkty, zobaczyłam namacalne efekty. 


Na największe wyróżnienie zasługuje Nocturnal Rescue Mask. To maska stworzona na moje największe bolączki. Przez całą noc wspomaga skórę i przyśpiesza jej proces regeneracji. Idealna do cery z niedoskonałościami, oczyszcza i wysubtelnia skórę. Skóra jest zmatowiona, pory zwężone, plamy pigmentacyjne i zaczerwienienia złagodzone. Rano naprawdę nie boję się tak bardzo patrzeć w lustro :). Dodatkowo maska pięknie pachnie a pojemnik z pompką jest bardzo wygodny. 

Top produktem do oczyszczania jest dla mnie Equalizing Foam Peel. To musujący peeling enzymatyczny bez ziarenek i żadnych barwników. Stosuje się go jak każdą inną maseczkę oczyszczającą, Złuszcza martwy naskórek i oczyszcza skórę. Skóra w ciągu dwóch minut zrzuca stary pancerz i jawi się w nowej odsłonie - ma przede wszystkim przepiękny kolor i blask. Equalizing Foam Peel w przeciwieństwie do Nocturnal Rescue Mask ma bardzo specyficzny, mocno ziołowy zapach.

Jeśli chodzi o ulubieńca na dzień, który dobrze przygotowuje buzię pod makijaż i sprawia, że nakłada się go bardzo komfortowo, to jest nim zdecydowanie So Much To Dew Day Cream. Mimo, iż mam cerę problemową, lubiącą zanieczyszczenia i niespodzianki, równie istotnym jak walka z tymi skłonnościami jest dla mnie nawilżenie. Osoby ze skórą tłustą często o tym zapominają. Doskonale o tym wiem, ponieważ sama tak robiłam. So Much To Dew Day Cream koncentruje wodę wewnątrz komórek. Wzbogacony został o innowacyjne składniki aktywne, zapewnia stałe nawilżenie skóry przez 24 godziny, chroni ją przed szkodliwym promieniowaniem UV i przywraca witalność.





Przedstawiłam Wam moje trzy typy, ale zaznaczyć muszę, że żaden z kosmetyków SAMPAR mnie nie zawiódł i nie okazał się bublem. Moja skóra znacznie mniej się przetłuszcza, jest uspokojona, pory zmniejszyły się (co nie znaczy, że ich nie ma niestety), znacznie rzadziej mam do czynienia z podskórnymi grudkami i krostkami. Marka nie jest tania, dlatego warto przemyśleć pielęgnację i postawić na początek na dwa, może trzy produkty.  Kosmetyki SAMPAR kupicie w sieci Sephora.

Jak już wiecie, jestem posiadaczką cery dosyć niesfornej i będę Wam chciała w najbliższym czasie przedstawić serie kosmetyków i marki, które taką skórę dobrze ujarzmiają. 

Znacie SAMPAR






Czytaj dalej »

wtorek, 27 października 2015

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta...STARLIGHT COLLECTION by OPI.

Być może kalendarze adwentowe na sklepowych półkach w październiku to dla mnie przesada, jednak zapowiedzi kolekcji świątecznych mogę oglądać duuuuużo szybciej! Tym bardziej takich kolekcji jak STARLIGHT COLLECTION by OPI. 

Tym razem na ten szczególny czas OPI stworzyło 18 limitowanych odcieni, które już na pierwszy rzut oka wydają się być oderwane od ziemi. Liczy się tylko blask i błysk, co czyni tę kolekcję bliską stratosferze. Paznokcie będą się mienić jak gwiazdy na czarnym niebie.

STARLIGHTS to nie tylko bogate i błyszczące odcienie, ale także nowe tekstury. Konfetti zanurzone w nieziemskich metalicznych kolorach dodają paznokciom trójwymiarowości. Dołączone do kolekcji ozdoby Swarovskiego, kryształowe i metalowe, dodatkowo udekorują każdy manikiur na wielkie wyjście.

Odległe gwiazdy i galaktyki teraz będą na wyciągnięcie ręki i to bez teleskopu. To będzie sezon na radykalny błysk!

Systematycznie będę dzielić się z Wami propozycjami na ten wyjątkowy czas. Co sądzicie o STARLIGHT COLLECTION? Ja obsesyjnie pożądam Guys&Galaxies! Marzy mi się taki odcień na paznokciach i ustach. Poza tym tak jak nie przepadam za lakierowym konfetti tak tutaj...tracę głowę i zdrowy rozsądek :).
























Czytaj dalej »

Piece of me.

Nie będę oszukiwać, prawie porzuciłam to miejsce. Poszło o brak światła, gładkiej ściany, metrażu. Oliwy do ognia dolał brak czasu i możliwości regularnego odwiedzania Warszawy a więc przegapianie wszelakich miłych okoliczności na które byłam zapraszana. Gdy cały dom wszedł w okres jesiennych chorób - jelitówek i innego ząbkowania, to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że prowadzenie bloga stało się w moim przypadku niemożliwe. Nie będę zaprzeczać, że to nie stado wymówek. Wiele z moich blogowych koleżanek jest tak zorganizowanych, że choćby armagedon nastąpił, pojawią się tu ze świetnym smoky eyes, dobrym tekstem, fajnymi inspiracjami. Mi tej organizacji zabrakło. Skończyła się wena i przede wszystkim radości. Zgubiła się gdzieś między pośpiechem, dniem codziennym a frustracjami. Do dziś. Odnalazłam ją chyba w tym samym miejscu gdzie widziałam ją po raz ostatni. Dopadł mnie głód kontaktu z Wami, pragnienie zdjęć, słów. Wracam, tak samo niedoskonała jak odeszłam. Jak widać - ściana się znalazła, fotograf też. Grunt to chcieć a ja chcę bardzo. Czuję, że bez tego zwariuję. Nie mając tej swojej niewielkiej twórczej przestrzeni czegoś mi ogromnie brakowało. 
Przepraszam za wszystkie niedopełnione obietnice, rozpoczęte cykle i słowa rzucane na wiatr. Strasznie mi ciążą...

Piece of me to nowy cykl. Kawałek mnie każdego tygodnia, żeby MNIE tu więcej nie zabrakło. Nie będę precyzować jak te wpisy będą wyglądać, bo sama nie wiem :). Moja pielęgnacja, mój makijaż, moje myśli, słabości, inspiracje, historie. Dajcie znać na co macie ochotę! 

Na zdjęciach mało poważna, codzienna i wygnieciona ja, lat 30, zdjęcia wykonała Julia lat 6. 







Czytaj dalej »

środa, 16 września 2015

Idealny duet dla mężczyzn od Eisenberg.

Gotowe na Dzień Chłopaka? Ja już jakiś czas temu zrobiłam swojemu prezent. Postanowiłam zadbać o dobrą pielęgnację skóry Jego twarzy, bo gdyby mógł - używałby tylko wody. Myślę, że tendencja ta jest powszechna i albo należy ją zaakceptować albo próbować delikatnie walczyć, jednak zdecydowanie nieinwazyjnymi metodami i kosmetykami. Robiąc zakupy wiedziałam, że muszę postawić na produkty nietłuste, szybko wchłaniające się, których używanie będzie niemalże niezauważalne. Postawiłam na markę Eisenberg i wybrałam:

Żel Dwa w Jednym Formula Trio-Molecular®

- Do Golenia i Mycia Twarzy
- Wszystkie Rodzaje Skóry & Broda

Czysta skóra: do codziennego mycia twarzy i golenia zarostu lub tylko jako kosmetyk myjący. Lekka, świeża konsystencja żelu sprawia, że golenie staje się łatwe, szybkie, kojące i komfortowe. Łagodne składniki myjące, tworzą delikatną pianę, nie powodując wysuszania skóry i usuwają toksyny wywołane zanieczyszczeniem środowiska. Spłukuje się wodą.

Łagodzący Żel po Goleniu Formula Trio-Molecular®

- Łagodzi - Goi
- Odświeża
- Każdy Rodzaj Skóry

Nietłusty żel, poranne odświeżenie skóry. Nawilża, regeneruje i łagodzi dzięki swojej żelowej teksturze wzbogaconej składnikami nawilżającymi, Wyciągami z Kwiatów Bzu Czarnego i Arniki. Przy regularnym stosowaniu krosty, zaczerwienienia, wrastający zarost przestają być problemem, a skóra staje się gładka i odżywiona. Zalecany nawet dla najbardziej wrażliwej skóry. 
 



 
Oba produkty sprawdziły się doskonale i na stałe wpisały w pielęgnację Lubego. Są fantastyczne z tego względu, że nadają się zarówno do skóry jak i zarostu, a jak wiemy - brodacze są teraz w modzie. To dwa bardzo uniwersalne kosmetyki, które świetnie się uzupełniają. Z wprowadzeniem żelu do mycia twarzy nie było aż tak trudno, jeśli chodzi o żel po goleniu...hmm...tylko jego lekka, nietłusta formuła spowodowała, że rozgościł się na męskiej półce na dłużej. Nie będę zmuszać Lubego do wystawiania opinii, do podsumowań.  Sam fakt, że używa tych kosmetyków to, uwierzcie mi, najlepsza recenzja!



Czym kierujecie się w wyborze kosmetyków dla wybranków Waszych serc? :) Robicie takie zakupy czy Panowie raczej samoobsługowi? Jestem bardzo ciekawa Waszych historii! 


Czytaj dalej »