czwartek, 12 marca 2015

A weekly portrait of my children - 11/52

Dziś doszłam do wniosku, że jestem blogową bałaganiarą. Tak jak w życiu lubię minimalizm i jestem osobą raczej poukładaną, tak blogowo nie mogę powiedzieć tego samego. Zdarza mi się na fali rozpoczynać projekty, których nie kontynuuję. To trochę jak kuszenie się na byle jakie, szybkie sieciówkowe zakupy gdzie zamiast na jakość, stawia się na chwilowe zauroczenie. Muszę przyznać się, że nie jest mi z tym dobrze. Czas zakupić porządny organizer i wziąć się za siebie także pod tym kątem!
Do serii 52 - A weekly portrait of my children dołączam rzutem na taśmę! Wprawdzie często fotografuję swoje dzieciaki, zabrakło w tym jednak pewnej skrupulatności. Uwiecznianie portretów moich maluchów zaczynam więc od tygodnia 11 i od tego momentu wprowadzam ostrą poprawę i systematyczność. Czas zbyt szybko ucieka by stać się ofiarą wewnętrznego lenia i bałaganiarza. Może nie widziałam tego po dużo wolniej dorastającej Julce, ale przy Kaziu codzienność po prostu pędzi!



1. Julia, lat 5,5
2. Kazik, 3 miesiąc życia.

4 komentarze:

  1. Jak teraz napisałaś - czas pędzi, to uświadomiłam sobie, że przecież to było jak wczoraj, kiedy czytałam tu u Ciebie posta, a jeszcze byłaś w ciąży, a teraz podpis pod zdjęciami Kazik 3 miesiąc życia - to gdzie ten czas uciekł?

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia ! Dzieciaki będą miło wspominać, jak troszkę czasu upłynie ... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No te dzieciaki to Ty chyba na loterii wygrałaś :)

    OdpowiedzUsuń