środa, 27 maja 2015

Maski Glamglow.

Bardzo możliwe, że o maskach Glamglow zostało powiedziane już wszystko, dodam dziś jednak swoich pięć groszy. Jeśli zastanawiacie się czy warto wydać 200 zł na specyfik do twarzy, to post dla Was. 



Glamglow to marka uznana w świecie wielkich produkcji filmowych, pokazów mody, sesji fotograficznych największych gwiazd. To hollywoodzki sekret piękna i młodości. W mgnieniu oka pomaga uzyskać gładką cerę o młodzieńczym blasku. A to wszystko za sprawą bazy z glinki o południowo- francuskich korzeniach – kosmetyczny zabieg ukryty w małym słoiczku.
W moje ręce wpadły dwie maskiThirstymud Hydrating Treatment (niebieska) oraz Powermud Dualcleanse Treatment (zielona). Musiałam zmierzyć się z tą Hollywoodzką legendą! Od razu zaznaczę, że decyzja o wyborze dwóch spośród czterech nie była łatwa. Opisy wszystkich masek w rodziny Glamglow brzmią tak kusząco, że chce się posiąść je wszystkie. Postawiłam na oczyszczenie i nawilżenie. 



 
Glamglow Thirstymud korzysta z 4 najnowszych, najbardziej zaawansowanych & ekstremalnie nawilżających technologii dostarczających błyskawiczne i głębokie ekstremalne nawilżenie dla natychmiastowych, trwałych i długotrwałych rezultatów. Nowe Super Technologie: Dewdration™, HydraPack™, GreenEnergy™ & Teaoxi® pozostawią Twoją skórę tak nawilżoną i promienną, że na Twój własny widok serce zabije Ci mocniej!
Wysokie stężenie kwasu hialuronowego i kwas cytrynowy i dbają o głębokie i trwałe nawilżenie oraz blask cery. Sacharydy z jabłek trwale nawilżają skórę, działając w połączeniu z betaglukanami z owsa i specjalną glinką HydraClay™, pomagają skórze zatrzymać na dłużej zapasy nawilżenia. Olej kokosowy wraz z naturalnym, nieprzetworzonym miodem z kwiatów pomarańczy działa jak błyskawiczna odżywka kondycjonująca. Imbir uwalnia skórę od toksyn, dodaje energii cerze
.
Glamglow Powermud łączy siłę błota & moc oleju. W nowej kuracji - oczyszczającym doświadczeniu dla wszystkich zmysłów, aby zapewnić skórze super delikatne & ekstra głębokie oczyszczenie z zanieczyszczeń, sebum i pozostałości makijażu nagromadzonych w ciągu całego tygodnia. Preparat przeznaczony dla mężczyzn, dla kobiet, w każdym wieku i o każdym rodzaju skóry. NOWE: OILIXER™, CLAYTOX™, PUREIFIER™ & TEAOXI® pozostawią Was ze świeżą, czystą i aksamitnie gładką skórą.  
Obie maski lubię ale czy na obie wydałabym drugi raz tyle samo? Nie. Moim zdecydowanym faworytem jest maska zielona. Efekt po jej zmyciu jest odczuwalny i widoczny. Skóra ma wyrównany koloryt, jest faktycznie mocno oczyszczona i pełna blasku. Chciałabym by wyglądała tak każdego dnia :). W masce tej doceniam fakt, że efekt po niej utrzymuje się kilka dni. Kupując kosmetyk za taką kwotę oczekuję, że da mi coś więcej niż produkty podobne, na kupno których nie muszę rozbijać skarbonki. Pomyśleć, że jeszcze chwilę temu nie korzystałam z takich dobrodziejstw jak maski, dziś nie wyobrażam sobie nie nałożyć choć raz w tygodniu kosmetyku na dłużej. Glamglow Powermud pozwala mi utrzymać czystą skórę twarzy i walczyć z niedoskonałościami, które wciąż lubią się gościć na mej buzi. Ma bardzo przyjemny - orzeźwiający, zdrowy zapach a przy zmywaniu zamienia się w olejek co daje duży komfort używania. Według moich obliczeń maska starcza na około 15 aplikacji co przy używaniu raz w tygodniu daje nam wynik około 4 miesięcy. Dzieląc kwotę 200 zł/ 4 nie jest już tak źle prawda?
Glamglow Powermud to idealne połączenie oczyszczenia i nawilżenia, stąd mój brak zachwytu nad wersją niebieską - nawilżającą. Tak jak wspomniałam - nie jest to produkt zły, jednak na mojej buzi efekt widoczny jest zdecydowanie krócej niż w przypadku wersji zielonej. Jako posiadaczka cery mieszanej, tłustej w strefie T stawiam przede wszystkim na oczyszczenie, dlatego moja opinia może być nieco krzywdząca dla wersji Thirstymud. Jeśli miałabym jednak polecić Wam jeden z tych produktów - w ciemno wersja zielona! Skłamałabym twierdząc, że nie jestem ciekawa wersji czarnej i białej, dlatego zapełniam skarbonę od nowa!


Znacie Glamglow? Co sądzicie o maskach tej marki? Używacie masek regularnie? Może macie zupełnie inne typy i polecicie coś oczyszczającego?

7 komentarzy:

  1. Dla mnie cena jest nie do przyjęcia. Gdyby była taka jak to mówią: "na każdą kieszeń", to na pewno kusilo by mnie ich wypróbowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli ta maska robi takie cuda, że po użyciu jej nawet zanieczyszczona skóra staje się czysta i świeża to zainwestowałabym w nią ponieważ chodzenie do kosmetyczki np. raz w miesiącu i wydanie co najmniej 100 zł *4 m-ce to większy wydatek. Jeżeli jednak nie do końca radzi sobie z oczyszczaniem to raczej nie warto wydawać takiej kwoty. Chętnie przetestowałabym i sprawdziła jak radzi sobie z moją skórą.

    OdpowiedzUsuń
  3. cena spora , nie znam i w sumie nie wiem czy bede miała okazje poznać :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie te maski jakos nie przekonuja, wydaje mi sie ze to kolejne nabijanie w butelke i oczekiwanie efektu placebo :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako posiadaczka suchej skóry testuję teraz właśnie wersję niebieską, ale niestety, zupełnie nie daje sobie rady z moją wrażliwą i suchą cerą, znam lepsze maseczki:(

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie niebieska nie sprawdziła się. Tańsze maski nawilżają o niebo lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam ale bardzo mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń