piątek, 19 czerwca 2015

Małe, wielkie zawody kosmetyczne #1.

Piątek ogłosiłam w zeszłym tygodniu dniem ulubieńca. Dziś nieco na przekór (żeby nie było zbyt różowo) chciałabym poruszyć temat kosmetyków, które zupełnie się u mnie nie sprawdziły i do których raczej nie wrócę. Tak jak pisałam na profilu bloga na portalu Facebook, nieczęsto możecie spotkać u mnie tego typu wpisy. Nie lubię tracić czasu i energii na opisywanie zawodów - zarówno w sferze kosmetycznej jak i każdej innej. Pomyślałam jednak, że taki post może być pomocny. To jakaś forma przestrogi dla  Was i zachęcenie do wypróbowania danego kosmetyku wcześniej, zanim zdecydujecie się na wersję pełnowymiarową, która często nie jest tania. 


1. Eisenberg, Dozodorant spray. Mimo najszczerszych chęci i wielu prób, produkt ten zupełnie mi nie służy. Nie czuję się po nim pewnie, zostawia skórę mokrą, a wyczekiwanie aż kosmetyk wyschnie zupełnie się nie opłaca. Brakuje mi uczucia świeżości. Żałuję, ponieważ dezodorant nie zawiera aluminium, parabenów, alkoholu czy barwników.

2. Kiehl's , Odmładzający krem pod oczy Rosa Arctica Eye. Krem tak nieznośnie się nakłada, że nie jestem nawet w stanie ocenić jego walorów i skuteczności. Kosmetyk kula się po skórze zamiast ją pokrywać i powoli się wchłaniać. Nie pomagają różne sposoby aplikacji jak rozgrzewanie w opuszkach itp. Duży zawód. To był zły wybór, bo o innym kremie z rodziny Kiehl's słyszę same dobre rzeczy. Cóż - ryzyko zakupów w ciemno.

3. O maskach Glamglow pisałam w osobnym poście. Kto czytał, ten wiem, że po niebieskiej masce spodziewałam się dużo więcej! Wersja Thirstymud jest ok, ale na pewno nie jest warta swojej ceny. Uczucie nawilżenia nie towarzyszyło mi na tyle długo bym chciała zainwestować w nią kolejny raz. 

4. Giorgio Armani, Eyes to Kill mascara. Kiedyś niezaprzeczalny ulubieniec! Dziś mam wrażenie, że coś się z nią stało. Skleja, nie daje takiego efektu jak kilka lat temu a i zdarzyło mi się natrafić na felerne opakowanie - wypadała ta węższa część ściągająca ze szczoteczki nadmiar tuszu (zdarzyło się tak przy dwóch egzemplarzach!). Nie lubię takich przygód, nie mam czasu jeździć ponownie do drogerii i reklamować kosmetyk. Tym bardziej skoro sam tusz nie nie daje efektu wow, a takiego za cenę 165 zł się spodziewam.

5. Make-up Atelier Paris, fluid nawilżający. To mój łup z tegorocznych targów. Oprócz tego, że Pani obsługująca stoisko świetnie dobrała mi odcień, nie polubiłam się z tym kosmetykiem. Efekt na buzi jest średni. Nie umiem nawet tego opisać, nie dzieje się nic konkretnego, jednak buzia nie wygląda ładnie, zdrowo. Fluid bardzo specyficznie pachnie i akurat w tym przypadku to dla mnie minus. Gdyby kosmetyk się sprawdzał, pewnie byłoby inaczej, ale jest jak jest. To dla mnie taki mocny średniak, nie wart 100 zł. Moja buzia na pewno z nim nie współpracuje. 

Miałyście któryś z tych kosmetyków? Może u Was się sprawdził? Jestem bardzo ciekawa Waszych zawodów, dajcie znać w komentarzach na jakiego kosmetycznego bubelka ostatnio natrafiłyście!

11 komentarzy:

  1. Jeżeli chodzi o podkład Makeup atelier paris - to uwazam, że nie jest to produkt na codzień, od imprezy do imprezy tak i świetnie się wtedy trzyma a jeszcze lepiej wygląda na zdjęciach profesjonalnych i filmie, niezależnie od tego czy mamy bardzo suchą skórę czy tłustą jakby oblaną olejem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może masz rację...na co dzień jest nieszczególny...

      Usuń
  2. Dobrze, że ostrzegłaś przed tym kremem pod oczy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie niestety zupełnie się nie sprawdza, ale nie przekreślaj marki, bo słyszałam, że Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado jest za to świetny!

      Usuń
  3. Uuu, to chyba pierwsza kiepska opinia o dezodorancie Eisenberg. Zdarza się jednak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego co sobie przypominam, mej imienniczce, Agacie z Beautyicon też nie przypasował...pamiętam ten wpis...a później jej zdanie się niestety u mnie potwierdziło...może to od oczekiwań i skóry zależy? Myślę, że na pewno...dlatego nie wydaję werdyktu ostatecznego, u mnie jednak kiepsko się spisywał...

      Usuń
    2. Agata, a uzywalas go przez czternascie dni codziennie?

      Usuń
    3. Tak, w sumie prawie go wykończyłam w rezultacie...bo mówisz o dezodorancie prawda? Może zabrakło mi choć lekkiego zapachu by czuć się świeżo? Choć ta mokrość mnie też odstraszała...

      Usuń
    4. Tak to już jest, że ten sam produkt nie przypasuje wszystkim :)

      Usuń
  4. Tonik Organique w atomizerze i korektor pod ozy Dr Irena Eris (illuminating) - MASKARA :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta maska z Glam Glow to porażka jak za tą cenę:(

    OdpowiedzUsuń