środa, 19 sierpnia 2015

Eisenberg Pielęgnacja Liftingująca do Ciała

Każda z nas od zarania dziejów coś w siebie wklepuje. Tak już mamy - obdarzone mniejszymi lub większymi niedoskonałościami skóry, robimy to. Jedne z nas tego nie lubią, uważając, że to mozolna i niewdzięczna, w dodatku lepka robota, inne nie wyobrażają sobie dnia bez masła, balsamu czy jakiejkolwiek substancji traktującej ciało. 
Osobiście staram się dbać o ciało. Nie jestem może wzorem cnót i zdarza się dzień absolutnego lenia ale gdzieś w głowie zakodowane mam, że gdy porządnie złuszczę skórę i zadbam o nią dobrym kosmetykiem, odwdzięczy mi się dużo lepszą jędrnością, strukturą i gładkością. Oczywiście, że taka pielęgnacja powinna iść w parze ze zdrowym trybem życie a więc ruchem i dobrą dietą. Nigdy ale to nigdy nie łudzę się, że krem zrobi za mnie wszystko. Pomóc jednak może i to bardzo! 



Podstawowym kłopotem pojawiającym się w okresach spadku wagi jest utrata jędrności tkanek, która z wiekiem staje się tym bardziej widoczna w miejscach szczególnie wrażliwych takich jak brzuch, piersi, pośladki, ramiona i uda. Miejsca te są narażone na utratę jędrności, ponieważ już od 20 roku życia nasze komórki produkują coraz mniej kolagenu i elastyny, skóra staje się bardziej sucha i cieńsza oraz traci swoją elastyczność. Utrata jędrności i ewentualne rozstępy zauważalne ą najczęściej na udach, biodrach, piersiach i pośladkach w wyniku zbyt szybkiego przyrostu lub utraty wagi, ciąży czy w okresie dojrzewania. Jako, że jestem już po 20 i po dwóch ciążach, przypadłość ta zdecydowanie mnie dotyczy.

Soin Liftant Corps marki Eisenberg to lekka i delikatna, a jednocześnie bogata pielęgnacja regeneracyjna w kremie, która pobudza witalność komórkową dzięki antyoksydacyjnym właściwościom witamin E i C połączonych z formułą Trio-Moléculaire®. Intensywnie ujędrniająca pielęgnacja wzbogacona oligopeptydem zielonej mikroalgi wzmacnia elastyczność skóry i wyraźnie redukuje rozstępy. Terapia anti-age dla całego ciała, idealna do codziennej pielęgnacji lub intensywnej kuracji, niezbędna podczas diet odchudzających lub by mieć jędrne ciało.



To masło jest genialne, w sadzie to ono mobilizuje mnie do systematycznej pielęgnacji ciała. Uważam, że każdy tego typu kosmetyk powinien wywoływać w nas chęć działania, a dzieje się tak tylko wtedy gdy po pierwsze widzimy rezultaty, po drugie - aplikacja jest dla nas przyjemna. Krem ma niepowtarzalną (tak, nie boję się tego słowa!) konsystencję - bogatą, ale jednocześnie nie jest lepki, uciążliwy i nie znika długo z ciała. Ma przepiękny zapach, do którego chętnie wracam rano i wieczorem - to woń przypominająca bardziej luksusowe perfumy niż specyfik do ciała. Ostatnim, jednak najważniejszym aspektem jest działanie. Według mnie skóra wygląda nieporównywalnie lepiej a ja mam dużo mniejszy problem z jej ekspozycją. Jest dużo bardziej zbita, gładka a woń kremu w większym lub mniejszym stopniu przyjemnie towarzyszy mi cały dzień. Jedynym blokerem może okazać się wysoka cena. Dopiszę przy tym punkcie jednak uwagę o wydajności - nie musimy nakładać na siebie łyżek kremu, wystarczy niewielka ilość zaaplikowana dołączoną szpatułką. Krem na pewno starczy na kilka miesięcy udanej (!) pielęgnacji, same więc oceńcie czy to wysoka cena. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz