czwartek, 26 lutego 2015

Giorgio Armani, Lasting Silk UV Foundation SPF20

Przetrwa burzę z piorunami i światło projektorów - trwały podkład o płynnej konsystencji nadaje cerze jedwabiste, pół-matowe wykończenie, długo się utrzymuje nie wywołując efektu maski. Pudrowo-delikatne, okrągłe mikrocząsteczki z efektem zmiękczania oraz mikro-matujący puder dają perfekcyjne wykończenie nawet w świetle reflektorów. Taką zapowiedź przeczytamy zapoznając się z Giorgio Armani, Lasting Silk UV Foundation SPF20. Jak jest naprawdę? Bardzo dobrze!
 

 
Zacznę od tego, że dla takich cer jakie posiadamy z siostrą, ciężko jest znaleźć dobry podkład. Obie mamy tendencję do świecenia w strefie T, dlatego podkład w tych miejscach waży się, często bardzo nieestetycznie spływa. Zarówno ona jak i ja borykamy się z lekkim zaczerwieniem skóry w pewnych obszarach. Mamy do zakrycia drobne pieprzyki, naczynka, niespodzianki. Obie poczyniłyśmy w swoim życiu wiele podkładowych zakupów, nawet z najwyższych półek, które niestety okazały się pomyłką. Nie jest łatwo zakupić podkład, który nie jest ciężki, matuje, ale nie tworząc efektu płaskiej twarzy i wytrzymuje na twarzy x godzin. To trochę jakby szukać niemożliwego. A jednak nie...
 
Przed:


W trakcie (widać zaczerwienienia skóry):



Po (jedna warstwa, użyty został sam podkład):



Giorgio Armani, Lasting Silk UV Foundation SPF20 ma bardzo lekką, aksamitną formułę. Bardzo dobrze współpracuje zarówno z pędzlem jak i beautyblenderem, nie tworząc smug. Przepięknie pachnie (zapach lekkiego kremu), dając poczucie dużego komfortu i odrobiny luksusu. Nie wysusza i nie zapycha, co ważne - posiada SPF. Ma fantastyczne możliwości jeżeli chodzi o krycie. Przy jednej warstwie jest niemalże niezauważalny, kryje już jednak wszelakie zaczerwienienia i nierówności. Jeśli potrzebujemy mocniejszego krycia, śmiało możemy nałożyć kolejną warstwę albo i dwie, nadal nie tworząc efektu maski i nie bojąc się rolowania.

Lasting Silk UV Foundation SPF20 występuje w bardzo bogatej gamie kolorystycznej. Myślę, że każdy znajdzie odpowiedni odcień dla siebie. Producent zadbał by w gamie znalazły się kolory, które szczególnie służą cerom z tendencją do zaczerwienień, a więc te, które posiadają żółte tony. Obie z siostrą to właśnie ich pożądliwie wypatrujemy poszukując udanych podkładów. Podkład trzyma się bez zarzutów wiele godzin (do 10) a co najważniejsze tworzy niespotykanie naturalny efekt na twarzy. Panie o cerze ekstremalnie tłustej mogą poczuć konieczność przypudrowania się po kilku godzinach, nie jest to jednak efekt lodowiska. Podkład nie wędruje w ciągu dnia. Nie podkreśla zmarszczek mimicznych, nie wchodzi w pory, nie śliska się nieznośnie po buzi. Twarz jest świeża, wypoczęta i nienagannie jednolita. 
Żeby zamknąć tę pochlebną arię na temat Giorgio Armani, Lasting Silk UV Foundation SPF20, dodam, że wysoką cenę podkładu rekompensuje nam jego wydajność. 
 
 
Znacie podkłady Giorgio Armani? Miałyście okazję używać Lasting Silk UV Foundation? A może macie innego ulubieńca w gamie produktów GA? Jestem bardzo ciekawa! 
Czytaj dalej »

środa, 25 lutego 2015

Clinique Hello Cheekbones.

Konturowanie nigdy nie było moją mocną stroną. Może nie byłam tym egzemplarzem, który robi na swych licach wielkie, czerwone place, miałam raczej problem ze zbyt dużą delikatnością efektu. Do dziś uczę się zdrowego balansu i poszukuję produktów, którymi jako mało wprawiony, albo inaczej - bojaźliwy przypadek uda mi się uzyskać efekt naturalny ale jednak widoczny dla oka.
Na pomoc takim niedowiarkom przychodzi Clinique. Przedstawione dzisiaj trio było przeze mnie wyczekiwane i ogromnie pożądane. Razem z produktami otrzymujemy prosty instruktaż, jak przy ich pomocy dużo łatwiej i przyjemniej zaznaczyć kości policzkowe i wykonturować twarz. Porady dodają odwagi i z czasem kosmetyków do konturowania zaczyna używać się dużo bardziej intuicyjnie. Muszę zaznaczyć, że nawet najlepsza instrukcja niewiele da, jeśli same jej elementy nie będą dobrze działać. W tym przypadku nie trzeba się o to martwić.
Kredki Chubby Stick Sculpting, które wydawały mi się dużo trudniejsze w obsłudze niż klasyczne sprasowane wersje tego typu kosmetyków, świetnie współpracują. Są miękkie i bardzo łatwo dają się rozprowadzić. Również Sculptionary Cheek Contouring Palettes nie zawodzi. Świetny dobór odcieni pozwalających bawić się rysami twarzy. Posiadam wersję Defining Berries, myślę jeszcze o Defining Nudes.



Nie będę mądrzejsza od specjalistów marki, oto co radzą:

KONTUROWANIE TWARZY

Nowe  kredki do policzków  Chubby  Stick  Sculpting  Contour  oraz  Chubby  Stick  Sculpting  Highlight  to gwarancja gładkiej, bezbłędnej aplikacji i  naturalnego efektu.  Kilka pociągnięć  wystarczy,  by uzyskać rezultaty  godne najlepszych wizażystów. Rozsmaruj produkt  na policzkach  opuszkami palców, a przekonasz się, jak szybko wkomponuje  się w skórę optycznie modelując Twoje kości policzkowe.


Działanie:  
  • Kredka  rozświetlająca  Chubby  Stick  Sculpting  Highlight  zawiera  odbijające  światło  pigmenty  w  perełkach, które  rozświetlają  skórę  na  policzkach  sprawiając,  że  rysy zyskują  na  wyrazistości,  a kości  policzkowe  zostają pięknie podkreślone. 
  • Kredka modelująca Chubby Stick Sculpting Contour dodaje głębi i wyrazu wybranym obszarom twarzy.
Stosowanie: 
  • Aby błyskawicznie podkreślić rysy twarzy:  Użyj kredki rozświetlającej  Chubby Stick  Sculpting Highlight  w górnej części kości policzkowych  u  nasady  nosa, pośrodku czoła i podbródka, a następnie rozprowadź produkt starannie opuszkami palców. 
  • Aby  zaakcentować  kości  policzkowe:  Wciągnij  policzki  i  użyj  kredki  Chubby  Stick  Sculpting  Highlight  w górnej części kości policzkowych, modelując obszar znajdujący się pod kośćmi policzkowymi za pomocą Chubby Stick Sculpting Contour. Rozprowadź opuszkami palców.
  • Aby  optycznie  zwęzić  i  wymodelować  kształt  nosa:  Nałóż  Chubby  Stick  Sculpting  Contour  za  pomocną bocznej krawędzi sztyftu po obu stronach nosa, a następnie zastosuj  Chubby Stick  Sculpting Highlight  wzdłuż nasady nosa. Rozprowadź opuszkami palców.
  • Aby  wymodelować  kontur  twarzy:  Nałóż  Chubby  Stick  Sculpting  Contour  punktowo  wzdłuż  linii  szczęki  i rozprowadź opuszkami palców.  

MODELOWANIE KOŚCI POLICZKOWYCH

Jeśli  marzysz  o  pięknie  podkreślonych  rysach  twarzy,  polecamy  Ci  nowe  palety  pudrów  modelujących  Sculptionary Cheek Contouring Palettes.  Trwałe róże w pudrze z tej wyjątkowej  palety zapewniają bogaty, długo  utrzymujący się na skórze  i  doskonale  komponujący  się  z  innymi  kosmetykami  kolor.  Efekt?  Naturalnie  wyglądający  rumieniec  i  pięknie zaakcentowane rysy twarzy. 


Działanie:
Dla  pogłębienia  koloru,  podkreślenia  lub  rozświetlenia  cery  zastosuj  osobno  poszczególne  odcienie  z  potrójnego kompaktu. Jeśli z kolei pragniesz błyskawicznie uzyskać efekt naturalnego blasku, użyj ich łącznie.   Palety dostępne są w 4 różnych kombinacjach kolorystycznych: Defining Nectars, Defining Roses, Defining Berries i Defining Nudes. 



Stosowanie:  
  • Spontaniczny rumieniec:  Przeciągnij przez wszystkie trzy odcienie pędzlem do różu  Blush Brush.  Nałóż puder w zaokrągleniach policzków, a uzyskasz efekt wymodelowanych kości policzkowych i promiennej cery. 
  • Idealnie wymodelowane kości policzkowe:  Nałóż odcień rozświetlający w górnej części kości policzkowych za pomocą pędzelka do cieni  Eye Shader  Brush.  Następnie użyj tego samego, starannie oczyszczonego pędzelka do  nałożenia  odcienia  konturującego  tuż  pod  kośćmi  policzkowymi,  przeciągnij  pędzlem  do  różu  Blush  Brush przez wszystkie trzy odcienie i nałóż róż na wystające części policzków.  
Nowe  kredki  Chubby  Stick  Sculpting  ContourChubby  Stick  Sculpting  Highlight  i  paleta  pudrów  Sculption Cheek Contouring Palette znajdują się wyłącznie w SALONACH FIRMOWYCH CLINIQUE od początku lutego 2015r.



Macie swoje ulubione kosmetyki do konturowania twarzy i podkreślania kości policzkowych?
Czytaj dalej »

niedziela, 22 lutego 2015

Bobbi Brown Shimmer Brick Eye Palette

Bobbi Brown Shimmer Brick Eye Palette to 10 cieni do powiek o pastelowych odcieniach. Drobinki odbijające światło mają za zadanie rozświetlać i odświeżać oko. Cienie rozprowadza się bez żadnych zastrzeżeń, są niesamowicie napigmentowane i mimo, że na pierwszy rzut oka kolory są zbliżone, nic bardziej mylnego. Po rozprowadzeniu różnią się od siebie i można stworzyć nimi bardzo urozmaicony makijaż. Pięknie opalizują i rozświetlają spojrzenie.  Bobbi Brown Shimmer Brick Eye Palette jest idealnym rozwiązaniem dla leniwców i mam, którym zdarza się wykonywać makijaż w pośpiechu. Cienie są tak miękkie i tak dobrze współpracują, że na dobrą sprawę dadzą się z powodzeniem nałożyć palcem, do tego pociągnięcie rzęs tuszem, ewentualnie szybka kreska i gotowe. Ponieważ jestem i leniwcem i mamą, z Bobbi Brown Shimmer Brick Eye Palette korzystam często. Mam słabość zarówno do marki jak i uniwersalności produktów z serii Shimmer Brick.





Lubicie takie cienie czy stawiacie raczej na maty? Miałyście do czynienia z marką Bobbi Brown i jej charakterystycznymi paletami Shimmer Brick?







Czytaj dalej »

piątek, 20 lutego 2015

Dior Vernis 294 Lady

Zgodnie z wczorajszą obietnicą, dziś zadomowi się tu nie lada dama. Lady to część przepięknej według mnie kolekcji Dior Kingdom of Color. Od razu muszę zaznaczyć, że będę zachwalać i mogę nie być obiektywna, tego typu kolory bowiem lubię od dawna i zajmują u mnie wysoką pozycję. Propozycja marki Dior z numerem 294 to mleczny róż. Bardzo delikatny, zmysłowy, elegancki. Lakier ma kremowe wykończenie, świetnie się nakłada i dobrze kryje. To nie mój pierwszy lakier marki Dior i muszę przyznać, że jeszcze żaden mnie nie zawiódł. W tym przypadku jednak urzeka mnie przede wszystkim odcień! Słowa są zbędne, zobaczcie same. 








Czytaj dalej »

czwartek, 19 lutego 2015

My Everyday Makeup Routine.

Odkąd stałam się mamą dwójki dzieci, szanuję swój czas jeszcze bardziej. Widać to także w codziennym makijażu. Oczywiście, że na różne okazje lubię pobawić się cieniami, kreską itd., na co dzień wybieram jednak klasyczne, sprawdzone rozwiązania, które w szybki sposób pozwolą mi przygotować się do wyjścia. Dziś dzielę się z Wami takim prościakiem i kosmetykami, które mi do niego posłużyły. Na ten moment to moi zdecydowani, niezawodni faworyci.







1. Podkład - klasyka - Double Wear Stay-in-Place Makeup Estée Lauder, odcień 1W1 Bone. Na buzi nigdy nie robi mi niespodzianek i za to cenię go najbardziej. Ponieważ zdaję sobie sprawę, że jest to podkład ciężki, używam jego niewielkich ilości, często mieszam też z kremem luz bazą. W nakładaniu niezawodny jest oczywiście Beautyblender.
2. Puder - z rodziny Double Wear Stay-in-Place Powder Makeup Estée Lauder, odcień 1N1 Ecru. Współpracuje z podkładem, jest niewidoczny, bardzo dobrze utrwala makijaż.
3.Tusz - nowość - Little Black Primer Estée Lauder. Lubię go za uniwersalność, dokładność i subtelny ale jednak widoczny efekt.Więcej o nim wkrótce.
4. Róż - Blush Bobbi Brown, odcień Nectar 11. Idealnie dobrany przez konsultantkę, jeszcze przed ślubem siostry, jest moim ulubieńcem do dziś. 
5. Kredka do ust - Lipliner Pencil NYX, odcień 810 Natural. Jeszcze jakiś czas temu nie pomyślałabym o konturówce, dziś nieśmiało staram się jej używać. Jako posiadaczka niewielkich, wąskich ust powinnam być wdzięczna za takie wynalazki. Wspomniany odcień bardzo dobrze współgra z kolorem moich ust i ulubioną pomadką. 
6. Pomadka - Pure Color Envy Estée Lauder Sculpting Lipstick, odcień Discreet. Nazwa tej pomadki jest idealnie dobrana do odcienia, to faktycznie niezwykle dyskretny, elegancki kolor, który w bardzo subtelny sposób podkreśla usta. Całość zamknięta w najpiękniejsze i jednocześnie najwygodniejsze opakowanie na magnes. Szukam czegoś bardzo podobnego tylko z większą ilością różowych tonów.
7. Błyszczyk - Instant Light Natural Lip Perfector, odcień 03. To mój błyszczykowo-pielęgnacyjny ulubieniec. Lubię nakładać go samego oraz w choć niewielkiej ilości na pomadkę (na środkową część ust). Pozwala zachować wtedy odpowiednie nawilżenie, pięknie podkreślając kolor.

Na zdjęciu nie znalazł się bardzo ważny rozświetlacz, jest to zamiennie Mary-Lou Manizer the Balm, High Beam Benefit lub ostatnio całkiem ulubiony Contouring and Blush Palette Sleek.





Jak wyglądają Wasze codzienniaki? Są tak proste jak mój? Na co stawiacie przy tego typu makijażu? Jakie są Wasze ulubione kosmetyki do stworzenia go w sposób prosty i szybki? Dajcie znać!


Czytaj dalej »

środa, 18 lutego 2015

Elektryczne szczoteczki do twarzy - hit czy fanaberia?

Wraz z pojawieniem się na rynku szczoteczek do oczyszczania twarzy, zawrzała dyskusja, czy wykorzystywanie takich akcesoriów rzeczywiście może wpłynąć w jakikolwiek sposób na kondycję cery? Na czym polega ich fenomen? 

Działanie takiego urządzenia można w pewien sposób porównać do elektrycznej szczoteczki do zębów – klasyczną wersją całkiem nieźle można wyczyścić zęby, ale elektryczna robi to sprawniej, szybciej ale przede wszystkim dokładniej. Podobnie jest ze szczoteczkami do twarzy - oczyszczają skórę z zanieczyszczeń i resztek makijażu, delikatnie złuszczają i pobudzają mikrokrążenie. Powszechnie uznawane jest, że są skuteczniejsze niż tradycyjne środki do demakijażu i oczyszczania. Tak przygotowana skóra lepiej wchłania składniki aktywne z kremów i serum, na czym każdej z nas zależy. 

Mimo, iż boom na szczoteczki trwa już jakiś czas, śmiem nawet twierdzić, że jesteśmy już po wielkiej fali, wiele marek wprowadza na rynek swoje wersje lub kolejne modele. Osobiście uchroniłam swoją toaletkę i portfel do dnia dzisiejszego, nie jest jednak tak, że o tego typu sprzęcie nie myślę. Ilekroć moja cera nie wygląda tak jak powinna, myślę czy szczoteczka do twarzy nie poprawiłaby jej kondycji. Nasuwa mi się jednak wiele pytań i wątpliwości, jak pewnie wielu z Was. Czy tego typu oczyszczanie zalecane jest skórze wrażliwej, delikatnej, ze skłonnością do pękających w pewnych miejscach naczynek? Czy cena tego typu sprzętów jest adekwatna do jakości? Warto inwestować? Czy marka ma znaczenie? Jakimi kosmetykami najlepiej oczyszczać twarz szczoteczką? Na co zwrócić uwagę przy zakupie? Wystarczy wersja elektryczna czy lepsza będzie soniczna?

Ponieważ nie jestem w stanie się w tym miejscu wypowiedzieć, apeluję do Was! To idealne miejsce aby osoby, które miały do czynienia ze szczoteczkami dały znać! Szczoteczka - hit czy kit? Przydatny gadżet czy fanaberia? Czy jak zacznie używać się tego typu gadżetów to potrafi się później wrócić do klasycznego żelu i dłoni? Koniecznie dajcie znać! A jeśli tacy szczoteczkowi laicy jak ja mają jakieś pytania - również zabierzcie głos. Poniżej kilka z wielu propozycji tego typu urządzenia.

Clinique Sonic System Purifying Cleansing Brush Clinique, Silk`n Sonic Clean, Szczoteczka do twarzy Skinvigorate Mary Kay, Szczoteczka do mycia twarzy VisaPure Philips, Szczoteczka Mia2 Clarisonic
Czytaj dalej »

wtorek, 17 lutego 2015

My week in photos part 4.

Ciężko mi uwierzyć ale ostatni odcinek My week in photos był jeszcze z brzuchem. Najczęściej gdy blog udaje się na drzemkę, Instagram żyje pełnią życia. Dużo łatwiej zachować tam systematyczność. Jest w tym miejscu coś nieustannie pociągającego, lubię za pomocą obrazu dać znać co u nas słychać i odwrotnie - podejrzeć jak mają się osoby, których podglądanie sprawia mi frajdę. Jeśli macie tam swój adres a jeszcze Was nie dostrzegłam, podzielcie się! Zapraszam Was także w moje skromne progi.
Dziś kilka moich obrazów z minionych dni. Na pierwszym planie  rodzina! W rodzinie siła! Oprócz tego oczywiście jedzenie, kosmetyki i odrobina wnętrz.







Czytaj dalej »

poniedziałek, 16 lutego 2015

Aromatics in White Clinique.

Aromatics in White to według Clinique perfumy stworzone specjalnie dla kobiet poszukujących niebanalnego zapachu, który wyróżni je z tłumu. Aromatics in White to śmiała gra pogodnych akcentów drzewnych, subtelnych płatków kwiatów oraz ciepłych nut bursztynowych. Starannie wyselekcjonowane, naturalne i nieskazitelnie czyste składniki tworzą wyrafinowany zapach, który jest zarówno nowoczesny jak i złożony.



Ten biały flakon od samego początku bardzo mnie intrygował, tak jakbym wiedziała, że kryje się w nim kawał oryginalnego zapachu. Choć marka Clinique przyzwyczaiła mnie raczej do udanej pielęgnacji a w dalszej kolejności makijażu, tym razem wskakuje na podium z niesamowitą wonią. 

Niech nie zmyli Was opakowanie - Aromatics in White nie jest zapachem lekkim i w tym miejscu duży plus za pewnego rodzaju przewrotność i niespodziankę jaką skrywa. Nowość marki Clinique na pewno nie jest prosta, zmienia się na skórze dostarczając nam cały wachlarz doznań.  Na początku to słodki, różany wir, który po spotkaniu ze skórą, uwalniając pudrowe i ambrowe nuty, szlachetnieje. Aromatics in White naturalnie przechodzi w aromat ludzkiego ciała, idealnie stapiając się ze skórą. 

Nuty Aromatics in White : pieprz syczuański, liść fiołka, labdanum, kwiat pomarańczy, róża, paczula, bursztyn, piżmo, benzoina, wanilia.






Nowa propozycja marki Clinique wydaje się być przemyślana w każdym calu. Żaden składnik nie został tutaj dobrany przypadkowo. Aromatics in White aby uzyskać miano niesamowicie wyrazistego, nie musi desperacko krzyczeć. Dla mnie jest niezwykle zmysłowy, niebanalny, doskonały. To moje największe zaskoczenie ostatnich tygodni.



Zapach  Aromatics  in  White  będzie  dostępny  w  sprzedaży  od  lutego  2015  r.
w punktach sprzedaży Clinique oraz na www.clinique.com.pl
Czytaj dalej »