piątek, 15 stycznia 2016

Moje chrapki na rok 2016.

Wszystkie blogerki podsumowują, wybierają topy wśród topów roku 2015...i bardzo dobrze! Ja jak zwykle idę pod prąd i między innymi na podstawie takich wpisów wybieram swoje chrapki na rok 2016. Lista zakupów jest oczywiście bardzo długa, dlatego dziś przedstawiam Wam jej skondensowaną wersję :).




1. Produkty Clarins. Doskonale pamiętam, że dawno temu, kiedy moja buzia nie wymagała jeszcze zbyt dużego wsparcia kosmetycznego, mama używała kosmetyków do makijażu i pielęgnacji tej marki. Sama natomiast, oprócz pojedynczych przypadków, nie miałam z nimi do czynienia już bardzo długo. Niemalże po nocach śni mi się bestseller marki - Double Serum oraz olejek do twarzy z czystych ekstraktów roślinnych, który występuje w aż trzech wersjach. Producent nie zapomniał o skórze odwodnionej czy mieszanej/tłustej.  Myślę, że już niewiele czasu minie zanim zaatakuję polski sklep online marki (tak - dobrze czytacie, wszystkie pozycje marki Clarins w jednym miejscu!)




2. O tę pozycję pytałam kilka dni temu na Instagramie. Odpowiedzi, które otrzymałam wznieciły jeszcze większy żar pożądania. Re(marc)able od Marca Jacobsa to podkład, który przy doskonałym kryciu nie ma obciążać naszej skóry...i tak podobno jest! Pozycja jest szczególnie zachwalana przez posiadaczki cery mieszanej/tłustej. Płonę, płonę! 




3. Chloe. Moja miłość sprzed kilku lat, wraca do mnie teraz jak bumerang. Atakuje ze zdjęć w internecie, na Instagramie, oliwy do ognia dodaje pojawienie się nowej wersji...znów mam motyle w brzuchu, nie śpię po nocach i pragnę. Szkoda, że nie chudnę jak przy pierwszej fazie zakochania :P. Jeszcze chwilę i klasyczna wersja będzie moja. 


4. Bardzo możliwe, że w tym punkcie przemawia przeze mnie wyłącznie sroka, ale mam wrażenie, że posiadanie choć jednej pomadki Lip Velvet od Burberry przeniesie mnie na kolejny level makijażowej przygody. Etui i żłobienia na samej szmince to majstersztyk. Sama nie wiem czy lepiej patrzeć czy malować :). 


5. W Douglasie pojawiła się marka Physicians Formula. Jest to pierwsza marka makijażowa założona przez lekarza alergologa. Inspiracją do powstania pierwszych produktów była żona doktora, która mając bardzo wrażliwą skórę skarżyła się na brak odpowiednich  preparatów na rynku. Może takie historie to nie jest to co kupuję w kosmetykach, ale niewątpliwie to fajna ciekawostka z nutką romantyczności w tle :). Bardzo często spotykałam produkty tej marki na fotkach koleżanek blogerek zza ocenu lub koleżanek z dobrymi znajomościami :). Najczęściej zachwalały one rozświetlacze, róże i pudry brązujące i to na nie mam największą ochotę. Jestem bliska skorzystaniu z tych poleceń, tym bardziej, że ceny kosmetyków Physicians Formula są bardzo przyjazne i nie odstraszają. 







Jeśli potraficie mnie skutecznie zniechęcić lub wręcz przeciwnie, podsycić temperaturę mojego pożądania, zapraszam do wypowiedzi! Docenię każdą, obiecuję! Jakie są Wasze zachciewajki? Ich również jestem bardzo ciekawa!

7 komentarzy:

  1. Marc Jacobs. też będzie moim must have em na 2016. Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojj pomadkę też bym chciała

    OdpowiedzUsuń
  3. Physicians Formula piękne <3 te z panoramą w szczególności

    OdpowiedzUsuń
  4. Olejek Blue Orchid od Clarins najlepszy...miałam i był doskonały.Chyba pora wrócić do niego☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Chloé kocham i mam ochotę na powrót w 2016 <3 Burberry wygląda zjawiskowo, to fakt!

    OdpowiedzUsuń
  6. Chloe uwielbiam, olejek Clarinsa też, pozostałe wspaniałości też chcę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. MJ nie lubię, sparzyłam się i wolę nie ryzykować ale na te pudry mam chęć, cudne tłoczenia :)

    OdpowiedzUsuń