czwartek, 9 lutego 2017

Girl Stuff !

Dzisiejszy wpis to akcja spontan. Bardzo je lubię, ponieważ są szczere, niewymuszone i pokazują kawałek mnie/nas. Pannica ze zdjęcia miała być dzisiaj na półkolonijnych zajęciach, jednak narzekała rano na ból brzucha i została w domu.  Brzuch może boli, ale Pannie nie brak ochoty na zabawy z matką. To ewidentnie blogerska krew. Bardzo lubię ten czas kiedy siadamy razem na łóżku, Ona zadaje tysiące pytań, chce się maziać wszystkim co otworzy a potem biegnie do lustra i to robi. To towarzyszka mojej doli i niedoli, zaczyna lubić zdjęcia - po każdej stronie i fajnie się przy tym bawi. Jest niezwykle spontaniczną i kreatywną gadułą, moją osobistą Hanką Bielicką. Różni się od matki tym, że czy chora czy nie wygląda tak samo doskonale. Mimo mojej sympatii do siebie - gdybym zarzuciła na siebie kawałek czy nawet dwa tiulu, nie miałabym szans nawet na 20% tego uroku. 
Bawiąc się dzisiaj odkopałyśmy przepiękną paletkę MAC i obiecałam sobie, że z okazji nadchodzących Walentynek ją użyje, ale tak na całego! (śmiejcie się śmiejcie, ale lubię mieć okazję, to działa na mnie motywująco). 
Takie spontaniczne sesje to kompilacja tego co kocham najbardziej - dzieci moich, babskich gadżetów i fotografii. Nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego czwartku, no ewentualnie gdyby nas (w towarzystwie naszych chłopaków koniecznie!) teleportowali na jakąś ciepłą wyspę...









2 komentarze: