poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Your Natural Side i moja ulubiona glinka czerwona.

Dziś o marce Your Natural Side i mojej ulubionej glince - czerwonej, która jest idealna do pielęgnacji:
  • cery wrażliwej, mieszanej i tłustej
  • zmęczonej, naczynkowej
  • wymagającej regeneracji i odżywienia
  • skóry problemowej, z trądzikiem różowatym
  • wymagającej ujędrnienia


Wachlarz jej zastosowań jest jak widzicie szeroki. Ja używam jej głównie jako maseczki na twarz. Wstyd przyznać ale jestem chyba zbyt leniwa i za bardzo mi jej szkoda do ciała (czyli dużo większych partii skóry) czy do włosów, choć nie wykluczam, że jeszcze spróbuję, bo i o tych jej właściwościach naczytałam się dużo dobrego.  


Do glinki dodaję według przepisu 2 łyżeczki ulubionego olejku  i łyżeczkę wody kwiatowej, mieszam do uzyskania gładkiej masy i nakładam na twarz. Pozostawiam na buzi około 10 min i zmywam ciepłą, przegotowaną wodą. Za cały zabieg zabieram się raz w tygodniu, zazwyczaj w weekend kiedy mam więcej czasu i spokoju na choć delikatne SPA.
Kiedyś wydawało mi się, że wszystkie glinki są ok, przy tej zdecydowanie podzieliłam świat glinek na lepsze i gorsze, nawet nie pod kątem samego działania co komfortu użytkowania. Czerwona glinka od Your Natral Side jest drobniutko zmielona i po połączeniu z olejkiem i wodą kwiatową daje naprawdę przyjemną w konsystencji, ładnie rozprowadzającą się i trzymającą buzi pastę. 


 


Na mojej buzi działa cuda, niesamowicie ją uspokaja. Skóra jest ujednolicona, rumień, który lubi mi doskwierać znika, naczynka są mniej widoczne, uszczelnione a pory zwężone. Mam wrażenie, że wszystkie przypadłości do których moja buzia ma tendencje zostają zniwelowane, to taki porządny program graficzny w niewielkim słoiczku. Wszechstronność tej glinki jest naprawdę zaskakująca. 
Glinka nie kosztuje dużo, 100 gram tego produktu to jakieś 15 zł a pozostawia buzię jak po najlepszej, najdroższej wysoko-półkowej masce. Jest w 100% naturalna i w 100% ją polecam. Ja na pewno spróbuję też innych glinek - szczególnie mam chrapkę na wersję żółtą i zieloną.  


Miałyście okazję stosować? Używacie glinek w pielęgnacji twarzy i ciała?

1 komentarz:

  1. Ja z kolei jestem zakochana w zielonej glince, chyba z Fitomedu. Boję się kupować glinki np. na allegro, odsypywane, nie wiadomo skąd. Do tego dodaję 2 łyżeczki hydrolatu oczarowego i po nałożeniu, jak zaczyna wysychać to spryskuję ją mgiełką z kwiatów pomarańczy. U mnie działa :) Też kocham glinki.

    OdpowiedzUsuń