wtorek, 5 września 2017

Naj lata czyli ulubieńcy czerwca/lipca/sierpnia!

Trochę mi się ci ulubieńcy wymykają spod kontroli i tak oto dzisiejszy odcinek obejmuje aż trzy miesiące.  W październiku muszę się koniecznie pilnować i  napisać miesięczne podsumowanie :). Tak jak w ostatnim wpisie tego typu (KLIK), będzie dziś krótko i na temat. W zestawieniu znajdą się produkty do twarzy, ciała i włosów, zapraszam! 




Listę otwiera rewelacyjna seria do włosów. Długo zastanawiałam się na którą wersję szamponu i odżywki marki Insight się zdecydować i ostatecznie padło na program Antioxidant. Linia produktów jest stworzona dla włosów narażonych zarówno na warunki atmosferyczne, obciążenia mechaniczne, zanieczyszczenia i sztuczne barwniki. Zawiera organiczny ekstrakt z marchwi bogaty w beta-karoten, który chroni włosy przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Mam włosy okropnie wymagające bo są dosyć długie, gęste i przede wszystkim w kolorze blond a więc są bardzo suche. Przerobiłam już wiele marek i nie jest łatwo zrobić na mnie w tym temacie wrażenie. Serię Antioxidant polubiłam od pierwszego użycia. Szampon świetnie oczyszcza włosy i skórę głowy,  bardzo dobrze się pieni, co nie zawsze zdarza się przy produktach z dobrym składem (marka nie używa w składach SLS, SLES, parabenów, silikonów, sztucznych barwników, alergenów zapachowych czy olejów mineralnych). Odżywka wspaniale nawilża i używam jej po każdym myciu, kiedy natomiast mam dłuższą chwilę i biorę kąpiel, a włosy są w gorszej kondycji - nakładam maskę i wtedy efekt jest naprawdę wow! Włosy są wygładzone, zdrowe i ginie efekt 'siana', nie zauważyłam by produkty obciążały włosy, czego bardzo nie lubię i  dyskwalifikuje to u mnie każdy szampon czy odżywkę. Do zalet muszę zaliczyć też duże pojemności produktów, wygodne 'pompki' i bardzo miłe dla oka opakowania, które przyjemnie prezentują się na wannie. Zapomniałabym o zapachu! Seria świetnie pachnie a woń utrzymuje się na włosach do kolejnego mycia.



Aura za oknem jaka jest, każdy widzi. Niekoniecznie myślicie pewnie o produktach z filtrem albo maskach kojących twarz po opalaniu. Ja po cichu chcę wierzyć, że wrzesień nas jeszcze zaskoczy i wykorzystam jeszcze poniższy duet, który w minionych miesiącach służył mi bardzo bardzo dobrze.
EISENBERG Pielęgnacja do Opalania Anti-Age do Twarzy SPF 30 to był mój ulubiony krem do twarzy w okresie letnim. Wyróżniał się przede wszystkim lekkością i błyskawicznym wchłanianiem. Bardzo dobrze chronił skórę i nie zapychał jej, a niestety zdarza mi się to po produktach z filtrem bardzo często. Produkt z tej samej serii, EISENBERG Maseczka Anti-Age po Opalaniu do Twarzy to unikat i mój czarny koń. Jeśli podrażniłam na własne życzenie skórę twarzy, narażając ją na zbyt długi przebywanie na słońcu to albo zimny (prosto z lodówki), grecki aloes  albo ten produkt. Intensywnie koi, przywraca nawilżenie, błyskawicznie łagodzi uczucie poparzenia i skóra odzyskuje komfort.  Maseczka ma świeżą, żelową konsystencję a skóra po niej jest wygładzona, miękka i toniczna dzięki Kwasowi Hialuronowemu oraz łagodzącemu i odbudowującemu działaniu Czerwonych Alg.



Poniższe trio do twarzy to produkty, którym, moim skromnym zdaniem, zawdzięczam naprawdę miłą dla oka cerę, a o taki auto-komplement u mnie naprawdę trudno.
Serum nawilżająco wygładzające z awokado, drzewem sandałowym i kwasem hialuronowym to moje największe zaskoczenie. Boję się olejków i mam z nimi burzliwe relacje, ale to serum, to serum mnie tak zaskoczyło, rozochociło i chcę więcej! Najistotniejsze by używać go na wilgotną skórę twarzy. Cudownie nawilża, wygładza, skóra jest przemiła w dotyku. Olejek szybko się wchłania i skóra nie jest po nim 'typowo' tłusta. Używam go także na dzień, pod makijaż, niech to będzie wystarczający argument :). Uwielbiam go i myślę intensywnie o kultowej już niemalże wersji rozświetlającej. Naffi to mój drugi od marki Iossi totalny hit. Zanim trafił w moje ręce, widziałam go na niezliczonej ilości profili i faktycznie kojarzyłam go z samych dobrych opinii. Całkowicie potwierdzam. To lekki krem o ziołowym (podobnie jak olejek) zapachu, który cudownie łagodzi podrażnienia, regeneruje naskórek, nawilża i wyrównuje koloryt, jest idealnym dopełnieniem powyższego serum. Ten duet naprawdę doskonale ze sobą współgra i trzymam się go za dnia i w nocy, kurczowo. 


Świetnym produktem i dopełnieniem powyższego duetu jest Naturalne mydło z glinką ghassoul marki HAGI. Rzadko myję buzię mydłem, najczęściej korzystam z delikatnych żeli/pianek, przy tym kosmetyku zrobiłam jednak wyjątek i nie żałuję. Glinka ghassoul zawarta w mydle ma właściwości oczyszczające, usuwa stary naskórek, poprawia wygląd skóry i zmniejsza jej suchość. Dodatek jedwabiu sprawia, że skóra jest chroniona przed szkodliwymi czynnikami środowiska i zyskuje gładkość. Po użyciu mydła czuć to charakterystyczne uczucie 'czystości', takie o jakie bez mydła ciężko, jednak faktycznie nie wysusza ono skóry. Mimo, że i tak przechodzę do kolejnych kroków pielęgnacji, nie muszę natychmiast biec ze ściągniętą buzią do szuflady z kremami. Skóra twarzy jest aksamitnie gładka. Uwielbiam! 


Te pięknie prężące się na drewnianym krążku kosmetyki to nagietek, lawenda i róża, półkule kąpielowe od Ministerstwa Dobrego Mydła. Co tu dużo pisać - to totalne bomby, naładowane po brzegi odżywczymi składnikami. Ciężko mi wybrać faworyta, to już detal. Wszystkie są tak samo udane i są dla mnie synonimem relaksu, chwili dla siebie i przyjemności. Po kąpieli skóra staje się gładka i odżywiona, wystarczy spłukać ciało ciepłą wodą i delikatnie osuszyć ręcznikiem, dodatkowe nakładanie balsamu jest całkowicie zbędne. Maniakalnie kolekcjonuję te kule, uwielbiam mieć zapas na wyjątkowe okazje albo dni, kiedy mam czas na dłuższą kąpiel.

Znacie te produkty? Koniecznie dajcie znać! Chętnie poczytam o Waszych ulubieńcach minionych miesięcy!

1 komentarz:

  1. Zainteresowały mnie kosmetyki do twarzy iossi i na pewno je wypróbuję. Jak tylko przychodzi jesień, mam ochotę na nowe kosmetyki do pielęgnacji, szczególnie te nawilżające.

    OdpowiedzUsuń