środa, 22 listopada 2017

Gdzie byłam gdy mnie nie było.

Nie myślcie sobie, że przez ostatni czas, gdy było tu cicho i ciemno jak za oknem, leniłam się i zapadałam w zimowy sen. Nic bardziej mylnego. To był chyba najbardziej intensywny czas w całym roku, w sumie nadal trwa. Winna Wam więc jestem drobne wyjaśnienie,  no i chciałabym wrócić do systematyczności blogowej, bo to przecież moje trzecie dziecko, które przynosi ogrom radości i satysfakcji. W międzyczasie narodziło się dziecko numer cztery, takie dziecko, które pielęgnowałam w sobie od dawna. Moje miejsce, takie całkowicie moje, z logo i wizytówką na grubym papierze. Chce dawać w nim radość innym ale także zostawiać jej trochę dla sobie, tylko wtedy to co się robi ma sens, prawda? Staję w tym miejscu z obiektywem naprzeciwko cudownych osób, najczęściej dzieci, słuchamy Franka Sinatry i wcinamy cukierki. Fajnie jest, ale jeśli mielibyście ochotę potrzymać kciuki, będzie mi bardzo miło. 







Zanim otworzyłam drzwi do swoich czterech ścian potrzebne były ostre porządki, a że pierwszymi odwiedzającymi osobami miały być dzieci, oczywistym było, że zdecyduję się na bardzo delikatne środki myjące i pielęgnacyjne. Jaka marka kojarzy się Wam z tym zdaniem? Oczywiście, że YOPE. Miałam już do czynienia z Ich mydłami i bardzo je lubię - i działanie i efekt z jakim prezentują się na umywalkach i wannach, na środki myjące, żel pod prysznic i płyn do mycia naczyń zdecydowałam się po raz pierwszy. Wszystko pochodzi ze sklepu NatiNati, w którym akurat w momencie robienia przeze mnie zakupów była promocja na wiele artykułów właśnie YOPE. Sklep ma naprawdę ogromny asortyment i z trudem powstrzymałam się wtedy, żeby nie dołożyć do koszyka czegoś dla siebie. 








Z zakupów jestem bardzo zadowolona, szczególnie ukochałam sobie ogórkowy płyn do mycia naczyń, bardzo lubię ten zapach, jest naprawdę wyjątkowy i ogórkowy! :) Bałam się, jak spisze się specyfik w 98% skomponowany ze składników pochodzenia naturalnego w zderzeniu z łazienką, ale obawy okazały się zbędne. Płyn działa tak samo dobrze jak ogólnodostępna chemia (nie mam tu na myśli oczywiście pożeraczy kamienia od których aż boli głowa). Zapach bambusa jest przyjemny, choć chyba wolę zieloną herbatę w płynie uniwersalnym. Długo wahałam się, którą wersję żelu pod prysznic wybrać, padło na Geranium i chyba lepiej nie mogło. Żel ma tak uniwersalnym, cytrusowy zapach, że idealnie nadaje się i dla niej i dla niego. Mój B. bardzo go lubi.  Jeśli chodzi o mydło do rąk, chciałam spróbować coś, czego jeszcze nie miałam. Miało być klimatycznie i  zimowo, więc do koszyka wrzuciłam Imbir. Zawiera drzewo sandałowe, na punkcie którego mam niezłego hopla. Jeszcze wtedy nie wiedziałam o zimowej nowości marki YOPE, na którą teraz zacieram ręce :). 

Ponieważ jeszcze nie zdążyłam zrobić dla Was żadnej świątecznej niespodzianki, konkursu, akcji, mam dziś dla Was 10% rabat na zakupy w sklepie natinati.pl. 
Kod, który należy wpisać na końcu zamówienia to: FANAGATALOV17 i ważny jest do końca listopada. 
 Szalejcie, szczególnie teraz przed świętami!

2 komentarze: